Wstęp
Jest pewna, niezbyt liczna, grupa lekarzy, która hobbystycznie zajmuje się kształceniem – to nauczyciele akademiccy. Grupa coraz mniejsza, podzielona wewnętrznie, zhierarchizowana w stopniu większym niż społeczeństwo. Uczelnie dostosowując się do „ustawy Gowina” ukarały ich za brak rozwoju naukowego (czytaj: pisanie artykułów) degradacją w swej feudalnej strukturze uniwersyteckiej.
Nie słyszałem, aby któryś z kierowników odpowiedzialnych za ich rozwój (a raczej jego brak) poniósł konsekwencje. Asystenci z planowanym od jesieni wynagrodzeniem zasadniczym 3400 brutto, adiunkt 4700. Jeżeli porównamy to z najniższą gwarantowaną w ochronie zdrowia dla lekarza specjalisty (6770) to od razu widać, jak „kosztowne” to hobby. Wymagania, jak do Nagrody Nobla, a zarobki, jak w markecie.
Przypominam, że od lipca tego roku najniższa gwarantowana płaca dla lekarza specjalisty w ochronie zdrowia wyniesie ponad 8 tysięcy złotych. A być może więcej, ponieważ nie są skończone rozmowy OZZL z ministrem, a ten wydaje się skłaniać do propozycji 1,5 średniej krajowej. Na uczelni zostanie chyba tylko grupa pasjonatów, mających zabezpieczenie finansowe we współmałżonku i tych, którzy traktują Alma Mater jako punkt zaczepienia do działalności w sektorze prywatnym. Grupa niezorganizowana, z różnymi, całkowicie rozbieżnymi interesami własnymi. Nie wróży to nic dobrego na przyszłość. Konia z rzędem temu, kto słyszał o proteście asystentów akademickich ostatniej jesieni. Nie słychać było również głosu tak zwanych autorytetów, tak chętnie wypowiadających się w każdej sprawie przed kamerami. Oni zabezpieczywszy sobie byt, mają już inne cele i nie w głowie im solidarność.
Brak myślenia systemowego i to od dziesięcioleci. Pamiętam hasła strajkowe z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, domagające się uporządkowania systemu zatrudnienia na uczelniach medycznych. Dzisiaj chyba bardziej aktualne niż wtedy. Obserwując scenę polityczną nie zanosi się na żadną poprawę. Podwyżki dla górników za węgiel droższy od złota jednoznacznie pokazują preferencje polityczne, forujące mięśnie nad rozum. I zmiana rządu nic tu nie da, poprzednie postępowały tak samo.
Chyba należy przypomnieć Jerzego Urbana, że lekarz wyżywi się sam i podwyżki są mu niepotrzebne. Niestety, nie dotyczy to nauczycieli akademickich. Tym bardziej że pracują oni dodatkowo na części etatu w szpitalach o najniższym wynagrodzeniu. Szpitale kliniczne lekarzom etatowym płacą minimalne gwarantowane ustawowo pensje. Jakoś brak tu nadziei i powodu do dumy.
Leszek Buk
prezes LIL
lbuk@oil.lublin.pl,
tel. 601 800 779
