Wojciech Petruk (1966-2024)
Z nieukrywanym smutkiem i niedowierzeniem przyjęliśmy 14 listopada 2024 r. wiadomość o śmierci naszego kolegi Wojciecha Petruka. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie nam pożegnać go tak szybko w tak młodym wieku.
Doktor Wojciech Petruk urodził się 10 marca 1966 r. w Międzyrzecu Podlaskim i tam spędził swoje młodzieńcze lata. W 1985 r.
ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Sikorskiego. W latach 1985-1990 studiował na Wydziale Stomatologii Akademii Medycznej w Lublinie, gdzie otrzymał tytuł lekarza dentysty. Następnie uzyskał specjalizację z zakresu stomatologii ogólnej. W obrębie stomatologii zajmował się przede wszystkim protetyką i chirurgią, które były jego ulubionymi dziedzinami. Stale pogłębiał wiedzę medyczną, biorąc udział w zjazdach i konferencjach naukowych oraz szkoleniach praktycznych z zakresu stomatologii. Swoją karierę zawodową rozpoczął w przychodni kolejowej w Międzyrzecu Podlaskim, gdzie pełnił funkcję kierownika. Pracował również w Ośrodku Zdrowia w miejscowości Szóstka. W 2000 r. wraz z żoną Anną Rosińską-Petruk założyli Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej „Duodent” s.c. w Międzyrzecu Podlaskim. Pracował w nim do końca swojego życia. Był zaangażowany w działalność społeczną w Komisji Stomatologicznej Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie.
Czas życia ziemskiego okazał się dla Wojtka zbyt krótki, odszedł przedwcześnie, pozostawiając rodzinę oraz przyjaciół w smutku i żałobie. Wspaniały, troskliwy, oddany mąż, ojciec i dziadek. Swoją pasję medyczną, którą dzielił wraz z żoną Anną, przekazał dzieciom, szczególnie synowi – absolwentowi Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. Był bardzo rodzinny, zawsze gościnny, uśmiechnięty, z poczuciem humoru, dusza towarzystwa, kochany przez rodzinę i przyjaciół.
Wojciech Petruk był człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym, ogarniętym wieloma pasjami. Był miłośnikiem muzyki, grał na akordeonie, skrzypcach i pianinie. Brał udział w licznych koncertach muzycznych, spektaklach, festiwalach. Był również mecenasem sztuki, sponsorował koncerty muzyki jazzowej w Białej Podlaskiej. Tak jak Kolumb, odkrywał nieznane sobie lądy. Podróżowanie po świecie traktował jako wielkie hobby. Realizował je odważnie, z planem i zawsze z ukochaną żoną Anią, wierną towarzyszką życia osobistego, zawodowego i czasu podróży. Z głową pełną pomysłów, otwarty na nowe wyzwania, zawsze podążał naprzód. Wraz ze swoją rodziną oraz przyjaciółmi toczył długie dysputy na różnorodne tematy: sztuki, polityki, filozofii, biologii, historii. Ostatnią z pasji był taniec – tango argentyńskie. Jednakże zawsze w centrum swoich zainteresowań stawiał człowieka i jego dobro. Lubiany, ceniony przez pacjentów, pomagający ludziom w cierpieniu. Rozmawiając z Wojtkiem o jego pomysłach zrealizowanych i planowanych, można było odnieść wrażenie, że żyje za szybko. Był jak iskra – rozpalał wokół siebie piękne światło, które niestety przedwcześnie zgasło. „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Ale pamiętajmy, że żyjemy tak długo, jak trwa o nas pamięć. A gdy już nas nie będzie, niech o Wojtku mówią nawet kamienie.
