Gdy lekarz szkodzi innym
Z prof. Mirosławem Czuczwarem,
kierownikiem II Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii SPSK nr 1 w Lublinie,
rozmawia Anna Augustowska
[su_spacer size=”30″]
- Zacznijmy od twardych faktów. Ilu lekarzy (a także szerzej, pracowników medycznych) leczyło się z powodu COVID‑19 w kierowanej przez Pana klinice?
– Od początku pandemii, czyli od dwóch lat, to jest grupa licząca kilkanaście osób – lekarzy, ratowników medycznych i pielęgniarek. Część z nich to były osoby niezaszczepione; wśród nich byli też lekarze, często z dużym doświadczeniem zawodowym, cieszący się dobrą opinią i zaufaniem pacjentów. Nie była to duża grupa – w sumie trzy osoby, które świadomie zdecydowały się nie zaszczepić oraz jedna lekarka, która przyjęła tylko jedną dawkę ponieważ uznała, że to wystarczy, aby nie zachorować. Niestety, nie udało się nam tych lekarzy uratować i zmarli.
- Wprost trudne do wytłumaczenia… Przecież to osoby z wiedzą medyczną!

- Ci ludzie nie działają przecież w pustce. Dlaczego są tolerowani?
– To pytanie, które jest aktualne od wielu lat. Wszyscy pamiętamy groźną i nieprawdziwą informację, dotyczącą korelacji między szczepieniem a autyzmem, która była fałszerstwem i nierzetelnością naukowca i lekarza Andrew Wakefielda. Teraz pandemia tylko nasiliła to zjawisko. Co gorsza, te spiskowe teorie głoszą nie tylko laicy, ale także lekarze. Według mnie jest to zjawisko szczególnie karygodne, bo każdy lekarz, który odradza pacjentom korzystanie ze szczepień może stać się współodpowiedzialny za ich chorobę i śmierć. Co można z tym zrobić? Nie umiem na to odpowiedzieć, skoro organy do tego powołane nie reagują…
- Zareagowały trzy lekarki i dwie prawniczki, które właśnie teraz zarejestrowały organizację Polskie Towarzystwo Mediów Medycznych, które będzie weryfikowało strony internetowe, blogi, konta, na które można trafić w Internecie, na Facebooku, Instagramie, YouTubie, TikToku czy Twitterze, w których szerzone są kłamliwe i groźne teorie np. o szkodliwości szczepionek. Chcą weryfikować, a w razie potrzeby upominać a nawet wytaczać procesy sądowe w przypadku szerzenia nieprawdy.
– Ciekawa inicjatywa i na pewno w obecnej sytuacji potrzebna. Ja uważam jednak, że to przede wszystkim zadanie dla samorządu lekarskiego. A idąc dalej – potrzebne jest rozwiązanie systemowe, poparte przez rząd, który, mimo tak wysokiego nasilenia się tego zjawiska, nie robi nic. Powód jest oczywisty – to polityka. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby w marcu, mimo rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, antyszczepionkowcy np. zostali zawieszeni w pracy bez prawa do wynagrodzenia. Prawdopodobnie usłyszymy, że nie należy nic z takimi osobami robić, ponieważ pandemia się kończy (kolejny raz), nie ma komu pracować, itd. Smutne jest to, że nie potrafimy jako społeczeństwo, czy też grupa zawodowa wyciągać wniosków z pandemii i zapewne przy okazji kolejnego kryzysu znowu będziemy obserwować podobne zjawiska, które będą kosztować wielu ludzi zdrowie lub życie.
