Przełom w leczeniu raka piersi w Klinice Chirurgii Onkologicznej SPSK1

z prof. Wojciechem Polkowskim,
kierownikiem Kliniki Chirurgii Onkologicznej SPSK 1 w Lublinie,
rozmawia Anna Augustowska

[su_spacer size=”30″]
  • Radioterapia śródoperacyjna to nowatorska metoda leczenia raka piersi, która była już stosowana w klinice. Rozmawiamy na kilka dni przed jej nowym zastosowaniem. Na czym polega nowość w tej terapii?

– Przypomnę, że pierwsze zabiegi z wykorzystaniem radioterapii śródoperacyjnej w leczeniu raka piersi wykonywaliśmy już w 2005 roku i prowadziliśmy je do roku 2014. Obecnie wznawiamy te zabiegi, ale już w nowej odsłonie. Klinika Chirurgii Onkologicznej SPSK 1 w Lublinie jest jedynym ośrodkiem na prawo od Wisły wyposażonym w sprzęt do radioterapii śródoperacyjnej najnowszej generacji. To mobilny akcelerator Mobetron. Podobne urządzenia znajdują się jeszcze tylko w Poznaniu i w Krakowie. Od połowy lutego br. wdrażamy operacje z zastosowaniem tego urządzenia. Jest to przełom w leczeniu raka piersi.

  • Na czym będzie polegać operacja z zastosowaniem radioterapii śródoperacyjnej?

– W czasie operacji, zaraz po wycięciu guza piersi, podaje się bezpośrednio w to miejsce jednorazową dawkę napromieniania. Po 3(!) minutach usuwa się aplikator energii promieni jonizujących, a następnie, zgodnie z zasadami onkoplastyki, zszywa ranę chirurgiczną. Co ważne, pacjentka nie traci piersi i, co równie istotne, można w ten sposób znacznie skrócić czas tradycyjnej radioterapii, na którą musiałaby przyjeżdżać codziennie przez 5 tygodni, od poniedziałku od piątku. Oczywiście nie możemy wyeliminować całkowicie późniejszych wizyt w szpitalu, ale dzięki tej nowoczesnej metodzie można je znacznie skrócić. Co jest niebagatelne, bo wiele kobiet przecież musi dojeżdżać z odległych miejsc. A zmniejszenie liczby wizyt w szpitalu, szczególnie teraz w dobie pandemii COVID‑19, ma ogromne znaczenie. Metoda ma jeszcze jedną bardzo ważną zaletę – eliminuje ryzyko popełnienia podczas operacji tzw. błędu geograficznego. Napromienianie trafia idealnie w miejsce, gdzie znajdował się guz nowotworowy.

[su_image_carousel source=”media: 15740,15528,15735,15736″ limit=”4″ slides_style=”minimal” crop=”none” spacing=”no” align=”center” max_width=”100%” dots=”no” link=”lightbox” target=”self” autoplay=”4″ image_size=”full” outline=”no” class=”font”]
  • Co czeka pacjentkę po takiej operacji?

– Znaczna część chorych – na Lubelszczyźnie co roku diagnozuje się raka piersi u ok. 1 tysiąca kobiet i połowa z nich mogłaby z tej metody skorzystać – może skończyć leczenie bez konieczności napromieniania przez pięć tygodni. Po operacji z zastosowaniem techniki śródoperacyjnej, większości chorych pozostaje tylko leczenie uzupełniające w formie hormonoterapii, czyli tabletek. Dlatego radioterapia śródoperacyjna powinna być aktualnie oferowana chorym na równi z radioterapią klasyczną. Za radioterapią śródoperacyjną przemawia również mniejszy odsetek efektów ubocznych, takich jak ból piersi, lepszy efekt estetyczny oraz wyższa jakość życia. Ponadto w grupie chorych poddanych radioterapii śródoperacyjnej zaobserwowano niższą śmiertelność z powodu innych przyczyn niż rak piersi. Dotychczasowe wyniki badań wskazują na korzyści wynikające z zastosowania tej metody i wskazują na konieczność przedstawiania tej metody leczenia chorym, u których planuje się oszczędzające leczenie raka piersi. Ostatni artykuł na ten temat ukazał się właśnie 2 lutego br. na łamach British Journal of Cancer, którego jestem współautorem.

