Zęby kroję w plasterki i fotografuję

Opublikowano: 5 listopada, 2020Wydanie: Medicus (2020) 11/2020Dział: , , , 5,2 min. czytania

z dr. n. med. Leszkiem Szalewskim,
lekarzem dentystą z Zakładu Zintegrowanej Stomatologii Wieku Rozwojowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, pasjonatem fotografii, także fotografii stomatologicznej,
rozmawia Anna Augustowska

[su_spacer size=”30″]
  • Nie ukrywam, że miałam kłopot, aby wyobrazić sobie wyrwane zęby jako… obiekt artystycznej inspiracji. Dopóki nie zobaczyłam Pana prac fotograficznych. Skąd pomysł?

– Fotografowaniem zainteresowałem się już jako dziecko. Oczywiście na początku używałem aparatu analogowego – asystowałem i czasami sam robiłem zdjęcia lustrzanką mojego dziadka; później dostałem w prezencie od rodziców własny aparat Kodaka, którym można było zrobić 24 lub 36 zdjęć (tyle, ile klatek zawierały klisze). To było bezcenne doświadczenie, bo każde zdjęcie trzeba było przemyśleć, każde było wyjątkowe. Nie było mowy o „strzelaniu” kadru za kadrem, jak przy zastosowaniu obecnych aparatów cyfrowych. Każde naciśnięcie migawki było magicznym momentem. Kiedy więc dostałem cyfrówkę na kilka lat porzuciłem fotografowanie. Nagle fotografia straciła swój czar.

  • Jednak nie na zawsze, bo mamy okazję podziwiać Pana prace m.in. na FB i Instagramie.

– Nie wyobrażam sobie życia bez fotografowania, oczywiście mam ulubione tematy: poza zębami, zdecydowanie krajobraz, zjawiska przyrody oraz zwierzęta. Unikam fotografowania ludzi (oprócz pacjentów), a już zupełnie „nie czuję” fotografii pozowanej (studyjnej). Uwielbiam nocne fotografowanie w ciszy lasu i oglądanie spadających gwiazd, które też utrwalam na zdjęciach.

  • Wróćmy do zdjęć najbardziej „tajemniczych”, czyli zdjęć „pokrojonych zębów”. Co to za technika?

– Te „portrety zębów” wymagają wcześniejszego przygotowania obiektu, czyli pocięcia zęba na bardzo cienkie plasterki (w granicach 0,2‑0,3 mm). W sensie dosłownym. I nie jest to proste zadanie, bo tkanka się kruszy. Można to robić tarczą diamentową, ale ostatnio dobre efekty uzyskałem za pomocą cięcia strumieniem wody. Taki plasterek fotografuje się stosując technikę podwójnej polaryzacji (światło padające na obiekt zostaje przepuszczone przez dwa filtry polaryzacyjne). Efekty są zawsze niespodzianką, bo nie wiadomo, jak odbije się światło i jakie kolory/barwy uzyskamy na zdjęciu.

[su_image_carousel source=”media: 13247,13245,13246″ limit=”5″ slides_style=”minimal” crop=”none” spacing=”no” align=”center” dots=”no” link=”lightbox” target=”self” autoplay=”3″ image_size=”full” outline=”no” class=”font”]
  • Mnie te zdjęcia kojarzą się z wyrafinowaną biżuterią… albo psychologicznym testem Rorschacha.

– Do tej pory kroiłem i fotografowałem zdrowe zęby, które niestety czasami trzeba pacjentom usunąć np. ósemki albo czwórki przed leczeniem ortodontycznym. Koledzy zbierali dla mnie takie okazy, bo to jednak nie tak częsta zdobycz. Z tego powodu miałem nawet przygodę na lotnisku w Gruzji, kiedy w torbie, którą zabierałem na pokład, celnicy znaleźli pudełeczko z 30 takimi zębami. Zapomniałem zostawić je w domu. O dziwo, bez wahania przyjęli tłumaczenie, że są to zęby, które mi usunięto.

Teraz zamierzam w podobny sposób sfotografować zęby z aktywną chorobą próchnicową – jestem ciekawy, w jaki sposób od chorej, zmienionej tkanki, będzie odbijać się światło i jaki uzyskam obraz.

  • Rozumiem, że gdyby nie stomatologia to…?

– …to nigdy nie wpadłbym na pomysł „krojenia i fotografowania zębów”. Niewiele też brakowało, abym w ogóle nie został dentystą. W czasie nauki w I LO im. Staszica w Lublinie marzyłem o studiach informatycznych, ponieważ chciałem zajmować się programowaniem np. gier komputerowych. Później miałem pomysł, aby zostać żołnierzem, ale ostatecznie, zapewne pod wpływem mojego Taty, który jest dentystą, wybrałem studia na kierunku lekarsko‑dentystycznym. Chociaż wywróżyła mi to też prof. Maria Klein­rok. Tak się złożyło, że Tata musiał mnie, wtedy niemowlaka, zabrać na egzamin. Prof. Kleinrok wzięła mnie na ręce mówiąc: „Zostaniesz protetykiem”. Poskutkowało, bo pierwsze kroki po studiach, dokładnie 8 lat, stawiałem właśnie w Zakładzie Protetyki Stomatologicznej UM w Lublinie.

  • Teraz, jako pracownik naukowy, też bez fotografii nie prowadzi Pan zajęć?

– Uważam, że w pracy dentystów – szczególnie ortodontów i protetyków, to po prostu konieczność. Nie tylko, aby uzyskać prawidłową dokumentację medyczną, bo to oczywiste. Ale dobrze sfotografowane etapy naszych działań to doskonała lekcja poglądowa dla studentów, a także wielkie ułatwienie w rozmowach z pacjentami, kiedy planujemy leczenie. Po prostu pokazuję zdjęcia i wszystko staje się bardziej zrozumiałe. Na naszej uczelni prowadzę warsztaty i szkolenia z fotografii stomatologicznej. Uczestniczyłem w szkoleniu on‑line na uniwersytecie w Birmingham, gdzie działa Zakład Fotografii Stomatologicznej. I to jest jedno z moich marzeń, a może celów, żeby taki zakład powstał również na naszej uczelni.

Wspólnie z członkami organizacji Będąc Młodym Dentystą staramy się edukować zarówno pacjentów, jak i lekarzy, organizujemy w Polsce kongresy dla młodych (i nie tylko) dentystów. Szykujemy też gadżety dla pacjentów/gabinetów – na niektórych będą moje zdjęcia.

We wrześniu miałem uczestniczyć w Międzynarodowym Kongresie Fotografii Stomatologicznej, coś dla takich zakręconych na punkcie fotografii osób jak ja, dwa dni tylko o fotografii w stomatologii. Niestety, Covid pokrzyżował plany, jednak mam nadzieję, że uda się zorganizować ten kongres w 2021 roku wspólnie z konkursem na najlepsze stomatologiczne zdjęcie roku („Dental Photo of the Year”).

  • Proszę na zakończenie podpowiedzieć naszym Czytelnikom, gdzie można podziwiać Pana fotografie – czy tylko w Internecie? A udział w warsztatach jest tylko dla stomatologów?

– Jak na razie fotografie można obejrzeć jedynie w Internecie (Facebook oraz Instagram) oraz u mnie na komputerze, np. podczas wspólnego picia pysznej czarnej kawy (której nigdy nie odmawiam).

Obecnie warsztaty organizowane są tylko dla lekarzy dentystów, higienistek, asystentek i studentów, ale chciałbym kiedyś poprowadzić warsztat z fotografii nocnego nieba, już nie tylko dla lekarzy.