Z życia pacjenta

Opublikowano: 8 kwietnia, 2025Wydanie: Medicus (2025) 04/2025Dział: 2,6 min. czytania

Dziary

Sytuacja na świecie nabiera takiego tempa, że postanowiłem zwolnić. Tej wiosny nigdzie się nie będę spieszył, a jeśli mi się spodoba, to pociągnę tak dalej, nawet może i do zimy. Zresztą, w moim wieku, poza Jackiem Fedorowiczem, mało kto biega. Nasz piesek Teodor, czyli Teoś, bardzo się tym spowolnieniem cieszy, ponieważ należy do tych stworzeń, które wolą spacerować, obwąchując wszystko po drodze i obsikując wszystko, co wystaje z ziemi. Nie ma czasu podziwiać okolicy, bo najczęściej chodzi z nosem przy ziemi. Dlatego gdy wybieramy się na spacer tylko my dwaj, wystarczy, że powiem do niego: „Teoś Wąchock” i od razu staje przy drzwiach.

Przez kilka wczesnomarcowych dni słońce zafundowało nam wiosnę i 8 marca, gdy byłem w Poznaniu, widziałem młodzież w koszulkach z krótkim rękawem, a nawet jednego obywatela, który większość dnia spędza na siłowni z gołym torsem przykrytym tylko tatuażami. Pewnie chciał wszystkim pokazać, że wydziergane sine serca przebite równie sinymi sztyletami też potrafią ogrzać. Miał tych wytatuowanych serc siedem albo osiem, nie zdążyłem policzyć. Patrząc na tę kompozycję, pomyślałem, że facet wygląda jak pilot myśliwca z Dywizjonu 303, który na kadłubie swojego samolotu rysował sylwetki zestrzelonych messerschmittów. A te wydziergane serca to jego ofiary. A może chodziło o coś innego? Nie wiem.

Od momentu, kiedy Donald Trump został prezydentem, a Elon Musk – jego prawą ręką, staram się nie doszukiwać logiki w czymkolwiek. I à propos tego faceta, wyczytałem nie tak dawno, że duńscy i fińscy naukowcy zbadali, jakie są konsekwencje zdrowotne u tych, którzy przyozdabianie swoich ciał traktują z przesadą. Okazało się, że wielbiciele tych ozdób są w dużo większym stopniu narażeni na nowotwory skóry i chłoniaki, a ryzyko to wzrasta trzykrotnie w przypadku dużych tatuaży. Większych niż ludzka dłoń. Uczeni podejrzewają, że organizm traktuje cząstki tuszu jako substancje obce, co może powodować przewlekłe stany zapalne w węzłach chłonnych.

Nie wiem, czy zdążyłeś zauważyć, drogi Czytelniku, że odkąd zacząłem pisać dla „Medicusa”, staram się coraz bardziej podciągać w nowinkach medycznych. Nawet zacząłem żałować, że w Collegium Humanum nie było kierunku związanego z medycyną, bo już na pewno miałbym dyplom tej uczelni upoważniający mnie do pobierania kasy w zakładach publicznych wszędzie i za nic.

A wracając na moment do tatuaży, trzeba mimo wszystko uważać na to, co się dzierga. Dwie koleżanki w poważnym wieku spotkały się po latach i wybrały na basen. Najpierw popływać, a potem w saunie pozbyć się toksyn. I kiedy już siedziały w niej golusieńkie, jedna do drugiej powiedziała: „Basiu, jaką ty masz pięknie wytatuowaną ośmiornicę”. Basia westchnęła i rzekła: „Wiesz co, Zosiu, 30 lat temu to było słońce”.

Krzysztof Daukszewicz