Wątki medyczne w życiu Marszałka Józefa Piłsudskiego

Opublikowano: 5 listopada, 2020Wydanie: Medicus (2020) 11/2020Dział: , , 6,9 min. czytania

z prof. dr. hab. n. med. Andrzejem Wysokińskim,
kierownikiem Katedry i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie,
a także członkiem Związku Piłsudczyków RP,
rozmawia Anna Augustowska

[su_spacer size=”30″]
  • Chyba nie zdajemy sobie sprawy, jak wielu lekarzy odegrało w życiu Marszałka Józefa Piłsudskiego – niedoszłego zresztą lekarza – istotną rolę?

– Sądzę, że w ogóle nie bardzo zdajemy sobie sprawę, jak bardzo medycyna pomogła przyszłemu Marszałkowi, który być może, gdyby historia potoczyła się inaczej, zostałby lekarzem – bo po maturze dostał się na wydział lekarski… Tych medycznych wątków jest więcej i w roku, kiedy obchodzimy setną rocznicę „cudu nad Wisłą”, bitwy, która niewątpliwie przesądziła o losach Polski i całej Europy, chciałbym je przypomnieć – także dlatego, że jestem lekarzem i członkiem Związku Piłsudczyków RP.

Józef Klemens Piłsudski urodził się 5 grudnia 1867 r. w Zułowie na Litwie, w rodzinie ziemiańskiej. Był dzieckiem wrażliwym, melancholijnym, o zmiennych nastrojach i dość chorowitym. Po ukończeniu w 1885 roku gimnazjum w Wilnie dostał się na Wydział Lekarski Uniwersytetu w Charkowie. Niestety, po ukończeniu I roku ze względu na swoją działalność antyrosyjską w niepodległościowych organizacjach studenckich został usunięty z uczelni i dostał tzw. wilczy bilet – nie mógł więc nigdzie w Rosji kontynuować studiów. Zajął się wtedy działalnością rewolucyjną, konspiracyjną, czego efektem były kilkakrotne aresztowania, pobyty w więzieniach oraz zesłanie na Syberię. W kwietniu 1890 roku, już jako jeden z czołowych przywódców PPS, został kolejny raz aresztowany przez władze carskie i osadzony w X Pawilonie Warszawskiej Cytadeli, sławnej katowni polskich działaczy niepodległościowych. Tam namówiony przez przyjaciół i przerażony zaistniałą sytuacją zaczął udawać chorego psychicznie, odmawiał przyjmowania pokarmów.

  • Ratują go dwaj lekarze?

– Jeden z nich udzielał Piłsudskiemu instrukcji, jak symulować obłęd. Robił to w przemycanych do cytadeli grypsach. Był to znany w środowisku lekarz psychiatra Rafał Radziwiłłowicz, ordynator Warszawskiej Lecznicy dla Obłąkanych w Tworkach. Dzięki temu 15 grudnia 1900 roku Piłsudski został przeniesiony na obserwację i leczenie do szpitala Świętego Mikołaja Cudotwórcy w Petersburgu. Z kolei w nocy z 14 na 15 maja 1901 roku, dzięki pomocy ordynatora tamtejszego oddziału doktora Władysława Mazurkiewicza, Piłsudskiemu, w przebraniu, udało się uciec z dokładnie strzeżonego szpitala – następnie poprzez Tallin, Żytkowice i Lwów przeniósł się aż do Galicji.

  • Marzenie o ukończeniu medycyny prysło, ale los sprawia niespodzianki.

– To prawda, bo lekarzem została starsza córka Marszałka, Wanda, urodzona w 1918 roku. Niestety, sam Marszałek tego nie dożył. Po wybuchu II wojny światowej żona Aleksandra (Szczerbińska) oraz obie córki Wanda i Jadwiga zostały ewakuowane samolotem do Wielkiej Brytanii na długą emigrację, z której wróciły do Polski dopiero w 1990 r. W Edynburgu, w czasie trwającej wojny, Wanda dostała się na wydział lekarski tamtejszego uniwersytetu i po ukończeniu studiów pracowała jako lekarz psychiatra (zmarła w 2001 r.).

  • Wracając do medyków: który był najbliżej Piłsudskiego?

– Zdecydowanie lekarz Bolesław Wieniawa‑Długoszowski, jego wieloletni a­diutant i przyjaciel. Ten późniejszy generał, pierwszy ułan II Rzeczypospolitej, w latach 1900‑1906 studiował medycynę na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie i ukończył ją z wyróżnieniem. Był postacią niezwykle barwną, wszechstronnie uzdolniony, poliglota (znał biegle sześć języków), także pisarz i dziennikarz. Brał udział w Bitwie Warszawskiej 1920 roku, a w 1921 r. był świadkiem na ślubie Marszałka z jego drugą żoną Aleksandrą Szczerbińską. „Piękny Bolek”, jak go nazywano, uwielbiał kobiety, alkohol i konie, był symbolem fantazyjnego ułana kawalerzysty, przedmiotem i autorem wielu anegdot i opowieści. Dosłużył się stopnia generała dywizji, pracował w dyplomacji (był między innymi ambasadorem w Rzymie), aż w końcu załamany klęską wrześniową 1939 r., nierozumiany, izolowany i odtrącony przez ówczesne elity emigracyjne z generałem Sikorskim na czele, popadł w depresję i w 1942 roku popełnił samobójstwo wyskakując z okna swojego mieszkania w Nowym Jorku.

