Dzień z pracy lekarza POZ

Opublikowano: 8 kwietnia, 2025Wydanie: Medicus (2025) 04/2025Dział: 3,9 min. czytania

ŚRODA

Wiosna w pełni, pracy w huk. Postarał się o to NFZ, zlecając od 1 marca obowiązkowe ważenie i mierzenie pacjentów, a także wywiad dotyczący palenia: czego, ile i kiedy. Wszystko to w sezonie infekcyjnym, co wzbudza irytację pacjentów. Nie wiem, po co komu te głupie pomysły i co ma z tego wyniknąć. Widziałam niedawno dwie karty informacyjne pacjentki ze szpitala – na jednej: wzrost 155 cm i waga 65 kg, na drugiej: wzrost 165 cm i waga 75 kg, przerwa między hospitalizacjami 14 dni. Jedne i drugie pomiary nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, natomiast ja wysłałam jeszcze inne, prawdziwe. Kto i jakie z tego wyciągnie wnioski?

Ostatnio rozmawiałam na temat moich wątpliwości dotyczących zasad refundacji przez NFZ generyków Pradaxy i Xarelto dla pacjentów z migotaniem przedsionków. I już wiem. Dostaliśmy odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia, że rozpoznane zgodnie z zasadami migotanie przedsionków jest wskazaniem do refundacji leków. Sukces. Najczęściej dowiadujemy się po kontroli przy rachunku na zwrot nienależnej refundacji.

Czasami gdy myślę, że nic mnie już nie zaskoczy, wówczas dzieje się coś, co mnie jednak zaskakuje. W piątek zostałam po przyjęciach pacjentów, żeby zająć się kwitami, i usłyszałam na korytarzu awanturę. Przyszła pani z mamą: lat około 80, z bólami brzucha od wczoraj, pół nocy spędziły na SOR, mają kartę informacyjną z zaleceniem, żeby pilnie zgłosić się do POZ, zaznaczone, że nie może to być teleporada. Na korytarzu pacjenci zarejestrowani na określoną godzinę i niezarejestrowani: z temperaturą, kaszlem, dodatnim testem na grypę, RSV. Godzina 15.00, wszyscy się denerwują. Pani informuje mnie, że przecież lekarz z SOR kazał nam przyjąć pacjentkę, i to jest na karcie napisane. Zbadałam panią, brzuch dalej boli, pacjentka odwodniona, zaczęła wymiotować jeszcze na SOR. Chorób przewlekłych cała lista.

Zastanawia mnie, co lekarz z SOR zrobiłby na moim miejscu w piątek o 15.00? Gdzie by wysłał i co zlecił? Badania na poniedziałek? USG za trzy tygodnie? Takie są terminy w Luxmedzie. Skierowanie do chirurga? Na cito – sprawdziłam – wizyta w poradni za 10 dni. Skierowałam pacjentkę do szpitala. Już jest po operacji i ma się dobrze. Ta sytuacja uświadomiła mi jeszcze jedna ważną rzecz. Nie szanujemy się niestety wzajemnie.

Pracowałam 10 lat w pogotowiu ratunkowym, więc jestem w stanie wyobrazić sobie pracę na SOR. Nawał pacjentów, czasami banalne przypadki, z którymi pacjenci się zgłaszają, a powinni pójść do POZ. Nie idą, często dlatego że na SOR mają wykonywane badania, które nie są w kompetencjach lekarza rodzinnego albo na które trzeba długo czekać (np. USG). Jeśli odsyłamy chorego do POZ, to postawmy się na miejscu koleżanki lub kolegi i pomyślmy przez chwilę, co może on z tym pacjentem zrobić. Przypadek mojej pacjentki wskazuje, że decyzja lekarza z SOR nie była dobra, gdyż pacjentka mogła być zoperowana prawie dobę wcześniej.

Następny nieustający temat to skierowania na badania. Tym razem neurochirurg z prywatnego gabinetu w Lublinie kieruje pacjenta na operację do Chełma (bo tam operuje). Pacjent szczęśliwy, tylko jeszcze spis badań od lekarza POZ – na kartce bez podpisu. NFZ nic do tego nie ma, bo gabinet prywatny. Szpital w Chełmie (wiemy to z doświadczenia) odpowie, że gdyby pacjent się do nich zgłosił, to wszystko by zrobili w ramach pobytu. Czy nie można pacjentowi powiedzieć: albo zgłosi się pan do Chełma na badania przed operacją, albo musi je pan zrobić za własne pieniądze? Bo takie są przepisy.

LEKARZ POZ KIERUJE NA BADANIA DIAGNOSTYCZNE W CELU POSTAWIENIA ROZPOZNANIA lub w celu kontroli prowadzonego PRZEZ SIEBIE LECZENIA, a nie w celu kontroli leczenia prowadzonego przez innych specjalistów lub do planowanych przez kolegów zabiegów, operacji i programów lekowych.

Na koniec dnia jeszcze przypadek farmaceutki z sąsiedniej apteki. Chce tylko zaświadczenie, że może być wolontariuszką w szpitalu. Nie jestem jej lekarzem rodzinnym, ale jej lekarz odmówił wystawienia takiego zaświadczenia, a szpital nie przyjmie jej bez zaświadczenia. Odmówiłam, ale zastanawiam się, z czego wynika taka ogromna tendencja do papierologii, co komu da taki kwitek, jaki jest wykaz przeciwwskazań do zastania wolontariuszem.

Napiszę do szpitala, może mi odpowiedzą.

Czas do domu, bo piękna pogoda, magnolia kwitnie, a jutro też jest dzień.

Wioletta Szafrańska-Kocuń
Wiceprezes ORL w Lublinie