Wstęp

Opublikowano: 27 lutego, 2021Wydanie: Medicus (2021) 03/2021Dział: , 2,6 min. czytania

Bez zbytniego rozgłosu zaczęły się zmagania władzy z ludem. Ludem medycznym, a konkretnie lekarskim. Jak pamiętacie, sławetna „ustawa covidowa”, co to była uchwalona a niby nie obowiązywała i została znowelizowana zanim ją ogłoszono, dopuszcza do pracy lekarzy spoza Unii Europejskiej (UE) bez konieczności nostryfikowania dyplomów.

Pan minister ogłosił dumnie na stronie internetowej ministerstwa, że oto nadał prawo wykonywania zawodu 5 lekarzom spoza UE. Tak się rozpędził w wykonywaniu zapisów ustawy, że zapomniał o tym, iż prawo wykonywania zawodu wydaje kto inny na zasadach usankcjonowanych konstytucyjnie i ustawowo. Po zwróceniu uwagi przez Pana Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej już około południa sprostował wpis. I tak dzięki ministrowi cztery osoby zgłosiły się do Izby Lekarskiej w Warszawie a jedna w Olsztynie.

Wiele mówiąca jest wizyta jednej z kandydatek do pracy w zawodzie lekarza w naszym kraju. Otóż zameldowała się w Izbie Lekarskiej i złożyła wniosek, formatu strony A4, o wydanie stosownego dokumentu (Prawo wykonywania zawodu). Na wszelki wypadek przyszła z pełnomocnikiem, ponieważ nie mówi po polsku. Ale to nie przeszkadzało ministrowi w wydaniu zgody na pracę w Polsce. Izba jak to Izba, bywa dociekliwa. Poprosiła o różnego rodzaju dokumenty. A to dyplom ukończenia studiów, a to potwierdzenie znajomości języka, i inne ustawowo wymagane w takiej sytuacji. I się zaczęło. Telefony z ministerstwa, straszenie sądem itp. Pracownica ministerialna, która beształa Izbę, dzwoniła jak się okazało z własnej inicjatywy. Na razie trwa pat. Jak to się dalej potoczy, nie wiadomo. Ale pamiętajmy, że ta sama ustawa pozwala zatrudnić taką osobę bez wydanego prawa wykonywania zawodu. Już ujawnili się dyrektorzy, którzy są skłonni to zrobić. A będzie ich prawdopodobnie więcej, ponieważ wszystkie szpitale mają przejść pod zarządzanie Ministerstwa Zdrowia. A minister zapowiedział, że na stanowiskach dyrektorskich pozostaną jedynie specjaliści.

I po co to piszę? Otóż po to, abyście wiedzieli, że ostatecznie cała odpowiedzialność spadnie na Was. To władze instytucji zdecydują o zatrudnieniu tych osób, Was nikt pytał nie będzie. Ale zgodnie z ustawą ktoś będzie się nimi musiał przez pewien czas opiekować (czytaj lekarz specjalista) czy to w pracy, czy na stażu. Ktoś będzie musiał odpowiadać za to, co robią. Nikt Was nie ubezpieczy od tego ryzyka (już się dowiadywałem) i nikt Was nie obroni w przypadku błędów (Izby na to nie stać). Wy odpowiadacie za czyny osoby powierzonej opiece, która w ogóle nie powinna być dopuszczona do jakiejkolwiek pracy. Przestrzegam przed pochopnym podejmowaniem decyzji. Nie ulegajmy pokusom finansowym i naciskom przełożonych. Jeżeli wyrażają zgodę, niech sami ponoszą odpowiedzialność za pracę delikwenta. Rozbudowaliśmy system opieki prawnej naszej Izby, ale nawet w najczarniejszym scenariuszu nie myślałem, że będzie musiał służyć takim sprawom.

Leszek Buk
prezes LIL

lbuk@oil.lublin.pl,
tel. 601 800 779