Przyjaciółka wątroby i inne poczciwe kwiatki
Co dla staruszka dychowicznego, co na angielską chorobę a co na zubożenie i zepsucie krwi? Roślinna dieta! Jakie listki i łodyżki zbierać, jak przyrządzać z nich mikstury, wywary i napary poleca publikacja „Kuracye wiosenne”. Ukazała się ponad sto lat temu, w cyklu sygnowanym przez… Sodalicję Mariańską
„Chwasty jadalne”, „Chwasty od kuchni”, „Pyszne chwasty. 142 przepisy” takie książki znajdziemy na półce w wielu księgarniach. W sieci o jedzeniu dzikich roślin z łąk i pól jest jeszcze więcej informacji. I przepisów. Ale gotując rosół z kurdybankiem nie należy się łudzić, że to trend XXII wieku.
Wiosennie sięgamy po lekturę książeczki ordynującej żywienie roślinami pospolicie porastającymi rowy, lasy i łąki. Chwastową dietę działającą leczniczo na wiele schorzeń i przypadłości proponowano czytelnikom w… 1914 roku.
Kurdybanek i fiołki

Młode liście prymuli doskonałe są na jarzynę i sałatę. Kwiaty? Zrywane bez kielichów spodnich i suszone na herbatkę są na katar i kaszel. Piją ją na reumatyzmy. Ból głowy uśmierza. Ma ponoć też wielce uspokajający wpływ na nerwy i serce.
Co jeszcze zalecają „Kuracye wiosenne”? Jeśli już kwitną stokrotki, kwiaty suszone dają niezłą herbatę. Listki młode dobre na sałatę lub jarzynę. Fiołki? Kwiat i listki młode suszyć trzeba na herbatkę i dawać takową (niezbyt mocną), w katarach i kaszlach dzieci, są one lekko napotne, płucze się też taką herbatką gardło zaflegmione i spuchnięte. Z ususzonych młodych liści, kwiatów i pączków jeżyny jest herbata bardzo krew czyszcząca. A suszone młode listki poziomkowe mają przemiły smak zupełnie do chińskiej herbaty podobny.
Pączki brzozowe, trzeba zalewać w przeźroczystej flaszce, dobrą oczyszczoną okowitą, otrzymuje się w ten sposób balsam, bardzo cenny, na liszaje i różne skórne wyrzuty. Niektóre osoby, po przeziębieniu, zażywają ten balsam, popijając gorącą herbatą. Łyżeczka wystarczy.
Go wiater podwiał
O autorze „Kuracyi wiosennych” wiemy jedynie to, że jest płci żeńskiej. Nawet inicjały nie zostały nigdzie umieszczone w 40‑stronicowej publikacji, którą wydrukował Józef Styfi w Przemyślu w 1914 roku. Bo to akurat na okładce widnieje.

Jeśli założymy, że pani była fachowcem, związanym z ochroną zdrowia (stosuje łacińskie nazwy roślin), współczesnych lekarzy zapewne zaciekawi alternatywna terapia, jaką proponuje – okładanie pacjenta pokrzywami.
„W paraliżu, gdy chory nagle padnie, jest jak odurzony, bełkocącą ma mowę, i całą jedną stronę ciała bezwładną, co na wsi nazywają, że go wiater podwiał, ale co właściwie jest pęknięciem żyłki i zalaniem krwią pewnej części mózgu, ogromnie ważną rzeczą jest wziąść pęk pokrzywy piekącej, chorego obnażyć i całą stronę bezwładną biczować pokrzywami dość silnie. Na razie to polepszenia wprawdzie nie sprawia, ale nie daje zamierać nerwom tej części sparaliżowanej, i daleko prędzej taki chory do zdrowia i władzy powraca” – radzi.
Stracić febrę

W czasie jakiej zarazy
Za publikacją „Kuracyj wiosennych” stoi Sekcya Wydawnicza Sodalicyi Maryańskiej w Starejwsi. Sodalicja, to sięgające XVI wieku katolickie stowarzyszenie świeckich, którego celem było łączenie życia chrześcijańskiego ze studiami. Organizacja powstała w środowisku studentów Rzymu, rozwijała się też w naszym kraju. Koło działające w Starej Wsi założono w 1892 roku. Piętnaście lat później było wymienione w gronie najliczniejszych na obszarze ziem polskich. A działało ich wówczas 58.

Lista świeckich zalet tataraku jest imponująca. Z tych bardziej zaskakujących: w czasie jakiej zarazy, dobrze zbliżając się do chorych, mieć w ustach i żuć jego korzeń.
Janka Kowalska
