Nowy przełyk z żołądka

Opublikowano: 30 marca, 2023Wydanie: Medicus (2023) 04/2023Dział: , 5,7 min. czytania

z prof. Tomaszem Skoczylasem
z II Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Nowotworów Układu Pokarmowego SPSK 1 w Lublinie,
rozmawia Anna Augustowska

[su_spacer size=”30″]
  • Na początku marca przeprowadził Pan z zespołem chirurgów z kliniki, operację resekcji przełyku u pacjenta z nowotworem. Ale zanim o niej opowiemy, cofnijmy się w czasie i powiedzmy, jak wyglądałby ten zabieg wiele lat wcześniej?

– Gdybyśmy mieli operować ten przypadek na przykład 20‑30 lat temu, to byłaby to rozległa i wymagająca, czasami wieloetapowa operacja. Tak wtedy, jak i obecnie, polegałaby na wycięciu przełyku – konieczne byłoby rozległe otwarcie klatki piersiowej i jamy brzusznej, czasem trzeba by wykonać także dodatkowe cięcie na szyi. Pacjent narażony byłby na długą rekonwalescencję, z dużym ryzykiem ogólnych komplikacji, głównie płucnych.

  • Tymczasem obecnie operacja resekcji przełyku to…?

– To nadal bardzo wymagający zabieg zarówno dla zespołu chirurgicznego, jak i anestezjologicznego, należący do najbardziej skomplikowanych operacji w chirurgii przewodu pokarmowego. Obejmuje trzy obszary ciała ludzkiego: klatkę piersiową, jamę brzuszną i szyję, z tą różnicą, że obecnie w naszej klinice wykonujemy tę operację technikami wyłącznie minimalnie inwazyjnymi. Czyli zastępujemy rozległe, klasyczne cięcia niewielkimi, punktowymi nacięciami – zwykle wystarczą cztery z boku klatki piersiowej, przez które wprowadzamy kamerę i narzędzia chirurgiczne, co wiąże się ze znacznie mniejszym urazem dla pacjenta.

  • Stosowanie technik minimalnie inwazyjnych wymagało szkoleń?

– Zdecydowanie tak. Stworzyliśmy kilkuosobowy zespół chirurgów (dr Kamil Nurczyk, dr Jacek Dziedzic, prof. Tomasz Skoczylas), który przeszedł cykl specjalistycznych szkoleń właśnie w zakresie stosowania tych technik w leczeniu chorób górnego odcinka układu pokarmowego (przełyku, połączenia przełykowo‑żołądkowego i żołądka).

Uczyliśmy się u najlepszych, czyli w ośrodkach w Japonii, USA, w Hongkongu i ostatnio w Seulu, w centralnym szpitalu, który specjalizuje się w leczeniu chorych z nowotworami żołądka.

W tych krajach – szczególnie właśnie w Japonii i Korei – nowotwory żołądka i przełyku są dużo częstsze niż u nas w Polsce. W zakresie raka przełyku, którego dotyczy nasza rozmowa, rozpoznaje się w naszym kraju ok. 1,3 tys. takich przypadków, z czego do operacji kwalifikuje się około 200 chorych. W naszej klinice rocznie operujemy około 200‑300 pacjentów z chorobami górnego odcinka przewodu pokarmowego. Bo leczymy nie tylko chorych z rakiem przełyku, żołądka i połączenia przełykowo‑żołądkowego, ale również z chorobą refluksową, achalazją, uchyłkami przełyku czy otyłością. I nie każdy przypadek wymaga rozległej operacji.

Do resekcji przełyku kwalifikuje się około jedna czwarta chorych z rozpoznanym rakiem przełyku. Z tego też powodu specjalizuje się w leczeniu tych osób tylko kilka ośrodków w Polsce, wśród nich jest także nasza klinika. Rocznie wykonujemy 20‑30 resekcji przełyku. Wdrożenie nowoczesnej technologii chirurgicznej, umożliwiającej znaczące zredukowanie urazu związanego z rozległym dostępem operacyjnym, jest procesem skomplikowanym i wymagającym zarówno dla szpitala, zespołu chirurgicznego, anestezjologicznego i instrumentariuszek. Warto, bo korzyści dla pacjenta są oczywiste: m.in. to mniejszy ból po operacji, szybszy powrót do sprawności, mniejsza ilość powikłań płucnych i mniejsze dolegliwości związane z brakiem przecięcia struktur mięśniowych i nerwowo‑naczyniowych w ścianie klatki piersiowej.

