Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

Opublikowano: 4 listopada, 2020Wydanie: Medicus (2020) 11/2020Dział: , 4,7 min. czytania

10 września

W TVP nadal niekończące się debaty. Pewnie nie doczekamy chwili, gdy dla odmiany pokażą wreszcie przez wielu oczekiwane W DE BATY! To by było wydarzenie! A jaki wzrost oglądalności! Przecież wielu od telewizora nie dałoby się oderwać, żeby to wreszcie zobaczyć!

12 września

Poza polityką w mediach coraz więcej reklam lekarstw, a lekarzy w rzeczywistości jak na lekarstwo. A tak przecież nie może być w przodującym, modelowym kraju! Myślę, że wkrótce doczekamy się ogłoszenia skróconego, zaocznego kursu medycyny dla wszystkich chętnych. Dla okulistów zaocznego również. W końcu chyba żadne eksperymenty edukacyjne już nas nie zadziwią.

14 września

Dobrze nie jest. Skończyły mi się papierosy, odwiedzin w szpitalu nie ma, poza tym ciotka zapowiedziała, że do mojego nałogu ręki przykładać nie będzie. Z opresji wybawił mnie dłużej leżący sąsiad mówiąc, żeby pójść do szpitalnego barku, czyli takiego wielobranżowego detalicznego punktu zaopatrzenia szpitali i klinik. Powiedziałem, że akurat nie o klinik mi chodzi, tylko o papierosy, a on na to – „Wiem, dlatego trzeba pójść tam, gdzie mówię, mrugnąć do sprzedawczyni i poprosić o SKARPETY BEZUCISKOWE”! Zdziwiony poszedłem, mrugnąłem, poprosiłem, pani zapytała cicho – „Z FILTREM, CZY BEZ?” i było po kłopocie. Czyżby narodziny nowego szpitalnego slangu dla wtajemniczonych?…

15 września

Po południu trochę przysnąłem. Obudziłem się w panice, zlany zimnym sosem. Pani salowa się potknęła niosąc obiadowy talerz. No, jawa czasem bywa gorsza od snu.

17 września

Podobno grozi nam rozpad wiodącej koalicji. I znowu niepokój, bóle głowy i ogólne objawy potężnego politycznego kaca. Leżący obok mnie stwierdził, że sąsiedzi zza Odry mówią na taki stan – KACENJAMER. U nas bardziej pasowałby KACZENJAMER, ale i tak mało kto by to zrozumiał. Na wszelki wypadek udałem, że nie rozumiem.

20 września

Dzisiaj jeden ze współlokatorów znowu na całą salę z laptopa słuchał jakiejś swojej ulubionej muzyki. Nie wytrzymałem i zapytałem – „Panie – co to jest?!!”. A on mi na to – „Jak to co?! Zenek!!!. Widać, żeś pan zapóźniony w dobrej, wysublimowanej muzyce! A w ogóle to czego pan słucha?!”. Odpowiedziałem, że Chopina. A on – Chłopina?! Kto to? Nie słyszałem o takim. Też w disco robi?”. Zamilczałem. Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje, a teraz jakie obyczaje, taka i muzyka. Oby jak najkrócej. Oby!

21 września

No i mamy niepodważalny wynik trwających przemyśleń, przemian, wymian, roszad i mianowań potwierdzający bezdyskusyjnie, że społecznie najważniejszą wartością gwarantującą pewność bytu i dostatniej egzystencji jest RODZINA! Bliższa czy dalsza, ale własna. I o tę dbają, a to po stadłach co poniektórych coraz bardziej widać.

23 września

W mediach liczne ogłoszenia o spontanicznych zbiórkach na różnego rodzaju cele społeczne i ludzie bardzo pozytywnie na nie reagują. A ja od wczoraj mam tylko dobową zbiórkę moczu. Czuję się aspołecznie. Aż mi głupio.

25 września

Ukoronowany wirus wbrew wcześniejszym zapewnieniom RZĄDOWYCH wyZNAWCÓW nie daje za wygraną. Oczywiście znowu oficjalne uspokajanie, dalekowzroczny optymizm, ale w tle nerwowe ruchy, zamykanie szpitali i oddziałów lub przekształcanie w jednoimienne. Można się było tego spodziewać, bo przecież już od dawna Służbę Zdrowia traktowano jako jednoimienną a raczej jednowymienną, bo z jednego wymienia łatwiej było doić!

28 września

Rozkładająca się dwa tygodnie temu przewodnia koalicja jednak znowu się złożyła, bo na wytyczonej, przemyślanej drodze transformacji nie wiadomo skąd pojawiło się wiele tajemniczych haków i kwakwakwatera główna po namyśle wzięła to pod uwagę. Chyba musiała. No, haki to zawsze był niezły, skuteczny argument, zależny zresztą od ich kalibru i ilości. Sąsiad mówi (mimo opinii bokserów), że od haka czasami skuteczniejszy jest cep, ale chyba hak póki co bardziej elegancko pasuje do naszych salonów politycznych. A wszystko wydawało się już tak ulizane.

3 października

W niektórych przypadkach donosicielstwo może być pozytywnym zjawiskiem. Zwłaszcza teraz. Wczoraj uprzejma pani salowa doniosła mi wielką porcję pieczonych udek kurzęcych dostarczonych pod szpital przez ciotkę. Podzieliłem się z sąsiadami. Donos wszystkim przypadł do gustu, bo wszyscy owacyjnie mlaskali. Było miło.

12 października

Od dzisiaj w całym kraju pod karą grzywny wprowadzono odgórny nakaz maskowania się, zwiększania dystansów i dokładniejszego mycia rąk. Co do tego ostatniego wielu polityków już dużo wcześniej dawało dobry przykład umywając ręce od wielu koniecznych, wyprzedzających działań. I skutki mamy.

13 października

Patrząc na to wszystko, na ten telewizyjny rozkwit rzeczywistości, mam wrażenie, że niedługo dodatkowo zasłyniemy w świecie jako ewenement botaniczny, czyli kraj, w którym zwykły BEZ występujący już w najliczniejszych możliwych odmianach stanie się naszym dodatkowym państwowym emblematem. W końcu jeżeli może być KRAJ KLONOWEGO LIŚCIA, KRAJ CEDRU, może być i KRAJ BZU. Przecież każdego dnia napotykamy na każdym kroku różne jego rodzaje, na przykład: bez‑karny, bez‑głowy, bez‑hamulców, bez‑czelny, bez‑nadziejny, bez‑honoru, bez‑pojęcia i bez‑końca. A to pleni się i rozrasta bez umiaru.

Irosław Szymański