Walka Polaków i Szwedów z pandemią

Opublikowano: 4 listopada, 2020Wydanie: Medicus (2020) 11/2020Dział: , , 3,2 min. czytania

Wybuch pandemii wywołał szok nie tylko wśród lekarzy, ale i całego społeczeństwa. W mediach oglądaliśmy doniesienia ze świata, duszących się chorych, karawany ciężarówek wywożące pod osłoną nocy trumny… Pokazywano nam wręcz apokaliptyczną wizję końca świata. Lekarze w wielu placówkach prywatnych pozamykali poradnie. Nasuwała się refleksja, że ci stomatolodzy i lekarze innych specjalności mają przecież rodziny, dzieci, piękne gabinety i boją się, że ich życie może się nagle zawalić jak domek z kart. Na dodatek brakowało środków ochrony osobistej, płynów dezynfekcyjnych itd.

Mniej burzliwie to przebiegało w przypadku POZ‑ów, ale dość powszechne były narzekania pacjentów, że przychodnie zamieniły się w twierdze obronne. Utrudniony był w nich bezpośredni kontakt pacjenta z lekarzem, teleporady nie były w stanie zastąpić dawnych metod badania chorego.

Stosunkowo najlepiej zniosły te trudne sytuacje szpitale. Jako placówki publiczne musiały i muszą pracować. Owszem personel lekarski i pielęgniarski zakaża się, bywa na kwarantannach, ale szpitale działają i to pokazuje wyższość placówek publicznych w ochronie zdrowia społeczeństwa nad placówkami prywatnymi. Praktycznie w szpitalach nie ma sytuacji – „boję się, że mogę się zakazić i nie idę do pracy w szpitalu”. Tu jest sytuacja: „boję się i idę do pracy i może się nie zakażę”.

Dopiero w drugiej połowie września, po licznych monitach Ministerstwo Zdrowia podało informacje o narażeniu z powodu Covid‑19 wśród personelu medycznego. W Polsce po zakażeniu się koronawirusem zmarło siedmiu lekarzy i sześć pielęgniarek. Zakaziło się natomiast 986 lekarzy i prawie 2400 pielęgniarek. Prawie 8900 lekarzy i ponad 18 tys. pielęgniarek było na kwarantannie.

Szwedzi obrali zupełnie inną drogę w walce z pandemią Covid‑19. Twórcą tej strategii jest główny epidemiolog kraju prof. Anders Tegnell. Od wybuchu pandemii w Szwecji szkoły dla dzieci do lat 16 były otwarte, obowiązywał jedynie zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób. Natomiast osobom, które ukończyły 70 lat lub należały do grupy ryzyka zalecano izolacje. Sklepy, bary i restauracje funkcjonowały normalnie. Nie było też nakazu noszenia maseczek, a jedynie zalecenie. Na początku pandemii pod adresem Szwecji płynęły słowa krytyki, wywołanej początkowo pięciokrotnie wyższym niż w Danii odsetkiem ofiar śmiertelnych z powodu koronawirusa. Dzienna liczba zgonów osiągnęła tam szczyt w kwietniu, a większość ofiar stanowili pensjonariusze domów opieki. Obecnie średnia tygodniowa liczba zgonów na Covid‑19 wynosi 0 (zero), liczba nowych przypadków zakażeń wynosi 9 (w Polsce w październiku powyżej 5 tys.). Według prof. Tegnella, w Szwecji nie dojdzie do drugiej fazy pandemii w wyniku nabycia przez mieszkańców kraju odporności stadnej. Prof. Kim Sneppen, czołowy duński epidemiolog pracujący w Instytucie Nielsa Bohra w Kopenhadze, uważa, że najprawdopodobniej epidemia w Szwecji wygasła, a wirus zanika. Tymczasem w Polsce mamy drugą falę epidemii, liczba zakażonych oscyluje w granicach 5‑6 tys. przypadków dziennie, a sąsiednie kraje: Czechy i Słowacja ogłosiły stan wyjątkowy.

Jerzy Jakubowicz