Tristan wciąż spotyka Izoldę

Opublikowano: 9 kwietnia, 2025Wydanie: Medicus (2025) 04/2025Dział: 1,8 min. czytania

Czy warto wracać do lektury książek dawno zapomnianych, czytanych lata temu, kiedy na świat patrzyło się całkiem inaczej? Pewnie naiwnie, ale też zachłannie… Zapewne warto, bo czasami można odkryć… całkiem inną historię.

Tristan 1946 Marii Kuncewiczowej to powieść wydana po raz pierwszy w 1967 r. Niemal 60 lat temu… Jest historią o miłości, ale też o trudnych relacjach, o tym jak II wojna światowa skomplikowała ludziom ich losy. Jest obrachunkiem z historią.

Według biografów Marii Kuncewiczowej to także osobista opowieść. Pisarka przedstawia w niej życie swojego syna Witolda (z czego ten ostatni nie był, delikatnie rzecz ujmując, zadowolony).

Powieść jest reinterpretacją celtyckiego mitu o Tristanie i Izoldzie. Główny bohater Michał (Tristan) po latach niewidzenia się z matką, z którą rozdzielił go m.in. koszmar II wojny światowej, przybywa do Anglii. Mieszka tam Wanda, dodajmy, nie bardzo stęskniona za cudem ocalałym jedynakiem. Ich chłodna i skomplikowana relacja to jeden z ważnych wątków powieści. W Londynie Michał poznaje Irlandkę Kathleen (Izoldę) i pomaga jej znaleźć posadę u starszego profesora, za którego dziewczyna wkrótce wychodzi za mąż, chociaż ma romans z Michałem. I tu historia zaczyna przypominać mit: matka Michała pomaga młodym ukrywać romans, chroni ich tajemnicę, jest sprzymierzeńcem. Jak potoczą się losy wszystkich osób uwikłanych w tę sytuację?

Wystarczy sięgnąć po powieść, tym bardziej że mamy jej najnowsze wydanie przygotowane przez Wydawnictwo „Marginesy”, ze wstępem prof. Anny Nasiłowskiej. Czytając, warto docenić formę tej opowieści, nadal bardzo aktualnej mimo upływu lat. Pisarka zdecydowała się na trójgłos: narrację z punktu widzenia Wandy, kolejną – ukazującą doświadczenia i zmagania psychiczne Michała i ostatnią – wykreowaną w stylu strumienia świadomości Kathleen. Co ważne, każda z tych narracji została napisana inaczej. Zróżnicowany język, wyraźnie dostosowany do każdej z osób, pozwala wejść w odmienny świat danego bohatera. A to wymaga prawdziwej sztuki pisarskiej. Czytajmy Marię Kuncewiczową, bo na to zasługuje – nie tylko za Cudzoziemkę.

Anna Augustowska

Maria Kuncewiczowa, Tristan 1946, Wydawnictwo „Marginesy”, 2024.