Wątki medyczne w życiu Marszałka Józefa Piłsudskiego
z prof. dr. hab. n. med. Andrzejem Wysokińskim,
kierownikiem Katedry i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie,
a także członkiem Związku Piłsudczyków RP,
rozmawia Anna Augustowska
[su_spacer size=”30″]
- Chyba nie zdajemy sobie sprawy, jak wielu lekarzy odegrało w życiu Marszałka Józefa Piłsudskiego – niedoszłego zresztą lekarza – istotną rolę?

Józef Klemens Piłsudski urodził się 5 grudnia 1867 r. w Zułowie na Litwie, w rodzinie ziemiańskiej. Był dzieckiem wrażliwym, melancholijnym, o zmiennych nastrojach i dość chorowitym. Po ukończeniu w 1885 roku gimnazjum w Wilnie dostał się na Wydział Lekarski Uniwersytetu w Charkowie. Niestety, po ukończeniu I roku ze względu na swoją działalność antyrosyjską w niepodległościowych organizacjach studenckich został usunięty z uczelni i dostał tzw. wilczy bilet – nie mógł więc nigdzie w Rosji kontynuować studiów. Zajął się wtedy działalnością rewolucyjną, konspiracyjną, czego efektem były kilkakrotne aresztowania, pobyty w więzieniach oraz zesłanie na Syberię. W kwietniu 1890 roku, już jako jeden z czołowych przywódców PPS, został kolejny raz aresztowany przez władze carskie i osadzony w X Pawilonie Warszawskiej Cytadeli, sławnej katowni polskich działaczy niepodległościowych. Tam namówiony przez przyjaciół i przerażony zaistniałą sytuacją zaczął udawać chorego psychicznie, odmawiał przyjmowania pokarmów.
- Ratują go dwaj lekarze?

- Marzenie o ukończeniu medycyny prysło, ale los sprawia niespodzianki.
– To prawda, bo lekarzem została starsza córka Marszałka, Wanda, urodzona w 1918 roku. Niestety, sam Marszałek tego nie dożył. Po wybuchu II wojny światowej żona Aleksandra (Szczerbińska) oraz obie córki Wanda i Jadwiga zostały ewakuowane samolotem do Wielkiej Brytanii na długą emigrację, z której wróciły do Polski dopiero w 1990 r. W Edynburgu, w czasie trwającej wojny, Wanda dostała się na wydział lekarski tamtejszego uniwersytetu i po ukończeniu studiów pracowała jako lekarz psychiatra (zmarła w 2001 r.).
- Wracając do medyków: który był najbliżej Piłsudskiego?

- Nie sposób nie wspomnieć kobiety – lekarki, która nie tylko leczyła, ale też zawróciła Piłsudskiemu w głowie?
– Ta historia wiąże się z sanatorium w Druskiennikach. Jak wiadomo Marszałek ze względu na kilkakrotne pobyty w więzieniu, karne zsyłki w głąb Rosji, a także trudy żołnierskiego życia często chorował, szczególnie był podatny na infekcje płucne. Przy tym był namiętnym palaczem papierosów. W czasie kolejnego pobytu w uzdrowisku w 1924 roku poznał przemiłą młodą lekarkę Eugenię Lewicką. Marszałek ze względu na swoją aparycję, pozycję społeczną oraz inne liczne walory miał duże powodzenie wśród kobiet. Uroda pani doktor i jej zalety intelektualne spowodowały, że nawiązał się między nimi romans, który trwał kilka lat. Zrobiło się o nim głośno, szczególnie po ich wspólnym wyjeździe w 1930 roku na Maderę, z którego atrakcyjna, młodsza od niego o 29 lat, lekarka wróciła przedwcześnie do Warszawy sama. Niedługo potem w czerwcu 1931 roku znaleziono ją otrutą – miała 35 lat. Domysłom i spekulacjom nie było końca, a okoliczności jej śmierci do dzisiaj pozostały tajemnicą – czy było to samobójstwo, czy morderstwo… Obecny na mszy żałobnej Marszałek miał powiedzieć Bolesławowi Wieniawie‑Długoszowskiemu: „Nawet tego mi nie oszczędzono”.
- Aż pojawia się ostatni w życiu Piłsudskiego lekarz…

4 maja Piłsudski przewieziony został z Milusina do Belwederu, gdzie 12 maja 1935 roku o godz. 20.45 zakończył życie – tym samym zamknęła się kolejna chlubna epoka w dziejach Polski. W uroczystościach pogrzebowych w Warszawie i Krakowie wzięło udział ponad 200 tysięcy osób… Prezydent Ignacy Mościcki przemawiając w Krakowie na Wawelu stwierdził „Cieniom krakowskim przybył towarzysz wiecznego snu. Skroni jego nie okala korona, a dłoń nie dzierży berła. A królem był serc i władcą doli naszej. Półwiekowym trudem swego życia brał we władanie serce po sercu, duszę po duszy, aż purpurą Królestwa swego ducha zagarnął niepodzielnie całą Polskę”.

