Coraz więcej skarg do izb lekarskich
Od kilku lat obserwujemy wyraźny wzrost liczby skarg kierowanych do okręgowych izb lekarskich, w tym również do Lubelskiej Izby Lekarskiej. Jako zastępca rzecznika odpowiedzialności zawodowej mam możliwość przyglądania się tym sprawom z bliska – analizowania ich przyczyn, przebiegu i konsekwencji.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że znaczna część postępowań nie wynika z rażących uchybień medycznych, lecz z deficytu komunikacji pomiędzy lekarzem a pacjentem.
Żyjemy w społeczeństwie coraz bardziej roszczeniowym.
Pacjenci są dziś lepiej poinformowani, mają szeroki dostęp do Internetu, portali medycznych i prawnych oraz forów dyskusyjnych. Z jednej strony jest to zjawisko pozytywne, świadczące o większej świadomości zdrowotnej społeczeństwa. Z drugiej jednak rodzi ono coraz większe oczekiwania wobec lekarzy, często nieadekwatne do realnych możliwości współczesnej medycyny.
Gdy leczenie nie przynosi oczekiwanego efektu lub przebieg choroby okazuje się trudniejszy, frustracja bywa kierowana w stronę lekarza, a w konsekwencji także do izby lekarskiej.
Analiza wpływających skarg pokazuje, że wiele z nich ma wspólny mianownik. Pacjenci wskazują, że nie zostali wysłuchani, nie otrzymali wystarczających wyjaśnień, nie rozumieli decyzji terapeutycznych albo nie zostali poinformowani o możliwych powikłaniach czy ograniczeniach leczenia. Nierzadko dopiero w toku postępowania wyjaśniającego okazuje się, że postępowanie medyczne było prawidłowe i zgodne z aktualną wiedzą, a problem dotyczył przede wszystkim sposobu przekazania informacji.
Nie sposób przy tym pominąć realiów codziennej pracy lekarzy. Funkcjonujemy w systemie przeciążonym, z nadmiarem obowiązków administracyjnych i pod presją czasu. Liczba pacjentów, których musimy przyjąć, często nie pozostawia przestrzeni na dłuższą rozmowę. W efekcie komunikacja bywa sprowadzana do minimum, a to właśnie ona jest jednym z kluczowych elementów procesu leczenia.
Z perspektywy pacjenta brak informacji niemal zawsze rodzi niepokój, domysły i poczucie zaniedbania. Warto pamiętać, że pacjent nie zawsze oczekuje natychmiastowego wyleczenia czy spektakularnego efektu terapii. Bardzo często oczekuje zrozumienia swojej sytuacji, jasnego wytłumaczenia rozpoznania, planu leczenia oraz możliwych scenariuszy dalszego postępowania.
Nawet trudne informacje, jeśli są przekazane w sposób spokojny, empatyczny i zrozumiały, są łatwiejsze do zaakceptowania.
Z punktu widzenia rzecznika odpowiedzialności zawodowej szczególnie dotkliwe są te sprawy, których można było uniknąć.
Sprawy, w których wystarczyłaby dłuższa rozmowa, jedno dodatkowe zdanie wyjaśnienia, czy wyraźne omówienie ryzyka i alternatyw terapeutycznych. Choć wiele postępowań kończy się umorzeniem, sam fakt ich prowadzenia stanowi dla lekarza ogromne obciążenie psychiczne i zawodowe, często prowadząc do poczucia niesprawiedliwości i wypalenia.
Nie chodzi o przerzucanie odpowiedzialności wyłącznie na lekarzy. System ochrony zdrowia wymaga zmian organizacyjnych, które umożliwią realne poświęcenie pacjentowi odpowiedniej ilości czasu. Jednak już dziś, w ramach istniejących ograniczeń, warto pamiętać, że dobra komunikacja jest jednym z najważniejszych narzędzi pracy lekarza – równie istotnym jak wiedza, doświadczenie i umiejętności kliniczne.
Rozmowa z pacjentem nie jest stratą czasu. Jest inwestycją w zaufanie, w jakość leczenia oraz w bezpieczeństwo prawne lekarza. Im więcej mówimy, tłumaczymy i odpowiadamy na pytania, tym mniejsze ryzyko nieporozumień, a w konsekwencji – skarg i postępowań przed izbą lekarską.
dr n. med. Piotr Dziduch
zastępca Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lubelskiej Izby Lekarskiej
