Niewydolność serca z akredytacją
Z dr. hab. n. med. Grzegorzem Sobieszkiem, kierownikiem Kliniki Kardiologii 1. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie, rozmawia Anna Augustowska.
- Klinika, którą Pan kieruje, jako jedyny ośrodek w Polsce otrzymała akredytację ICARe-HF. To wyjątkowe wyróżnienie…
Rzeczywiście, akredytacja ICARe-HF potwierdza, że leczenie niewydolności serca w naszej Klinice znajduje się na najwyższym poziomie, zgodnie z najbardziej wymagającymi standardami Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Stowarzyszenia Niewydolności Serca. Certyfikat wręczono podczas Światowego Kongresu Niewydolności Serca, który odbywał się w maju tego roku w Belgradzie. Akredytacja, która jest przyznawana na pięć lat, została uzyskana dzięki pracy funkcjonującego w Klinice od wielu lat Zespołu Niewydolności Serca kierowanego przez dr n. med. Anetę Dziekanowską.
- Jakie kryteria trzeba spełniać, aby zdobyć tę akredytację?
Podstawowe kryteria to odpowiednio przeszkolony, interdyscyplinarny zespół składający się nie tylko z kardiologa, lecz także z certyfikowanej pielęgniarki, dietetyka czy rehabilitanta. Konieczne jest też udokumentowanie wdrożenia wymaganych procedur składających się na diagnostykę, terapię pacjenta w szpitalu, a także zapewnienie stałej opieki ambulatoryjnej i zorganizowanie Klubu Pacjenta z Niewydolnością Serca, co wydaje się szczególnie cennym rozwiązaniem dla funkcjonowania chorych.
- Niewydolność serca stanowi obecnie bardzo istotny problem w ochronie zdrowia…
Zdecydowanie tak, niewydolność serca to epidemia naszych czasów. Rocznie hospitalizujemy kilkuset pacjentów, a ich rokowania pozostają gorsze niż w przypadku większości nowotworów. Musimy nie tylko stosować wszystkie możliwe sposoby terapii, jak: pełne leczenie farmakologiczne, rewaskularyzacja, elektroterapia, rehabilitacja, lecz także szukać nowych rozwiązań.
- Czy w związku z tym w Klinice prowadzone są badania naukowe w tym zakresie i stosowane nowe metody terapeutyczne?
Tak, od lat prowadzimy badania naukowe dotyczące leczenia niewydolności serca, w tym leczenia sarkopenii u pacjentów z tą jednostką chorobową.
- To nie jedyne nowości w Klinice?
Rzeczywiście, przy okazji mogę wspomnieć, że w Klinice Kardiologii staramy się wprowadzać nowoczesne rozwiązania w wielu różnych dziedzinach. W ostatnich tygodniach w Pracowni Hemodynamiki, jako pierwsi w naszym regionie, zastosowaliśmy dwie zupełnie nowe technologie. Cewnik balonowy Lithix, wyposażony w metalowe hemisfery, pozwala nam osiągnąć punktowe ciśnienie nawet do 100 atmosfer, co umożliwia skruszenie nawet najbardziej niepodatnych, zwapniałych zmian w naczyniach wieńcowych. Bioadaptor to nowa platforma zastępująca tradycyjne stenty i przywracająca fizjologiczny przepływ pulsacyjny oraz wazomotorykę naczynia, co z kolei przekłada się na lepsze wyniki odległe oraz na zmniejszenie ryzyka wystąpienia restenozy i zakrzepicy. Przywrócenie światła naczynia, gwarantującego odpowiedni przepływ krwi, i zarazem jego naturalnego kształtu i funkcji po interwencji wieńcowej to wciąż niespełnione marzenie kardiologów interwencyjnych. Obecnie stosowane stenty spełniają tylko to pierwsze zadanie. Bioadaptor zaś dzięki specjalnym połączeniom, rozpuszczającym się po sześciu miesiącach, uwalnia naczynie od metalowych wiązań, co warunkuje prawidłowy przepływ i ruchomość. Obie wspomniane technologie mogą istotnie zmienić krajobraz kardiologii interwencyjnej w przyszłości.

