Serce w kamizelce
Jednym z pierwszych pacjentów w Polsce, który otrzymał ratującą życie kamizelkę defibrylującą jest 29‑letni pacjent Kliniki Kardiologii SPSK nr 4 w Lublinie. Urządzenie okazało się na tyle skuteczne, że mężczyzna ma szansę na odzyskanie zdrowia.
Potwierdza to szef kliniki prof. Andrzej Wysokiński: – Jeśli kolejne badania kontrolne będą tak dobre jak ostatnie, pacjent będzie mógł wrócić do domu już bez tego urządzenia.
Zdecydowano się na inne rozwiązanie – kamizelkę z zewnętrznym kardiowerterem‑defibrylatorem. Urządzenie jest nieinwazyjne, jego stosowanie nie wymaga wcześniejszej operacji. Pacjent nosi je na klatce piersiowej. W momentach kryzysowych, np. podczas potencjalnie śmiertelnych arytmii komorowych, urządzenie samo wykonuje defibrylację.
Do detekcji arytmii urządzenie wykorzystuje dwie pary elektrod zamocowanych z przodu, z tyłu i po bokach kamizelki. Sygnał EKG jest analizowany przez komputer umieszczony na dolnym pasie. W razie niepokojących symptomów, trzy zamocowane w kamizelce elektrody defibrylujące automatycznie uwalniają żel przed mającym nastąpić wyładowaniem.
– Wówczas następuje wstrząs, po którym dochodzi do przerwania migotania komór i unormowania pracy serca. Mowa o przywróceniu krążenia i powrocie zsynchronizowanej pracy komór – wyjaśnia prof. Wysokiński.

12 marca minął miesiąc od założenia kamizelki. – Gdyby nie kamizelka pewnie leżałbym w klinice jeszcze dwa, trzy miesiące na obserwacji, tymczasem wróciłem do domu, do rodziny. W tym czasie było spokojnie. Żadnych problemów z oddychaniem, żadnego przyspieszonego pulsu. Kamizelka jest wygodna. Jej komputer nie rzuca się w oczy, nosi się go w taki sam sposób, jak popularne wśród młodzieży saszetki – zauważa chory. – Wciąż jednak muszę na siebie uważać. Mogę wykonywać tylko lekkie prace fizyczne. Kamizelkę ściągam jedynie do kąpieli, ale wówczas zawsze ktoś musi przy mnie być. Od bliskich otrzymuję wiele wsparcia – mówi mężczyzna.
Chory jest pod stałą opieką lekarzy. Był już raz na badaniu kontrolnym w Poradni Kardiologicznej SPSK nr 4. Kontrolne badanie przeprowadzone po kolejnych dwóch miesiącach wykaże, czy stan serca się poprawił i wtedy lekarze zdecydują o dalszych krokach.
– Ilu chorych potrzebowałoby takiego urządzenia? W naszym województwie kilkunastu rocznie – kamizelka pomaga osobom, które nie mają utrwalonych zmian w sercu i generalnie są zdrowe. Niestety, koszt wypożyczenia tego urządzenia to 15 tys. zł miesięcznie, a NFZ nie refunduje tego świadczenia – tłumaczy prof. Wysokiński. – Może to się zmieni, bo pandemia COVID‑19 jak widać dotyka wielu młodych ludzi i uszkadza ich serca.
Anna Augustowska
[su_spacer size=”10″] [su_note note_color=”#f8f8f8″ text_color=”#000000″ radius=”0″]
