Powakacyjnie… po wietnamsku

Składniki:
• 400 g wołowiny miękkiej (udziec, a najlepiej polędwica)
• 2 cebule
• 1 czerwona cebula
• 2-3 ząbki czosnku
• 3 łyżki sosu rybnego
• 1 pęczek świeżej kolendry
• 1 opakowanie kiełków fasoli mun
• 1 opakowanie makaronu ryżowego
• 2 łyżki cukru trzcinowego
• 2-3 gwiazdki anyżku
• 5-6 goździków
• ok. 1 cm kory cynamonu
• ok. 10 cm imbiru świeżego
i 1 łyżeczka mielonego
• ½ papryczki chili
• 1 mały pęczek drobnego szczypiorku
• 1 limonka.
Wykonanie:
Cebulkę obieramy, kroimy w ćwiartki i opalamy nad gazem lub w piekarniku (200 st. 10 minut) razem z obranym imbirem. Wrzucamy do garnka razem z oczyszczonym mięsem, pokrojonym na 2-3 części i zalewany ok. 3 litrami wody. Gotujemy ok. 50 minut, odszumowując systematycznie. Następnie mięso wyjmujemy i przecedzamy wywar. Wkładamy pokrojone w cieniutkie paseczki mięso do wywaru. Dodajemy sok z limonki, posiekany drobno czosnek, gwiazdki anyżu, uprażone na suchej patelni razem z korą cynamonu i goździkami. Dodajemy cukier, posiekane pół pęczka kolendry, sos rybny i mielony imbir. Pozwalamy się ponownie całości zagotować. Przygotowujemy w międzyczasie miseczki, w które wkładamy pokrojone na ok. 4 cm kawałki szczypiorek, łyżkę kiełków fasoli mun (albo innych), pokrojone cieniutkie piórka czerwonej cebuli i świeżo „poszarpaną” kolendrę. Dodajemy do każdej miseczki, „na czubek noża”, drobno posiekanej (bez pestek) papryczki chili. W oddzielnym naczyniu zalewamy na 30 sekund makaron kilkoma łyżkami zupy. Kiedy zmięknie przekładamy go do miseczek. A potem wszystko zalewamy gorącą zupą i… zastanawiamy się jedząc, czemu tak naprawdę tyle musieliśmy zapłacić w tej wietnamskiej knajpce za takie pyszności – przecież to w sumie nie było takie trudne.
Smacznego!
Dariusz Hankiewicz