  • Chyba warto tu wspomnieć o metodzie stosowanej, kiedy chorej na raka piersi usuwany jest też węzeł wartowniczy?

– Tak, rzeczywiście. Podczas operacji oszczędzającej nie usuwamy całego układu chłonnego pachy, ale jedynie weryfikujemy jego stan poprzez wypreparowanie tylko jednego lub kilku sąsiednich węzłów chłonnych, tzw. węzłów wartowniczych. Tradycyjnie dokonuje się tego przy użyciu metody izotopowo‑barwnikowej, która wymaga współpracy i wizyty chorej w innym szpitalu, w którym znajduje się Zakład Medycyny Nuklearnej. To znowu w dobie pandemii COVID‑19 rodzi wiadome problemy i ryzyka. Nasza klinika jako jedyna w regionie, a prawdopodobnie w Polsce, dysponuje dwoma alternatywnymi nieizotopowymi technikami oznaczania węzła wartownika: ferromagnetyczną (SentiMag; od 2014) oraz fluorescencyjną z zielenią indycyjaninową (ICG; od 2019). To zapewnia chorym wykonanie tej części operacji bez konieczności wizyt w innym szpitalu oraz skraca czas pobytu w naszej klinice. Gdyby nie ograniczenie, wynikające z konieczności znieczulenia ogólnego, chora mogłaby spędzić w szpitalu 1‑2 dni. Przypominam, że chodzi o operację z powodu raka piersi z zastosowaniem radioterapii śródoperacyjnej oraz jednoczesną weryfikację układu chłonnego metodami, które nie są dostępne w żadnym innym szpitalu (sic!) w Polsce.

[su_image_carousel source=”media: 15529,15527,15739,15738″ limit=”4″ slides_style=”minimal” crop=”none” spacing=”no” align=”center” max_width=”100%” dots=”no” link=”lightbox” target=”self” autoplay=”3″ image_size=”full” outline=”no” class=”font”]
  • Czy metoda radioterapii śródoperacyjnej znajduje też zastosowanie w innych chorobach?

– Zdecydowanie tak. W ten sposób będą leczone nie tylko chore na raka piersi. Docelowo chcemy rozszerzyć zastosowanie tej techniki również o chorych na nowotwory układu pokarmowego, tj. raka trzustki, raka żołądka, raka jelita grubego. Aparat Mobetron, którym dysponuje klinika, jest wręcz dedykowany do zastosowań w chirurgii nowotworów jamy brzusznej.

Ta metoda umożliwia poprawę jakości życia chorych, co jest nadrzędnym przesłaniem współczesnej medycyny. Amputacja piersi jest zabiegiem okaleczającym kobietę. Dzięki skróceniu czasu napromieniania piersi, w trakcie trwania operacji, obraz ciała i psyche wielu kobiet nie zostanie naruszony. Dla wybranych chorych na wczesnego raka piersi, radioterapia śródoperacyjna może okazać się korzystną alternatywą, skracającą czas całkowitego leczenia i dającą szansę na uniknięcie amputacji piersi. Kwalifikując pacjentkę do zabiegu oszczędzającego należałoby omówić z nią możliwość zastosowania tej nowoczesnej terapii. Wyniki wieloletnich badań nt. radioterapii śródoperacyjnej ogłoszone w roku 2020, roku wybuchu pandemii COVID‑19, nabierają szczególnego znaczenia. Możliwe jest zmniejszenie obciążenia zakładów radioterapii i skrócenie leczenia napromienianiem u znacznej części chorych na raka piersi, przez co nie muszą one wielokrotnie odwiedzać szpitali onkologicznych.

  • Czy chore z nowotworem raka piersi mogą zgłaszać się bezpośrednio do kliniki? Czy są jakieś przeciwwskazania?

– Nie ma żadnych przeciwwskazań, z wyjątkiem aktywnego zakażenia COVID‑19. W Poradniach Onkologicznych SPSK nr 1 w Lublinie przy ul. Radziwiłłowskiej 13 pracują zarówno lekarze radioterapeuci, onkolodzy kliniczni oraz chirurdzy, którzy zajmą się pełną diagnostyką. Naszą ambicją jest znaczne skrócenie czasu od pierwszej wizyty chorej z podejrzeniem raka piersi, do przedstawienia planu leczenia ustalonego przez wielodyscyplinarny zespół kliniki, który obejmuje czasem wiele miesięcy.