Lecz chorego, nie chorobę

Opublikowano: 29 sierpnia, 2025Wydanie: Medicus (2025) 08-09/2025Dział: 5,9 min. czytania

Z prof. Wojciechem Polkowskim o pasjach, którymi są chirurgia onkologiczna, tenis, narty i ogród, rozmawia Anna Augustowska.

  • Zacznijmy od publikacji pt. Ćwierćwiecze onkologii akademickiej w Lublinie, której jest Pan współautorem. Dlaczego właśnie ćwierćwiecze? Przecież pierwszy szpital wyspecjalizowany w leczeniu nowotworów w Lublinie powstał już w 1958 r.?

To prawda, warto też dodać, że ten pierwszy szpital, czyli wówczas Wojewódzki Ośrodek Onkologiczny (obecnie Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej), był dopiero trzecim tego typu w Polsce, po Poznaniu i Wrocławiu.

Zdecydowałem się opisać dzieje Kliniki Chirurgii Onkologicznej, opracowując dokumentację z ostatnich 25 lat rozwoju nowoczesnej onkologii. Były to lata, kiedy intensywnie rozwijała się chirurgia onkologiczna. Możemy nawet mówić, że pierwsze ćwierćwiecze XXI w. przyniosło przełom w leczeniu onkologicznym (chirurgii). Uznałem, że trzeba wyakcentować te osiągnięcia i ukazać, jak wielki postęp się dokonał.

Umiem to ocenić, bo pracuję w zawodzie od blisko 40 lat. Przeszedłem drogę od radykalnych zabiegów chirurgicznych, które często okaleczały pacjentów, po współczesne, oszczędzające zabiegi, które minimalizują pole operacji (operacje z minimalnego dostępu). Są one łączone z nowoczesną radiochemioterapią i immunoterapią, pacjenci otrzymują leki celowane molekularnie itd. To poprawia wyniki leczenia i pozwala choremu zachować dobrą jakość życia. Jakże więc się tu nie cieszyć? To inna epoka! Epoka leczenia systemowego, w której choroby nowotworowe stają się coraz częściej chorobami przewlekłymi, ale nie śmiertelnymi.

  • W książce pisze Pan nie tylko o osiągnięciach, lecz także o ludziach.

Przede wszystkim piszę o innowacyjnych terapiach i współczesnych wyzwaniach w chirurgii onkologicznej. Nie byłyby one oczywiście możliwe bez zaangażowania znakomitych ludzi. Przedstawiam więc działalność pionierów lubelskiej onkologii, m.in. profesorów Lucjana Kurylcio i Marii Mazurkiewicz. Prezentuję też sylwetki innych wybitnych lekarzy i badaczy związanych z Kliniką. Opisuję historię ośrodka: od powstania i walki o niezależną strukturę, przez lata intensywnej rozbudowy aż po uruchomienie nowoczesnego kompleksu na ul. Radziwiłłowskiej, integrującego chirurgię, chemioterapię i radioterapię. Tę opowieść ubogacają unikalne zdjęcia archiwalne i współczesne.

  • Jednym z wyjątkowych rozdziałów jest ten, w którym przytacza Pan dekalog chirurga onkologa. Poruszyło mnie przykazanie trzecie: Lecz chorego, a nie chorobę, indywidualizuj leczenie.

Myślę, że to przykazanie powinien mieć na uwadze każdy lekarz. Troska o pacjenta i jego zdrowie stanowi wspólny mianownik sztuki, którą jest medycyna. Działalność lekarzy musi być podporządkowana dobru pacjenta i znajdowaniu najskuteczniejszych metod przywracania mu zdrowia.

  • W epilogu Ćwierćwiecza… pada jeszcze jeden argument, który przekonał Pana do napisania tej książki.

To gorzki fakt, ale rzeczywiście to on zmobilizował mnie, aby wreszcie sfinalizować rozpoczętą kilka lat temu pracę. Pierwotnie zamierzałem przygotować tę książkę na 20-lecie Kliniki. Pandemia jednak pokrzyżowała te plany. Ostatecznie stało się to teraz (premiera książki odbyła się 15 maja w Lubelskim Centrum Konferencyjnym, także z udziałem Tomasza Orłowskiego, który jest współredaktorem tej publikacji). Co to za fakt? Otóż decyzją Rektora UM Klinika Chirurgii Onkologicznej, w kształcie opisanym w książce, przestała istnieć 1 października 2024 r. To w mojej opinii bolesne zmiany, ale… decyzję rektora podtrzymał Senat UM.

  • Panie Profesorze, czy medycyna była Pana marzeniem?

