Lekarski spacer po historii

Opublikowano: 3 czerwca, 2026Wydanie: Medicus (2026) 06-07/2026Dział: 5,2 min. czytania

Większość z Lublinian zapytanych o szpital Jana Bożego potrafi wskazać jego lokalizację, wielu z nich bądź ich najbliższych było leczonych w tej najstarszej placówce szpitalnej Lublina.

Mało kto jednak wie, kim był ów Jan Boży, którego imieniem nazwano szpital. Jako młody lekarz wkraczający w zabytkowe mury lubelskiej lecznicy zadawałem sobie również często to pytanie. Zainteresowanych uzyskaniem odpowiedzi na to pytanie informuję, że niejaki Jan Cidade, syn portugalskiej ziemi urodzony w 1495 r. po burzliwej i zgoła mało pobożnej młodości, postanowił założyć mały szpital, a właściwie przytułek, gdzie sam zajmował się pacjentami, opiekował się chorymi, opatrywał rany. Działo się to w roku 1534. Ponieważ sam jeden nie był w stanie sprostać postawionemu sobie zadaniu, założył Zakon Braci Miłosierdzia. Nazywano ich braćmi miłosierdzia, czyli bonifratrami. Jan Boży zmarł w 1550 r. w wieku 55 lat, opatrzony tym tytułem przez miejscowego biskupa.

Do Polski bonifratrzy zostali sprowadzeni w roku 1609 po tym, jak jeden z braci, Gabriel (hrabia Ferrary zresztą), wyleczył króla Zygmunta III Wazę. Bonifratrzy w swojej misji mieli za zadanie nieść pomoc chorym, ubogim i cierpiącym. Składali nawet ślub zakonny szpitalnictwa.

W roku 1654 staraniem biskupa Mikołaja Świrskiego powstał w Lublinie klasztor i szpital. Były to budynki drewniane na Placu Litewskim niedaleko miejsca, gdzie dziś znajduje się Pomnik Konstytucji Trzeciego Maja. Tak więc szpital Jana Bożego stanowi jeden z najstarszych obiektów leczniczych Lublina. Należy również do najbardziej zasłużonych w regionie. Jego dzieje są opowieścią o ludziach służących chorym we wszystkich, nawet najtrudniejszych momentach historii Polski. Szpital służy ludziom od czasów zakonnych, przez okresy wojen, zaborów, aż po czasy obecne, gdzie zawsze pozostawał symbolem troski o człowieka.

Działalność lecznicza szpitala w każdych czasach oparta jest jednak na przesłankach prozaicznych. I tak brak funduszy na rozwój szpitala oraz opłakany stan budynków w początkach wieku XVIII spowodowały rozbiórkę i wymusiły budowę nowego, murowanego obiektu. W roku 1839 bonifratrzy przenieśli się do klasztoru po karmelitach bosych. Dziś jest to ulica doktora M. Biernackiego.

Po powstaniu styczniowym, w wyniku carskich represji, zgromadzenie zostało rozwiązane w roku 1864. Następnie w roku 1870 do szpitala sprowadzono ss. szarytki, które przebywały w nim do roku 1893, kiedy zostały usunięte przez władze carskie.

W wieku XIX wraz z rozwojem nauk medycznych w szpitalu zaczęli pracować wysoko wykwalifikowani lekarze. W tym też okresie placówka zaczęła odchodzić od opieki zakonnej na rzecz wykwalifikowanego personelu medycznego. Szpital i jego pracownicy w tym okresie zajmowali się zasadniczo chorobami zakaźnymi oraz wewnętrznymi. Choć dziś ich nazwiska nie zachowały się w większości w zapiskach źródłowych, to jednak ich praca i wysiłek stworzyły podwaliny rozwoju nowoczesnej medycyny w Lublinie.

