Moje skrzypce nigdy się nie kurzą

Opublikowano: 9 kwietnia, 2025Wydanie: Medicus (2025) 04/2025Dział: 5,3 min. czytania

Z Aleksandrą Grudzińską, lekarzem rezydentem na oddziale chorób wewnętrznych w szpitalu w Świdniku i skrzypaczką, rozmawia Anna Augustowska.

  • Chyba nie będzie przesady, jeśli powiem, że skrzypce były Pani pisane?

Myślę, że tak. Jeśli cała rodzina muzykuje, to chyba nie ma wyjścia… W moim rodzinnym domu wszyscy grali na różnych instrumentach. Mama na skrzypcach, tata na akordeonie, starsze rodzeństwo także. Siostra na skrzypcach, a brat na pianinie i saksofonie. Poszłam więc w ich ślady. Chociaż o wyborze szkoły muzycznej tak naprawdę zdecydował mój zachwyt, jaki odczułam, widząc na scenie starszą koleżankę z przedszkola, która zagrała koncert dla młodszych kolegów. Wtedy poczułam, że to jest moja ścieżka. I tak trafiłam do Szkoły Muzycznej im. K. Lipińskiego w Lublinie. Następnie przez półtora roku kontynuowałam naukę w Szkole Muzycznej im. T. Szeligowskiego.

  • Ale maturę zdawała Pani w II LO. im. Zamoyskiego…

Trochę to skomplikowane. Po dziewięciu latach nauki w szkole muzycznej (szkoła podstawowa i gimnazjum) zdecydowałam, że pójdę do zwykłego liceum. Nie chciałam jednak rezygnować ze szkoły muzycznej, dlatego podjęłam wysiłek łączenia nauki w klasie humanistycznej z nauką w szkole muzycznej. Było to trudne, bo zarówno liceum, jak i szkoła muzyczna ma swoje wymagania. To były pracowite lata wymagające sporej dyscypliny i samozaparcia. Po lekcjach w liceum biegłam do szkoły muzycznej, później trzeba było odrabiać lekcje i ćwiczyć na skrzypcach. I jeszcze trzeba było się wyspać…

  • A skąd klasa humanistyczna u medyczki?

Moim marzeniem była hebraistyka! Na początku o medycynie wcale nie myślałam. Byłam zafascynowana historią i kulturą Izraela. Także jego muzyką! Rodzice jednak nie bardzo pochwalali ten pomysł. Do dziś wspominam przepowiednię Taty, że to właśnie medycyna otworzy mi wszelkie drzwi na świat, włączając w to Izrael. Ostatecznie po liceum wylądowałam na pielęgniarstwie, a w następnym roku na biologii. Miałam jednak wątpliwości co do obranej ścieżki kariery, dlatego postanowiłam, że porządnie wezmę się za naukę biologii oraz chemii i poprawię wyniki matury. Tak się stało, ale… dostałam się na lubelską stomatologię. Było super – cudowni ludzie, niezwykle ciekawe studia, jednak to wciąż nie było to. Po zaliczeniu pierwszego roku jeszcze raz złożyłam dokumenty na Wydział Lekarski i tym razem się dostałam. Musiałam spróbować, bo zgodnie ze swoim przeświadczeniem: wolę żałować, że coś zrobiłam, niż żałować, że czegoś nie zrobiłam. Prorocze okazały się także słowa mojego Taty, bo dzięki studiom medycznym i organizacji IFMSA-Poland po trzecim roku udało mi się wyjechać na miesięczne praktyki naukowe do Hajfy.

  • Medycyna nie rozczarowała?

Absolutnie nie! Cieszę się, że się nie zrażałam, bo zawód lekarza to jest moja pasja i marzę o specjalizacji z kardiologii. Ta dziedzina najbardziej mnie interesuje. Szczególnie po stażu podyplomowym, który odbywałam m.in. na oddziale kardiologii w szpitalu wojskowym. Jestem zafascynowana sposobem pracy, jaki mogłam tam obserwować, oddaniem zespołu dla pacjentów i możliwościami poszerzania wiedzy, jakie oferuje lekarzom ten oddział.