  • Nie sposób nie wspomnieć kobiety – lekarki, która nie tylko leczyła, ale też zawróciła Piłsudskiemu w głowie?

– Ta historia wiąże się z sanatorium w Druskiennikach. Jak wiadomo Marszałek ze względu na kilkakrotne pobyty w więzieniu, karne zsyłki w głąb Rosji, a także trudy żołnierskiego życia często chorował, szczególnie był podatny na infekcje płucne. Przy tym był namiętnym palaczem papierosów. W czasie kolejnego pobytu w uzdrowisku w 1924 roku poznał przemiłą młodą lekarkę Eugenię Lewicką. Marszałek ze względu na swoją aparycję, pozycję społeczną oraz inne liczne walory miał duże powodzenie wśród kobiet. Uroda pani doktor i jej zalety intelektualne spowodowały, że nawiązał się między nimi romans, który trwał kilka lat. Zrobiło się o nim głośno, szczególnie po ich wspólnym wyjeździe w 1930 roku na Maderę, z którego atrakcyjna, młodsza od niego o 29 lat, lekarka wróciła przedwcześnie do Warszawy sama. Niedługo potem w czerwcu 1931 roku znaleziono ją otrutą – miała 35 lat. Domysłom i spekulacjom nie było końca, a okoliczności jej śmierci do dzisiaj pozostały tajemnicą – czy było to samobójstwo, czy morderstwo… Obecny na mszy żałobnej Marszałek miał powiedzieć Bolesławowi Wieniawie‑Długoszowskiemu: „Nawet tego mi nie oszczędzono”.

  • Aż pojawia się ostatni w życiu Piłsudskiego lekarz…

– Pod koniec 1934 roku stan zdrowia Piłsudskiego był już bardzo zły – często gorączkował, źle sypiał, pojawiły się obrzęki podudzi, a także silne bóle w nadbrzuszu i wymioty. Stosowana według jego pomysłu dieta a następnie głodówka powodowały ogólne osłabienie i znaczne wychudzenie. Nigdy nie lubił się badać ani leczyć, a uznawał jedynie metody niekonwencjonalne, domowe, niewiele mające wspólnego z medycyną. 24 kwietnia 1935 roku, po długich namowach, wycieńczony chorobą Marszałek zgodził się wreszcie na przybycie z Wiednia profesora Karla Wenckebacha, znanego lekarza pochodzenia holenderskiego i między innymi specjalisty od chorób nowotworowych oraz układu krążenia (opisał blok przedsionkowo‑komorowy IIo ‑ periodykę Luciani‑Wenckebacha). Postawiona diagnoza nie pozostawiała żadnej nadziei – nieoperacyjny nowotwór złośliwy wątroby. W następnych dniach Marszałek spisał swoją ostatnią wolę, by jego serce pochować w Wilnie na Rossie, razem z matką i poległymi w 1919 roku żołnierzami.

4 maja Piłsudski przewieziony został z Milusina do Belwederu, gdzie 12 maja 1935 roku o godz. 20.45 zakończył życie – tym samym zamknęła się kolejna chlubna epoka w dziejach Polski. W uroczystościach pogrzebowych w Warszawie i Krakowie wzięło udział ponad 200 tysięcy osób… Prezydent Ignacy Mościcki przemawiając w Krakowie na Wawelu stwierdził „Cieniom krakowskim przybył towarzysz wiecznego snu. Skroni jego nie okala korona, a dłoń nie dzierży berła. A królem był serc i władcą doli naszej. Półwiekowym trudem swego życia brał we władanie serce po sercu, duszę po duszy, aż purpurą Królestwa swego ducha zagarnął niepodzielnie całą Polskę”.

[su_note note_color=”#f8f8f8″ radius=”0″]W tym roku, 15 sierpnia, minęło 100 lat od słynnej Bitwy Warszawskiej, która jest porównywana do zwycięstwa króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem 12 września 1683 roku, kiedy zatrzymał on nawałnicę turecką przed zagarnięciem Europy i włączeniem jej do Imperium Osmańskiego, broniąc tym samym wiary chrześcijańskiej na naszym kontynencie. Wygrana Bitwa Warszawska uchroniła Polskę przed kolejnym zaborem i udaremniła rozprzestrzenianie się komunizmu na zachód Europy. Głównym architektem zwycięstwa i niewątpliwie charyzmatycznym wodzem, bohaterem narodowym, był Marszałek Józef Piłsudski.[/su_note]