Szpital to przede wszystkim ludzie. Oni są motorem postępu i tworzą nową jakość. Oprócz bezimiennych, nieuwzględnionych w żadnych zapiskach lekarzy byli też tacy, którym pokolenia winne są szacunek i pamięć. Niewątpliwie należał do nich dr Mieczysław Biernacki. Był on nie tylko wybitnym lekarzem, ale prawdziwym człowiekiem renesansu, człowiekiem o wielkiej odwadze. Podczas II wojny światowej pomagał rannym partyzantom, ukrywał Żydów. Jego działalność daleko wykraczała poza obowiązki lekarskie. Był jednym z największych postaci Lublina okresu międzywojennego, czasu wojny i okresu powojennego.

Pracował w szpitalu od roku 1892. W następnym roku został jego dyrektorem i pełnił tę funkcję do roku 1945. Dzięki jego staraniom szpital przetrwał w trudnych latach kryzysowych wieku dwudziestego. Niemałą rolę w przetrwaniu placówki i jej rozwoju odegrał też dr Witold Chodźko, pracujący przez kilka lat w szpitalu, późniejszy minister zdrowia W okresie międzywojennym lekarze szpitala specjalizowali się w leczeniu gruźlicy. Stosowane wtedy metody operacyjne świadczyły o bardzo wysokim poziomie kadry medycznej.

Podczas okupacji niemieckiej pracowano w skrajnie trudnych warunkach. W tym okresie wyróżniła się dr Helena Mysakowska, specjalistka chorób płuc. Dzięki jej determinacji i odwadze oddział przetrwał. Była znakomitym lekarzem i nauczycielką wielu wybitnych pulmonologów i internistów. W szpitalu w roku 1933 zaczęto stosować operacje nerwu przeponowego. Prekursorami byli dr Tomasz Kożuchowskidr Edward Lewelt.

W latach trzydziestych zaangażowanie i entuzjazm dr. Józefa Kucharskiego uratowały wielu ludzi dzięki propagowanym przez niego szczepieniom przeciwko durowi brzusznemu. W czasie drugiej wojny światowej dr Kucharski wraz ze współpracownikami ukrywali członków ruchu oporu poszukiwanych przez gestapo.

Po wojnie szpital był istotnym ośrodkiem rozwoju medycyny specjalistycznej. Pracował tu między innymi Mieczysław Zakryś, wybitny chirurg, który zapisał się w historii wykonaniem jednej z pierwszych operacji otworzenia klatki piersiowej. Było to wielkie osiągnięcie medyczne.

W tym czasie rozwijały się inne dziedziny medycyny: pulmonologia, interna oraz chirurgia ogólna i chorób zakaźnych.

W roku 2013 w szpitalu pracowało 148 lekarzy na jedenastu oddziałach. W tym też roku doszło do modernizacji polegającej na fuzji oddziałów. Przeniesiono Oddział Toksykologii i Kardiologii do szpitala przy Alei Kraśnickiej, gdzie funkcjonuje do dziś jako Oddział Kliniczny kierowany przez dr. Jarosława Szponara.

Przeniesiono również część oddziału chirurgii do tegoż szpitala.

Zaś część chirurgii, Oddziału Intensywnej Terapii i Anestezjologii do szpitala przy dzisiejszej ul. Herberta.

Wielu pracujących tam lekarzy zasiliło szeregi Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego.

Przypominając w wielkim skrócie początki i losy szpitala im. Jana Bożego w Lublinie, czynię to z dużą dawką sentymentu. Tam bowiem stawiałem swoje pierwsze lekarskie kroki w Oddziale Chirurgii kierowanym przez prof. Jerzego Karskiego. Dziś, stojąc na dziedzińcu mojego byłego szpitala, myślę o tym, jak zachować od zapomnienia to, co w takim trudzie i z poświęceniem było budowane przez lata staraniem pokoleń naszych nauczycieli i mistrzów.

Źródła: Lublin Radio Eska, Ośrodek „Brama Grodzka Teatr NN”, bazhum.muzhp.pl

Andrzej Ciołko

wiceprezes LIL