  • A muzyka wciąż jest z Panią?

Moje skrzypce nigdy się nie kurzą. Stale gram i uczestniczę w różnych muzycznych wydarzeniach. Od wielu lat jestem związana z Kwartetem Skrzypcowym „Anima”. Tworzymy go z grupą moich koleżanek ze szkoły muzycznej. Co dość istotne, każda z nas uprawia inny niż muzyczny zawód, ale to nie przeszkadza nam razem koncertować. Teraz po urodzeniu synka nie jestem tak aktywna jak wcześniej, ale stale mam kontakt z dziewczynami i jestem otwarta na każdą propozycję grania z nimi.

Aktualnie jestem też skrzypaczką w Zespole Pieśni i Tańca „Jawor” Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Pasją do folkloru zaraziłam się w Zespole Pieśni i Tańca „Lublin” im. W. Kaniorowej, z którym byłam przez 15 lat związana jako tancerka i członkini kapeli. Bardzo lubię też uczestniczyć w wykonywaniu poezji śpiewanej razem z zespołem „Chodu”.

Grałam również m.in. dla RCKiK w Lublinie na gali Państwowej Inspekcji Pracy na Zamku Królewskim w Warszawie oraz na koncertach Metallica symfonicznie, a także charytatywnie dla małych pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie w trakcie studenckiego korowodu w finale akcji Miś pod szpitalną choinkę. Na naszym lubelskim Uniwersytecie Medycznym zapewniałam oprawę muzyczną imprezy z okazji 50-lecia lubelskiej stomatologii, uczestniczyłam w koncercie Muzyczny-Medyczny oraz grałam dla emerytów z uniwersyteckiego Klubu Seniora.

  • Wiem, że to nie wszystko i że można Panią poprosić o…

O oprawę muzyczną ślubu, uroczystego obiadu, a także pogrzebu. Nie ukrywam, że tego typu usługi w moim wykonaniu bardzo się słuchaczom podobają i w zasadzie, jeśli chodzi o śluby, mogłabym grać niemal w każdy weekend. To efekt wieloletniego doświadczenia i wielu kontaktów, jakie siłą rzeczy mam dzięki nauce w szkołach muzycznych i w wielu zespołach. Wymieniamy się propozycjami, zastępujemy się, kiedy to konieczne. Gramy!

  • Jednym słowem, idzie jak z nut?

Oby tak dalej – szkolny dryl z lat edukacji muzycznej zapewne zaowocował, bo medycyna też wymaga umiejętności skupienia się, systematyczności i pracowitości. I żeby się nigdy nie poddawać – właśnie tego nauczyły mnie skrzypce.

  • A prywatnie jaką muzykę Pani lubi, jakiej słucha i przy jakiej odpoczywa?

Mój gust muzyczny kształtował się przez lata, złożyło się na to środowisko i ludzie, których spotykałam na swojej drodze. Jako mała dziewczynka byłam zafascynowana muzyką Vanessy Mae i Vivaldiego. W dalszych latach dzięki uczestniczeniu w wielu zagranicznych festiwalach folklorystycznych zapałałam miłością do muzyki bałkańskiej i klezmerskiej. A kiedy poznałam męża, zafascynowała mnie muzyka elektroniczna. Z kolei mój brat pokazał mi piękno muzyki 20-lecia międzywojennego. Nade wszystko doceniam jednak utwory, które łączą różne style muzyczne, np. muzykę klasyczną czy etniczną z elektroniczną – tutaj faworytem jest Thylacine. Ulubieni wykonawcy to Barcelona Gipsy balKan Orchestra, Warszawska Orkiestra Sentymentalna i Stromae.