Grzybowy Stroganow
Prawidłowa nazwa to boeuf Stroganow. Danie jest kombinacją tradycji kuchni francuskiej (smażona polędwica wołowa z sosem) i rosyjskiej (sos jest dodawany do potrawy, a nie osobno) i pochodzi ponoć od hrabiego Aleksandra Grigorjewicza Stroganowa, rosyjskiego generała czasu wojen napoleońskich, arystokraty i ministra oraz gubernatora, który w porywczym szale zazdrości – chodziło o narzeczoną – jął rąbać, co popadnie, szablą. Jak głosi legenda, kucharz podłożył mu na stół kawał wołowiny, a gdy generał się na nim wyżył i opadł z sił, kucharz czym prędzej przygotował z tejże wołowiny danie z cebulą, pieczarkami, śmietaną oraz pomidorami i zagęszczane mąką. Kiedy wieczorem kucharz podawał kolację do stołu, Aleksander Grigorjewicz miał wypowiedzieć pamiętne zdanie: „Co tam narzeczona, nie będzie ta, to będzie inna, ale dobre jedzenie to podstawa…”. Tyle legenda. U nas spolszczony Stroganow doczekał się wielu innych dodatków. Ale ja proponuję jego wersję jarską. Bazą będą grzyby: pieczarki i boczniaki. Te pierwsze znają wszyscy. Te drugie już dawno zadomowiły się na naszych stołach, a przywędrowały z kuchni dalekowschodniej. Warto pamiętać, że grzyby są bogatym źródłem białka, witamin, minerałów, błonnika i przeciwutleniaczy. Mało tego, to ich indeks glikemiczny w 100 g wynosi 3. Pomagają obniżyć poziom cholesterolu w sposób naturalny i szybki. Tak dla ciekawości dodam, że są boczniaki perłowe, uważane za najpowszechniejszy rodzaj boczniaka. Z kolei boczniak ostrygowaty, to również szeroko dostępna odmiana, która zaczyna się od ciemnoniebieskiego koloru i stopniowo rozjaśnia się w miarę dojrzewania. Nam za produkt posłużą te pierwsze, najczęściej obecne w handlu. No to koniec gadania, do roboty!
Składniki:
- ok. 20 dag wędzonej słoniny (najlepiej z mangalicy, do kupienia w necie)
- 2‑3 łyżki oliwy (jeżeli bez słoniny, to 6‑7 łyżek)
- 300 g boczniaków
- 300 g pieczarek
- 2 średnie czerwone papryki
- ok. 30cm białej części pora średniej grubości
- 1 średnia cebula (najlepiej cukrowa)
- 3 duże ząbki czosnku
- 1 ogórek szklarniowy (wężowy)
- 500ml passaty pomidorowej
- 10 ziarenek jałowca
- musztarda Dijon.
Wykonanie:
Słoninę pokroić w drobną kostkę i wytopić z niej tłuszcz, skwarki (złociste) przełożyć do rondla. Dodać 2 łyżki oliwy. Jeżeli używany wyłącznie oleju, to rozgrzać go na patelni. Pora kroimy po umyciu w cienkie plasterki, a cebulę w półplasterki, oprószamy solą i smażymy do zeszklenia, pod koniec dodajemy na 1‑2 minuty mieszając, posiekany czosnek. Przekładamy do rondla. Na tym samym tłuszczu smażymy obraną i pozbawioną pestek paprykę, uprzednio pokrojoną na paseczki ok. 1 cm – około 5‑7 minut mieszając. Przekładamy do rondla. Ponownie na tłuszcz wrzucamy pokrojone w ćwiartki pieczarki i oprószone delikatnie solą smażymy mieszając ok. 5‑7 minut. Przekładamy do rondla. Teraz na 1‑cm paseczki kroimy boczniaki i delikatnie oprószając solą, smażymy ok. 7‑10 minut. Przekładamy do rondla. W moździerzu miażdżymy ziarna jałowca, dodajemy do rondla, zalewamy wszystko passatą pomidorową. Gotujemy na średnim ogniu mieszając ok. 5 minut. W tym czasie obieramy ogórka, kroimy wzdłuż na połówki, wybieramy pestki łyżeczką i kroimy w cienkie paski (ok. 4‑5 mm), uprzednio przekrawając ogórka w poprzek na pół. Wrzucamy na patelnię i smażymy mieszając ok. 5 minut aż przypieką się jego krawędzie. Dodajemy do rondla wraz z 2 łyżeczkami musztardy. Dodajemy ok. pół szklanki wody i gotujemy wszystko na małym ogniu ok. 15 minut mieszając. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia. Zagotować ponownie i serwować najlepiej z ciemnym chlebem i kieliszkiem czerwonego wina. Danie najlepiej przygotować w przeddzień serwowania (gwarantuję, że wysiłek się opłaci).
Smacznego!
Dariusz Hankiewicz

