Pamiętnik znaleziony w szpitalnej szafce

Opublikowano: 27 stycznia, 2022Wydanie: Medicus (2022) 01-02/2022Dział: , , 4,3 min. czytania

(serial prawie codzienny)

Poniedziałek

Dostałem kolejne skierowanie do szpitala, bo ten wrzód na żołądku znowu się uaktywnił. Lekarz kierujący pocieszył mnie, że może wreszcie potrzebna będzie interwencja chirurgiczna. Za pierwszym podejściem z powodu pandemii nie było miejsca, ale po dwóch tygodniach cud się stał. Leżę znowu na gastrologii i jak zwykle na dostawce. Już się prawie przyzwyczaiłem. Do gastroskopii też.

Wtorek

Biegnie nowy rok. I jak można było nie wierzyć w odgórne zeszłoroczne zapewnienia nadchodzących nowych przemian w wielu dziedzinach naszej gospodarki. Przecież nie można nie zauważyć ewidentnego wzrostu w wielu aspektach naszego codziennego życia. Mamy znaczący wzrost inflacji, cen żywności, prądu, usług, paliw i wielu innych. Był obiecywany wzrost i słowa dotrzymano.

Środa

Stare powiedzenie mówi – „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. I to się sprawdza, zwłaszcza gdy się od razu wie komu to z założenia wyjdzie na dobre. Mówi się też, że „na nowy rok przybywa dnia na barani skok”. To nie jedyne co nam przybywa, ale co jednak kojarzy się z wyraźnie odczuwalnym wykonawstwem kolejnego takiego przysłowiowego skoku przez wiodące gremia, na szczęście póki co nie każdego jeszcze dnia.

Czwartek

Na razie o chirurgii mi nie wspomniano. Mam zmienioną dietę, zmienione leki i nieco lepsze ogólne samopoczucie. Na lepsze przydałaby się jeszcze zmiana dostawki na łóżko. Ale to już by było za dużo marzeń.

Piątek

Wczoraj rozmawialiśmy o swoim domowym samopoczuciu w chorobie. Sąsiad spod okna powiedział, że najlepiej się czuje rano, ten spod drzwi na to, że on jednak bardziej koło południa po lekach, a ten leżący na środku, że dopiero po piątej. Puszce piwa.

Sobota

Miałem powtórną gastroskopię. Albo się z tego nawału roboty pomylili, albo czegoś nie dopatrzyli pierwszym razem. Nie przypuszczałem, że życie tak mnie skopie.

Poniedziałek

Nie jest dobrze. Personelu w szpitalu coraz mniej, pacjentów coraz więcej i ogólnie nie wygląda to na zapowiadany szumnie ład, a raczej nieład i to w bezwładzie. Oczywiście w zależności od tego, kto i jak na to patrzy.

Wtorek

Z nudów całą salą opowiadaliśmy sobie dowcipy. Dominowały te polityczne, ale nie ze wszystkich dało się śmiać, bo czasami nie było wiadomo, czy się słyszy dowcip, prawdę czy cytat z oficjalnego przemówienia.

Środa

Ogólnie coraz więcej niepewności, niepokoju, a nawet strachu. A jest się czego obawiać, wystarczy telewizję pooglądać. Cóż – histeria się lubi powtarzać. Ale w końcu z czegoś się to bierze.

Czwartek

Dzwoniła ciotka, że chciała mnie powtórnie odwiedzić, ale jej nie wpuszczono, mimo że znowu przebrała się za pielęgniarkę. Widocznie przy tej ilości personelu ochrona już wszystkie pielęgniarki zna z widzenia i drugi raz nie dali się nabrać. Szkoda. Sernika, który miała przynieść, też.

Piątek

A w telewizji coraz to nowe zarządzenia, dekrety, uchwały, przepisy, odgórne nakazy, dyrektywy podatkowe, nietrafne pomysły i jałowe debaty. A wszystko zaczyna się mimowolnie kojarzyć ze starym powiedzeniem z minionych czasów – „program partii pogromem reszty”.

Sobota

Jestem palący, a to łączy się z kłopotliwym i czasochłonnym wychodzeniem ukradkiem przed szpital. Każdorazowo też mam obawy, żeby moja pusta w tym czasie dostawka nie została w ogólnym pośpiechu i zamieszaniu uznana za wolne miejsce i żeby mi kogoś nie dokwaterowali. A teraz to możliwe.

Poniedziałek

Sąsiad z łóżka obok powiedział, że ostatnio brakuje mu już odporności na stres. Wystarczy, że obejrzy Wiadomości i od razu ma koszmarny nastrój a nawet rozstrój. Zauważyliśmy. I jedno, i drugie.

Wtorek

Czas nam biegnie dość spokojnie. Od wizyty do wizyty, od jednego rozdania leków do następnego. Za to ogólnie na oddziale ruch duży. Organizowane są nowe miejsca pandemiczne, dostawiane łóżka, personel cały czas w ruchu i nerwach, bo rzeczywistość koszmarna. A na sali spokojnie. Tylko sąsiad jakby częściej się rozstraja. Zasugerowaliśmy mu, żeby o tym wspomniał na wizycie, ale powiedział, że się wstydzi. Stwierdziliśmy, że nie ma czego, bo biegunka to teraz coraz częściej spotykany z różnych powodów obywatelski objaw.

Środa

Czuję się zupełnie przyzwoicie, na chirurgię się nie kwalifikuję z braku miejsc również, czyli ogólnie jest dobrze. Aż się wierzyć nie chce, ile dobrego może zrobić w odpowiednim miejscu i czasie ustawiona dostawka. Nawet z dwutygodniowym poślizgiem.

Czwartek

No i mamy niespodziankę. Otóż całą salą jesteśmy szykowani do wypisu, bo w ramach przebranżowiania oddziału potrzebne są łóżka dla nieszczepionych. I znowu kolejna dobra zmiana? No i dobra. Czując się wyleczeni, głównie ze złudzeń, pakujemy się. Cóż, są chorzy i chorsi. Taka kolejna fala, a na fali nie jesteśmy.

Irosław Szymański