Przyjaciółka wątroby i inne poczciwe kwiatki

Opublikowano: 30 marca, 2022Wydanie: Medicus (2022) 04/2022Dział: , 4,6 min. czytania

Co dla staruszka dychowicznego, co na angielską chorobę a co na zubożenie i zepsucie krwi? Roślinna dieta! Jakie listki i łodyżki zbierać, jak przyrządzać z nich mikstury, wywary i napary poleca publikacja „Kuracye wiosenne”. Ukazała się ponad sto lat temu, w cyklu sygnowanym przez… Sodalicję Mariańską

„Chwasty jadalne”, „Chwasty od kuchni”, „Pyszne chwasty. 142 przepisy” takie książki znajdziemy na półce w wielu księgarniach. W sieci o jedzeniu dzikich roślin z łąk i pól jest jeszcze więcej informacji. I przepisów. Ale gotując rosół z kurdybankiem nie należy się łudzić, że to trend XXII wieku.

Wiosennie sięgamy po lekturę książeczki ordynującej żywienie roślinami pospolicie porastającymi rowy, lasy i łąki. Chwastową dietę działającą leczniczo na wiele schorzeń i przypadłości proponowano czytelnikom w… 1914 roku.

Kurdybanek i fiołki

Pierwsza roślinka, która na wiosnę nadaje się do kuchni, to kurdybanek nazwany też bluszczykiem ziemnym. Używanie kurdybanku do rosołu nadaje doskonałego smaku. Można kurdybanek posiekać do jajecznicy i omletów. Przy okazji wybornie… wzmacnia żołądek i płuca.

Młode liście prymuli doskonałe są na jarzynę i sałatę. Kwiaty? Zrywane bez kielichów spodnich i suszone na herbatkę są na katar i kaszel. Piją ją na reumatyzmy. Ból głowy uśmierza. Ma ponoć też wielce uspokajający wpływ na nerwy i serce.

Co jeszcze zalecają „Kuracye wiosenne”? Jeśli już kwitną stokrotki, kwiaty suszone dają niezłą herbatę. Listki młode dobre na sałatę lub jarzynę. Fiołki? Kwiat i listki młode suszyć trzeba na herbatkę i dawać takową (niezbyt mocną), w katarach i kaszlach dzieci, są one lekko napotne, płucze się też taką herbatką gardło zaflegmione i spuchnięte. Z ususzonych młodych liści, kwiatów i pączków jeżyny jest herbata bardzo krew czyszcząca. A suszone młode listki poziomkowe mają przemiły smak zupełnie do chińskiej herbaty podobny.

Pączki brzozowe, trzeba zalewać w przeźroczystej flaszce, dobrą oczyszczoną okowitą, otrzymuje się w ten sposób balsam, bardzo cenny, na liszaje i różne skórne wyrzuty. Niektóre osoby, po przeziębieniu, zażywają ten balsam, popijając gorącą herbatą. Łyżeczka wystarczy.

Go wiater podwiał

O autorze „Kuracyi wiosennych” wiemy jedynie to, że jest płci żeńskiej. Nawet inicjały nie zostały nigdzie umieszczone w 40‑stronicowej publikacji, którą wydrukował Józef Styfi w Przemyślu w 1914 roku. Bo to akurat na okładce widnieje.

Kim była kobieta, która powołuje się na publikacje niemieckie i francuskie oraz jakieś „stare książki”, nie wiadomo. Co prawda wspomina o swoim innym tytule „O ziołach dziko rosnących, które zbierać warto, dla celów leczniczych i przemysłowych”, ale próżno szukać takiej pozycji w internetowych katalogach.

Jeśli założymy, że pani była fachowcem, związanym z ochroną zdrowia (stosuje łacińskie nazwy roślin), współczesnych lekarzy zapewne zaciekawi alternatywna terapia, jaką proponuje – okładanie pacjenta pokrzywami.

„W paraliżu, gdy chory nagle padnie, jest jak odurzony, bełkocącą ma mowę, i całą jedną stronę ciała bezwładną, co na wsi nazywają, że go wiater podwiał, ale co właściwie jest pęknięciem żyłki i zalaniem krwią pewnej części mózgu, ogromnie ważną rzeczą jest wziąść pęk pokrzywy piekącej, chorego obnażyć i całą stronę bezwładną biczować pokrzywami dość silnie. Na razie to polepszenia wprawdzie nie sprawia, ale nie daje zamierać nerwom tej części sparaliżowanej, i daleko prędzej taki chory do zdrowia i władzy powraca” – radzi.

Stracić febrę

Przyjaciółką wątroby nazywa „za starożytnymi” dziką cykorię o szafirowych kwiatkach, podobnych do bławatków. Suszone i zaparzone wzmacniają żołądek. Korzeń nadaje się do gotowania w rosole. Młode liście w sałacie zapobiegają „chorobie kamienia wątrobianego czy moczowego”. Posiekane i namoczone w wodzie oczyszczają krew. A „kto potrafi wypić całą filiżankę soku z tłuczonej rośliny, może od tego stracić od razu febrę paroksyzmową”.

W czasie jakiej zarazy

Za publikacją „Kuracyj wiosennych” stoi Sekcya Wydawnicza Sodalicyi Maryańskiej w Starejwsi. Sodalicja, to sięgające XVI wieku katolickie stowarzyszenie świeckich, którego celem było łączenie życia chrześcijańskiego ze studiami. Organizacja powstała w środowisku studentów Rzymu, rozwijała się też w naszym kraju. Koło działające w Starej Wsi założono w 1892 roku. Piętnaście lat później było wymienione w gronie najliczniejszych na obszarze ziem polskich. A działało ich wówczas 58.

Na bezpośrednie odniesienie do Kościoła katolickiego autorka zdecydowała się raz, pisząc o tataraku. Nawiązała do Zielonych Świątek, co nie jest dla nas dziwne, ale także do… Bożego Ciała. Okazuje się, że sto lat temu to tatarakiem usłane były ulice przed procesją. Dziewczynki jeszcze wówczas kwiatków nie sypały.

Lista świeckich zalet tataraku jest imponująca. Z tych bardziej zaskakujących: w czasie jakiej zarazy, dobrze zbliżając się do chorych, mieć w ustach i żuć jego korzeń.

Janka Kowalska