Po Covidzie zadbaj o swą psyche lekarzu

Opublikowano: 26 lutego, 2021Wydanie: Medicus (2021) 03/2021Dział: , , , 4,7 min. czytania

Tomaszem Pyterem,
psychiatrą, ordynatorem Oddziału Psychiatrycznego z Pododdziałem Leczenia Uzależnień w Parczewie,
rozmawia Marek Derkacz

[su_spacer size=”30″]
  • Niemal 25 tysięcy lekarzy w Polsce przebyło Covid‑19. Część z nich boryka się z powikłaniami po chorobie. Jak wielu z nich będzie wymagało specjalistycznej pomocy psychiatrów?

– Lekarze to jedna z tych grup zawodowych, które są najbardziej narażone na zachorowanie na Covid‑19. Jednocześnie jest to jedna z najbardziej przepracowanych, przemęczonych i zestresowanych grup zawodowych. Ta mieszanka czynników ryzyka rozwoju zaburzeń psychicznych (w tym uzależnień) i samego „organicznego” wpływu ciężkiej infekcji wirusowej (zespoły zmęczeniowe, „mgła mózgowa”) sprawia, że wielu z nas zaczyna cierpieć na zaburzenia lękowe, depresyjne, PTSD, a próbując samoleczenia uzależnia się od alkoholu, leków uspokajających czy nasennych.

I lekarze zgłaszają się po specjalistyczną pomoc psychologiczną lub psychiatryczną stosunkowo późno, uznając konieczność leczenia psychiatrycznego za oznakę słabości, przegraną życiową.

  • Które z objawów stanowiących tzw. zespoły pocovidowe wiążą się z największym ryzykiem wystąpienia zaburzeń psychicznych?

– Wirus SARS‑COV‑2 wywołuje tzw. zespół „mgły mózgowej”, charakteryzujący się zaburzeniami poznawczymi (koncentracji, pamięci), przewlekłym zmęczeniem, apatią, anergią, bezsennością, zaburzeniami nastroju (przewlekłe obniżenie lub wahania nastroju). Ten zespół objawów wiązany ostatnio z zapalną „burzą cytokinową” może utrzymywać się nawet przez kilka lub kilkanaście tygodni po przechorowaniu Covid‑19. W konsekwencji znacznie utrudnia lub uniemożliwia wykonywanie zawodu, prowadzenie dotychczasowych aktywności. Jeśli do tego dołączyć obniżoną wydolność fizyczną organizmu (przebyte zapalenie płuc), zaburzenia neurologiczne (zawroty głowy, apraksję, czyli niezdolność do wykonywania bardziej skomplikowanych czynności) to lekarz dotknięty tymi pocovidowymi dolegliwościami znajduje się na psychicznej równi pochyłej z dużym ryzykiem wystąpienia zaburzeń psychicznych.

  • Jakie zaburzenia psychiczne wśród lekarzy związane z przebytą infekcją SARS‑COV‑2 lub jej następstwami, takimi jak np. śmierć bliskich zaobserwował Pan do tej pory?

– Przeciążenie pracą, ryzyko zachorowania lub zarażenia bliskich, a w następstwie często rozłąka z rodziną, nawet ostracyzm i stygmatyzacja społeczna (dotycząca także ozdrowieńców), a w trakcie choroby i izolacji lub często przedłużającej się rehabilitacji poczucie nieprzydatności zawodowej wywołują frustrację, rozdrażnienie, bezsenność, zespół lęku uogólnionego lub napady lęku. Rozwijają się zaburzenia depresyjne. W celu redukcji objawów niektórzy sięgają po alkohol, papierosy, pochodne benzodiazepiny lub leki nasenne z grupy Z (zolpidem, zaleplon i zopiklon).

  • Bardzo częstym objawem jest zanik smaku i/lub węchu. Jak duże jest ryzyko rozwoju depresji u takich osób?

– Wiele osób po przechorowaniu Covid‑19 albo traci całkowicie powonienie/smak, albo zaczyna odczuwać nieprawdziwy zapach. Osoby często czują zapach spalenizny, dymu papierosowego lub zgniłego mięsa. Uważa się, że na parasomie po zachorowaniu na Covid‑19 dotychczas nie ma leków. Samo nieprawidłowe odczuwanie zapachów jest zapewne objawem powrotu węchu, ale niestety taki stan może utrzymywać się bardzo długo. W związku z tym, że prawidłowe powonienie odgrywa ważną rolę w zapamiętywaniu, w emocjonalnym postrzeganiu rzeczywistości, to osoby z tak upośledzonym zmysłem mogą czuć się wyizolowane społecznie lub same odcinać się od otoczenia. Zaburzenia węchu i smaku mają wpływ na apetyt mogąc doprowadzić do zaburzeń odżywiania. Potencjalnym sposobem leczenia mogą być treningi zapachowe. Zastosowanie ma także psychoterapia poznawczo‑behawioralna, a w sytuacji rozwijania się wtórnych zaburzeń psychicznych leczenie psychiatryczne.

  • Czy rzeczywiście mała liczba lekarzy zgłasza się obecnie do psychiatrów?

– To prawda, wiąże się to z naszą mentalnością – stygmatyzacją i wykluczeniem osób z zaburzeniami psychicznymi. Lekarzom trudno jest wyrwać się z pułapki takiego myślenia. Podjęcie psychoterapii czy leczenia psychiatrycznego traktujemy jako osobistą porażkę, powód do wstydu, oznakę krytycznej słabości. Nie potrafimy spojrzeć na kryzys psychiczny w taki sposób, w jaki widzimy zaburzenia somatyczne. Skoro w przypadku chorób somatycznych mamy tendencję do samoleczenia, to tym bardziej takie działania podejmujemy w kryzysie psychicznym. Najpierw nie zauważamy problemu, potem go bagatelizujemy, a na końcu leczymy się sami, co może prowadzić do pogorszenia stanu psychicznego, czy uzależnienia od leków. Po pomoc do psychiatry należy zgłosić się, kiedy pojawia się przemożny smutek, ciągłe napięcie, rozdrażnienie, napady gniewu czy agresji, masz zaburzenia snu lub brak ci siły, energii, chęci do życia

Nie warto zwlekać. Badania prowadzone na grupie osób, które przebyły SARS w 2003 roku wskazują na to , że nawet 20‑30% osób doświadczyło zaburzeń lękowych, depresyjnych i PTSD. Każdy z tych stanów chorobowych może ulegać wtórnemu upsychotycznieniu, może prowadzić do ciężkich uzależnień. Na podstawie badań z USA, prowadzonych na pacjentach chorujących na Covid‑19, stwierdzono, że u prawie 20% tych osób rozwinęły się zaburzenia psychiczne. Niektórzy badacze z przechorowaniem Covid‑19 wiążą wzrost zapadalności na choroby otępienne.

  • Czy są jakieś leki z Pana specjalizacji, które wykazują korzystne działania – przeciwwirusowe w trakcie objawowego Covid‑19?

– Po pozytywnych informacjach, dotyczących stosowania fluwoksaminy, naukowcy skoncentrowali się na badaniach dotyczących użycia SSRI i SNRI w leczeniu Covid‑19 – pojawiły się doniesienia o zmniejszeniu ryzyka intubacji i zgonu u chorych leczonych tymi lekami, jednak do tej pory nie ma wystarczających podstaw naukowych do stosowania takiej terapii.