Pół wieku temu zostali lekarzami

Opublikowano: 5 listopada, 2020Wydanie: Medicus (2020) 11/2020Dział: , , , 2,5 min. czytania

Mimo pandemii, w sobotę 10 października w Collegium Novum odbyła się uroczystość wręczenia Złotych Dyplomów Lekarza i Honorowych Dyplomów Lubelskiej Izby Lekarskiej absolwentom Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Lublinie, którzy ukończyli studia 50 lat temu (rocznik 1970).

Kiedy uroczyste spotkanie było planowane, nikt nie przewidział pandemii, dlatego na samą ceremonię przybyła tylko część absolwentów sprzed pół wieku. W maseczkach i rękawiczkach, z zachowaniem dystansu – każdy siedział przy osobnym stoliku – lekarze uczestniczyli w tym nietypowym zjeździe.

Dyplomy odbierali z rąk rektora Uniwersytetu Medycznego prof. Wojciecha Załuski i wiceprezesa ORL Grzegorza Pietrasa. Spotkanie rozpoczęło się wspólnym odśpiewaniem Gaudeamus Igitur.

– Kiedy zaczynaliśmy studia, na naszym roku było około 200 osób. Byliśmy bardzo zżyci ze sobą. Od kilkunastu lat spotykamy się na dorocznych zjazdach, tym bardziej żałujemy, że na tak ważne jubileuszowe spotkanie i rozdanie dyplomów z powodu pandemii wielu z nas nie mogło przybyć – mówiły dzielne organizatorki spotkania lekarki Liliana Szymańska‑MazurJolanta Żuber‑Wieczorkiewicz. – Nieprawdopodobnie szybko minęło tych 50 lat.

Irosław Szymański napisał dla swoich Kolegów z roku wiersz z okazji 50‑lecia ukończenia studiów.

PIĘDZIESIĘCIOLECIE…

Już pięćdziesiąt lat za nami,
Wieku pół niełatwej pracy,
Ciągle żyjąc z nadziejami,
Że docenią nas rodacy.

Nic mylnego,trzeba mało,
By ofiarnym kozłem zostać,
By się w nas rozpoznawało,
Tą gorszego sortu postać.

Stąd też wielu bez powodu,
Ma w pogardzie nas pomału,
Taki bywa los zawodu,
Strąconego z piedestału.

Bo dziś ludzie wszystko wiedzą,
Rzeczywistość głośno skrzeczy,
Reszty z mediów się dowiedzą,
Wiarygodnych i do rzeczy.

Pracę naszą za atrapę,
Mają,węsząc gdzie kto może,
Ile dzisiaj wziąłeś w łapę?!
Co w garażu masz doktorze?!

Chcących nurzać nas w kłopotach,
Wielu mamy za plecami,
Z hejtem, albo kupą błota,
Albo wiadrem z pomyjami.

Nas się gnębi winą całą,
Za kolejki, za czekanie,
Za empatię ciągle małą,
Za zabiegów odwlekanie!

Że gdy chcemy – plotka głosi,
Ukryć usług poziom niski,
To musimy go podnosić,
Butą, albo szklanką whisky!

Ta opinia o nas kwitnie, 
I na gorszą wciąż się zmienia,
Odczuwamy to dobitnie,
Jak się dzisiaj nas ocenia.

I co z tego,że wciąż mamy
Sprawne głowy, sprawne ręce,
Ale czasu nie wstrzymamy,
I przed nami mniej niż więcej.

Ale…
Gdyby Pan chciał nas do nieba,
To w myśl obrzędowych znawców,
Piotr by wpuszczał nas jak trzeba –
Bocznym wejściem dla dostawców!

Ale…
Gdyby los na drugie życie,
Szansę otworzył przed nami,
Wielu z nas by znowu poszło,
Ścieżki zdrowia meandrami!

Anna Augustowska