Piątek
Nareszcie koniec tygodnia i będzie można popracować w ogrodzie. Wiosna a może prawie lato za oknem, wszystko kwitnie i budzi się do życia. Trzeba tylko jeszcze przetrwać do końca dnia.
Ostatnio wyprowadziła mnie z równowagi pani z jakiegoś ośrodka realizującego programy dla seniorów mocno wzburzona, że nie chciałam wypełnić pacjentce kwalifikacji do zajęć z kinezy i fizykoterapii. Tłumaczenie, że nie mamy uprawnień do takich kwalifikacji do pani nie trafiały. Krzyczała „a co by się pani stało, jakby pani postawiła pieczątkę?!”. Pewnie nic. Podpisać jest dużo łatwiej niż odmówić, ale powinniśmy wszyscy zastanawiać się nad tym, jakie są konsekwencje takiego postępowania i że ta „pieczątka” to poświadczenie naszej wiedzy i odpowiedzialności i wymagać od innych szacunku.
Pracuje się nam wszystkim coraz gorzej, elektroniczne recepty spowodowały bardzo szybkie i precyzyjne kontrole NFZ w zakresie refundacji leków. Szeroko nagłośniona afera z refundacją mleka dla dzieci to tylko niewielki wycinek tego, co się dzieje. Coraz więcej kolegów specjalistów innych dziedzin nie wypisuje leków z refundacją odsyłając do lekarza rodzinnego. To znaczy koledzy leczą pacjentów a my mamy pisać recepty i brać odpowiedzialność za refundację. Dlaczego? Nie wiem. Pacjent ma prawo otrzymać leki z refundacją u wszystkich lekarzy, TAKŻE W GABINECE PRYWATNYM (oczywiście, jeżeli pacjent spełnia kryteria). Odmowa to łamanie praw pacjenta. Ale awantury są u nas. Jeżeli mamy wszystkie parametry do określenia poziomu refundacji najczęściej to robimy i wyręczamy kolegów (dla dobra pacjenta, albo zmniejszenia ilości skarg), gorzej, jak nie mamy wszystkich badań i danych.
Bardzo często dzwonię do kolegów z zapytaniem dlaczego tak postępują i słyszę odpowiedź, że my wszystko wiemy lepiej to sobie damy radę. Można by powiedzieć, że to prawie komplement, tylko nikt nie bierze chyba pod uwagę, że kardiolog ma do ogarnięcia leki kardiologiczne, neurolog neurologiczne, psychiatra psychotropowe itd. A my wszystkie. NFZ poczeka kilka lat i nam udowodni, że kara nierychliwa, ale sprawiedliwa. Uproszczenie systemu wiele by zmieniło, ale wtedy nie byłoby kogo kontrolować i karać a recept na leki refundowane na pewno wypisywalibyśmy więcej, bez strachu i naprawdę dla dobra pacjenta.
Powołano zespół przy ministrze zdrowia, który ma opracować metodę automatycznego powiązania refundacji z rozpoznaniem. Mam nadzieję, że coś z tego szybko wyniknie. A nadzieja matką… Ostatnio usłyszałam, że żeby nic nie załatwić to powołuje się zespół albo nawet komisję i na jakiś czas jest spokój.
Awantura za drzwiami coraz głośniejsza, czas na interwencję. Pacjentka nie chce wykonać testu zalecanego przez koleżankę i przyszła na skargę. Wytłumaczyłam, że rozsądek wskazuje, że przy objawach, które ma, test warto zrobić chociażby dla własnej wiedzy, ale nikt jej do tego przecież nie zmusza. Mamy wolność i na głupotę nie ma lekarstwa. O zdrowie dbamy przede wszystkim sami, a lekarz może nam pomóc, ale nic na siłę. Czas sadzić bratki i stokrotki.
Jutro też jest dzień!
Wioletta Szafrańska‑Kocuń