Wybrałem ten kierunek studiów, bo tak sugerowali mi Rodzice. Mama była farmaceutką, tata – mikrobiologiem. Nie ukrywam, że dobrze wybrali – nigdy nie żałowałem tej decyzji! Chirurgia zachwyciła mnie już po pierwszym roku, kiedy na wakacyjne praktyki trafiłem do szpitala i mogłem asystować przy operacjach jako osoba do trzymania haków czy zmiany opatrunków. Pod koniec studiów byłem też wolontariuszem w Zakładzie Anatomii. Już jako lekarz wygrałem konkurs na miejsce w Klinice Chirurgii pod kierownictwem prof. Pawła Misiuny, który stał się moim nauczycielem i mistrzem. Studia podyplomowe ukończyłem w Europejskiej Szkole Chirurgii Gastroenterologicznej Akademickiego Centrum Medycznego Uniwersytetu w Amsterdamie, tam też uzyskałem doktorat. W 2003 r. zostałem kierownikiem Kliniki i do dziś sprawuję tę funkcję.

  • I w tej Klinice wprowadził Pan – często jako pierwszy w Polsce – nowatorskie operacje. Wymieńmy je.

Najważniejsze to radioterapia śródoperacyjna (IORT), którą – przy użyciu mobilnego akceleratora – od 2005 r. stosujemy u chorych na raka piersi, trzustki, odbytnicy. W styczniu 2023 r. przeprowadziłem pierwszą w Polsce operację raka odbytnicy z wykorzystaniem IORT, także chemioterapię dootrzewnową w hipertermii (HIPEC) wraz z chirurgią cytoredukcyjną, w tym z pomocą robota chirurgicznego. To w Lublinie wykonano pierwszą w Polsce operację tego typu, w łącznym zastosowaniu HIPEC i chirurgii robotowej. Wówczas była to druga tego typu operacja na świecie. Już w pierwszej dekadzie XX w. wykonaliśmy pionierską resekcję trzustki przy użyciu laparoskopii 3D, mniej inwazyjną, dającą krótszy czas hospitalizacji.

Te nowatorskie operacje, które wprowadzałem do naszej klinicznej codzienności, były efektem mojej pasji. Chirurgia onkologiczna jest po prostu tą dziedziną medycyny, w której czuję się najlepiej. I bardzo chcę pomagać chorym. To jest dla mnie najważniejsze.

  • Inną pasją jest sport…

Zdecydowanie. Sport w moim życiu jest od zawsze, ale zaczynałem w… ognisku baletowym. Cudowne doświadczenie. W szkole grałem w piłkę nożną, pływałem i zacząłem grać w tenisa, co zawdzięczam wujowi. Tenis towarzyszy mi do dzisiaj. Trenuję regularnie, bo wiem, że aktywność sportowa daje mi nie tylko radość, lecz także pomaga się oderwać od spraw zawodowych i zregenerować, ale przede wszystkim wpływa na kondycję, bez której nie będzie się mieć siły do pracy przy stole operacyjnym. Są też narty i pływanie. Wszystkie te dyscypliny sportowe są wentylem dla psychiki. Wszystkich zachęcam do prowadzenia sportowego trybu życia. Każdy ruch daje ciału nadzieję.

  • Ma Pan jeszcze jeden wspaniały sposób na utrzymanie dobrej formy…

Tak, to dbanie o ogród. Prawdziwy azyl. Tu ładuję swoje akumulatory, stąd czerpię siłę. Oczywiście podstawą wszelkich sukcesów i spełnionego życia jest szczęśliwa rodzina.

  • Na zakończenie nie sposób nie zapytać: Jak Pan widzi przyszłość? W którym kierunku będzie się rozwijać medycyna onkologiczna? Jakie wyzwania przed nią stoją?

Przedłużenie życia chorym na nowotwory jest wynikiem realnego postępu, który dokonuje się w szeroko rozumianym nowoczesnym leczeniu systemowym, opierającym się na osiągnięciach biologii molekularnej i innych nauk podstawowych. Ich praktyczne zastosowanie ma wpływ na kierunki rozwoju chirurgii, np. mniej okaleczające operacje. Uważam, że chirurgia z minimalnego dostępu (laparoskopowa, robotyczna) jest tylko etapem przejściowym. Ale będzie to dotyczyć już kolejnych generacji chirurgów. Nanoroboty sterowane sztuczną inteligencją zastąpią w przyszłości super zręcznych i nadludzko wytrzymałych chirurgów pracujących pięć razy w tygodniu po kilkadziesiąt godzin na sali operacyjnej. Jednak nie sądzę, by udało się w ogóle zastąpić człowieka chirurga.