Piątek
Dzisiaj się zaszczepiłam! Jestem bardzo dumna, bo zaszczepiło się 100 proc. personelu mojej przychodni. Lekarze, pielęgniarki, położne, personel administracyjny i współpracujący z przychodnią. Tak jak wszyscy, mam nadzieję, że pomalutku widać koniec tego, trwającego 10 miesięcy, koszmaru. Temat szczepień budzi tak ciekawe dyskusje, że czasami nawet można by się pośmiać, gdyby nie to, że dotyczy to naszej przyszłości nie tylko medycznej ale gospodarczej, ekonomicznej, edukacyjnej – każdej. Dzisiaj słyszałam, że przy pierwszym szczepieniu mamy podawane czipy i uaktywnia je 5G, a przy drugiej dawce dają akumulator do czipa i będziemy już sterowani do końca życia. To coś ma decydować, co robimy, ile żyjemy, na co chorujemy, czy mamy dzieci. Fajna teoria, nic już nie będzie od nas zależeć. Mam czasami wątpliwości, czy się odzywać po takiej wypowiedzi, ale na razie jeszcze się staram. Nie wiem tylko na jak długo starczy mi jeszcze cierpliwości.
Afera ze szczepieniem celebrytów w Warszawie zadziałała na pacjentów doskonale i mam wrażenie, że gdyby nie to, to nikt by lepszego sposobu na reklamę szczepionki nie wymyślił. Ludzie zachowują się jakby im ktoś zabrał ich własność i chcą to szybko odzyskać. Prawie połowa telefonów od kilku dni dotyczy zapisów na szczepienia. I znowu nie można się do nas dodzwonić. Minister ogłosił najpierw szczepienia osób w wieku od 60+, później 70+ a na koniec 80+. Bałagan jest straszny. W mojej przychodni 405 osób to seniorzy 80+ a mamy dostawać 30 szczepionek na tydzień. Czyli dwoma dawkami zaszczepię tę grupę w 6 miesięcy. Oczywiście nie wszyscy będą chcieli się szczepić i może później będzie więcej dawek, ale i tak nie wygląda to optymistycznie.
Kilka miesięcy temu dyskutowaliśmy o szczepionkach na grypę, kiedy będą, dla kogo ich wystarczy, a dla kogo nie. Dzisiaj prawie w każdej przychodni w lodówce leżą szczepionki i nie ma kogo nimi szczepić, bo entuzjazm minął. Izba Lekarska dostała od Ministerstwa Zdrowia szczepionki dla lekarzy, którzy nie pracują i nie mają gdzie się zaszczepić, chętni mogą się zgłaszać za pośrednictwem izby do kilku przychodni, w których są szczepionki. Do mnie zgłosiło się ok. 10 osób (dodam, że kilka osób sądziło, że to szczepienie na Covid, bo tak zrozumieli ogłoszenie na stronie).
Codziennie rozmawiamy z pacjentami z pozytywnym wynikiem testu na Covid w stanie dobrym, bez konieczności hospitalizacji. Najciekawiej wygląda Domowa Opieka Medyczna. Pacjent lat 75 dostaje do domu pulsoksymetr i dzwoni do przychodni. Informujemy go, że ma ściągnąć na smartfona aplikację, uruchomić ją i będzie monitorowany. Brzmi dobrze? W telefonie w większości przypadków zapada cisza i słychać ciche dziękuję. Zapisujemy telefony do tych pacjentów, bo przecież tak naprawdę nikt ich nie będzie monitorował. Nie mają smartfonów, nie może przyjść wnuczek, żeby pomóc, my też niewiele możemy, bo pacjent jest w izolacji. A miało być tak dobrze.
Od nowego roku leki dla seniorów 75+ mogą już wypisywać koledzy specjaliści innych dziedzin (nie tylko lekarze rodzinni) zarówno przy wypisie ze szpitala, jak i w poradni specjalistycznej. Musimy tylko sprawdzać na platformie P1, czy inny lekarz tych leków już pacjentowi nie wypisał. Wszyscy, których pytałam, nic o tym nie wiedzą. Nie wierzę, żeby brak informacji dotyczył tylko moich znajomych. Nieznajomość przepisów nie chroni przed odpowiedzialnością, ale mam wrażenie, że NFZ ma następną działkę do kontroli i „odzyskania pieniędzy”.
Idę do domu wysłuchać 7‑godzinnego szkolenia (Bogu dzięki dostępnego do odtworzenia na stronie), które zostało zrobione m.in. dla lekarzy POZ w godz. od 9 do 16. Gratulacje dla planujących znajomości realiów pracy lekarzy rodzinnych. Może jakieś kursy wieczorowe po 18?
Wioletta Szafrańska‑Kocuń

