Wstęp
Czy można bezkarnie obrażać lekarzy? Można i nikt za nimi się nie ujmie, chociaż podobno powinniśmy być chronieni jak funkcjonariusze państwowi. 10 października 2020 roku odbył się „Marsz o wolność. Zakończyć plandemię”, tzw. marsz antymaseczkowy organizowany przez znanych nam antyszczepionkowców. Prym wodził w nim nauczyciel wychowania fizycznego ze szkoły nr 51 w Lublinie, niejaki Andrzej Michniewicz. Piszę z imienia i nazwiska nie bacząc na RODO, ponieważ ów pan „od fikołków” przedstawił się zgrabnie na początku manifestacji. Czego tam nie usłyszeliśmy o sobie: że nasze działania w czasie pandemii są podobne do działań doktora Mengele, że lekarze odmawiali udzielania pierwszej pomocy i wskutek tego umierali pacjenci. Sugerował, że służba zdrowia jest służbą choroby i śmierci, a nie zdrowia. Oczywiście nie zapomniał wspomnieć o pieniądzach i Hipokratesie.
Kiedy otrzymaliśmy informację o działaniach Michniewicza, zredagowaliśmy w LIL zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa i wysłaliśmy pisma do kuratora wojewódzkiego i Wydziału Oświaty Urzędu Miasta. I tutaj powinienem zrobić konkurs z nagrodami: jaki był efekt końcowy? Prokuratura przerzuciła sprawę na komisariat, a tu pani z dochodzeniówki odmówiła wszczęcia postępowania z powodu znikomej szkodliwości, itd. Zero zainteresowania sprawą ze strony prokuratury. W swojej naiwności liczyłem na to, że istnieje jakiś kodeks etyki zawodu nauczyciela. Bo jeżeli ktoś tak publicznie obraża i poniża innych, to jakie wartości przekazuje swoim uczniom? Dlatego wysłaliśmy pismo do kuratorium i Wydziału Oświaty. Co zrobiły te instytucje? Przesłały pisma do dyrekcji szkoły. Dyrektor przeprowadził rozmowę z wyżej wymienionym, w stylu: Usiądźcie proszę. Rozmowa dotyczyła „udziału nauczyciela w manifestacji (nazwa jak wyżej) i kwestii ujawnienia swojej tożsamości, miejsca zatrudnienia i zajmowanego stanowiska, a także przestrzegania procedur bezpieczeństwa w okresie zagrożenia pandemią koronawirusa, obowiązujących w Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie” – koniec cytatu.
Nie wiedziałem, że procedury szkolne obejmują całe miasto. Skoro tak, to nauczyciel powinien wylecieć z pracy, bo ich nie przestrzegał. Drugim powodem jest ujawnienie danych. Ręce opadają czytając wyjaśnienie. A szkoła za patrona ma „Jana Pawła II”. Musicie przyznać, że w dość specyficzny sposób pojmują miłość bliźniego. Pan „od fikołków”, tak dziarski w trakcie manifestacji, udał się natychmiast na urlop dla poratowania zdrowia. Słabiutkich mamy dzisiaj wuefistów, mocni w gębie, na ciele cherlawi. I tak oto za nasze, podatników, pieniądze odpocznie sobie, zdrówko podratuje, a że epidemia potrwa jeszcze trochę, to i bezkarnie poprowadzi sobie jakąś kolejną manifestację.
Leszek Buk
prezes LIL
lbuk@oil.lublin.pl,
tel. 601 800 779