  • Lubelska klinika różni się jeszcze pod jednym względem?

– Operację wykonujemy kompleksowo i samodzielnie. W niektórych ośrodkach fazę torakoskopową zabiegu wykonują torakochirurdzy, a część laparoskopową chirurdzy ogólni. Wcześniej, w okresie przejściowym, kiedy stopniowo wprowadzaliśmy techniki minimalnie inwazyjne, stosowaliśmy metodę hybrydową: dostęp torakoskopowy oraz laparotomię, czyli klasyczne otwarcie jamy brzusznej. W tej chwili przeprowadzamy wyłącznie operacje resekcji przełyku jednoczasowo wykorzystując dostęp torakoskopowy w obrębie klatki piersiowej i laparoskopowy w obszarze jamy brzusznej i wszystkie etapy operacji wykonuje ten sam zespół chirurgów. Dla ostatecznego powodzenia operacji bardzo ważna jest współpraca z anestezjologami, u których znajdujemy zrozumienie i profesjonalne podejście do trudnego tematu resekcji przełyku. Operacja trwa zwykle 6‑7 godzin.

  • Jak wyglądała operacja u 52‑latka z rakiem przełyku?

– W trakcie 6‑7‑godzinnej operacji usunęliśmy prawie cały (ok. 30 cm) przełyk z guzem nowotworowym, łącznie z układem chłonnym, czyli węzłami i naczyniami chłonnymi. To konieczne, bo głównie do układu chłonnego przemieszczają się komórki nowotworowe. I jest to trudna, wymagająca precyzji część tego zabiegu. Po usunięciu przełyku, wykonaliśmy rekonstrukcję przewodu pokarmowego. Wykorzystaliśmy do tego żołądek chorego, z którego uformowaliśmy długą rurkę, przeprowadzając ją przez klatkę piersiową aż do szyi i tu wykonaliśmy zespolenie z początkową, zdrową częścią przełyku. Po mniej więcej tygodniu chory powraca do doustnego odżywiania i przy jego dobrej tolerancji kończy pobyt w szpitalu i kontynuuje powrót do normalnej aktywności w warunkach domowych. Moment powrotu pacjenta do domu dla całego zespołu stanowi satysfakcję, że trud wielogodzinnej operacji, opieki pooperacyjnej daje szanse na normalne życie nawet w tak trudnej do leczenia chorobie. Zdarzają się przypadki szczególnie satysfakcjonujące. Wśród naszych pacjentów po resekcji przełyku jest młoda kobieta, która trzy lata temu mając 23 lata przeszła taką operację, poprzedzoną chemioradioterapią, a także niestandardowe leczenie za pomocą immunoterapii. Do dzisiaj jest zdrową osobą bez nawrotu raka, szczęśliwą matką, po operacji urodziła syna i planuje kolejne dziecko. To dobry przykład, że można wyzdrowieć i normalnie żyć.

  • Co poza umiejętnościami operujących lekarzy i ich szkoleniem jest konieczne, aby stosować techniki minimalnie inwazyjne?

– Oczywiście sprzęt i aparatura. To dzięki doposażeniu bloku operacyjnego w naszym szpitalu w najnowocześniejszy sprzęt laparoskopowy ultrawysokiej rozdzielczości 4K oraz w zaawansowane urządzenia elektrochirurgiczne bipolarne, ultradźwiękowe i hybrydowe możemy teraz w taki sposób leczyć naszych chorych.

  • Jakie plany – perspektywy stawia przed sobą Pan Profesor?

– Najważniejszym naszym wyzwaniem jest stały rozwój zespołu zaangażowanych i otwartych na wyzwania chirurgów, ale również pielęgniarek instrumentariuszek i pielęgniarek chirurgicznych, od których ciężkiej pracy zależy nasz wspólny sukces. Nawet najdoskonalsza technologia bez ludzi z pasją staje się bezużyteczna. A chirurgia to praca zespołowa.