Zauważeni przez Premiera
No i doczekaliśmy się, zostaliśmy zauważeni przez Premiera Rzeczpospolitej.
W trakcie lipcowej rekonstrukcji rządu ni z gruszki, ni z pietruszki oznajmił, że teraz pacjenci będą mieli dobrze, nie lekarze. Dołączył do chóru piewców widzących upadek ochrony zdrowia w zarobkach lekarzy. I wychodzi na to, że kilkuset dobrze zarabiających na kontraktach doprowadza do upadku Rzeczpospolitej.
O ile mnie pamięć nie myli, na te kontrakty zostaliśmy wysłani za czasów poprzednich rządów obecnego premiera, a nie poszliśmy na nie z własnej woli. Wtóruje mu od dawna organizacja o nazwie Związek Powiatów Polskich. Tak, to są właściciele największej liczby szpitali w Polsce. To są ci, którzy nie pozwalają na reorganizację, bronią ich jak Częstochowy. Przecież najbliżsi muszą gdzieś pracować. Przestały nas krytykować Panie Pielęgniarki, bo dzięki ostatnim podwyżkom (pensje porównywalne z naszymi) zostały wzięte na celownik i dołączają powoli do wrogów ludu (czyli do nas).
Padają różne propozycje ze strony różnych oficjeli, a to Wicedyrektora NFZ, a to Wiceministra Zdrowia (dziwnym zbiegiem okoliczności też kiedyś w NFZ), aby ograniczyć zarobki lekarzy kontraktowych np. poprzez: zatrudnianie ich tylko w jednej jednostce na co najmniej pół etatu, niepłacenie % od wykonanej pracy tylko za godzinę albo pełną kontrolą zarobków i ich miesięczne ograniczenie do określonej kwoty przez powiązanie umów z PWZ. Przedstawiają to osoby reprezentujące organy władzy.
Wszystkie propozycje są całkowicie niezgodne z obowiązującym prawem. I mówią to ludzie, którzy powinni to prawo znać i je przestrzegać. Zapachniało trochę komuną. Chociaż chyba to wtedy po raz ostatni usłyszeliśmy prawdę z ust polityków, jeżeli chodzi o nasz zawód. Przy podwyżkach w sferze budżetowej pominięto lekarzy.
Jerzy Urban jako rzecznik rządu wyjaśnił to obywatelom w prosty sposób: „Lekarz sam się wyżywi”.
A więc póki co korzystajcie z życia, zanim znowu zaczniecie pracować za miseczkę ryżu (hasło dawno zapomnianych strajków w ochronie zdrowia – oby nie wróciły).
Leszek Buk
Prezes LIL
lbuk@oil.lublin.pl
