Zupa krem z pieczonego czosnku i…

Opublikowano: 3 maja, 2026Wydanie: Medicus (2026) 05/2026Dział: 3,8 min. czytania

Wczesną wiosną, kiedy nie mamy jeszcze warzyw gruntowych, chcę Wam zaproponować powrót do jarzyn… zeszłorocznych.

W roli głównej wystąpi czosnek. Ok, powiedzą malkontenci, ale nie chcemy zionąć tym czosnkowym zapachem. Zapewniam Was, ŻE TAK NIE BĘDZIE!!!

Ale najpierw kilka sów o czosnku (łac. Allium sativum). Jest to jedna z najstarszych roślin uprawnych wykorzystywanych przez człowieka. Za pierwotne miejsce jego pochodzenia uważa się region Azji Środkowej, obejmujący tereny dzisiejszego Turkmenistanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu i północnych Indii. To właśnie tam, w strefie umiarkowanego klimatu kontynentalnego, występują do dzisiaj również dzikie formy czosnku, które uważa się za blisko spokrewnione z udomowionym czosnkiem. Czosnek był uprawiany już w IV tysiącleciu p.n.e. w starożytnym Sumerze oraz Egipcie. Badania archeologiczne potwierdzają jego obecność w diecie robotników budujących piramidy, a także jego zastosowanie jako środek leczniczy i rytualny. Wzmianki o czosnku znajdują się również w „Ebers Papyrus” — jednym z najstarszych znanych traktatów medycznych. Z Azji Środkowej czosnek rozprzestrzenił się na zachód przez Mezopotamię i Anatolię do regionu Morza Śródziemnego. Grecy i Rzymianie nie tylko stosowali go w kuchni, ale również przypisywali mu właściwości wzmacniające i ochronne.

W Chinach, które obecnie są największym producentem czosnku na świecie (drugim są Indie), uprawa tej rośliny ma długą tradycję sięgającą II tysiąclecia p.n.e. W Indiach czosnek zdobył istotne znaczenie w medycynie ajurwedyjskiej, ale i w kuchni. Rzymianie wprowadzili czosnek na teren Galii i Brytanii, co zapoczątkowało jego uprawę na północnych krańcach Europy. W średniowiecznej Europie jego uprawa i stosowanie utrzymało się dzięki klasztorom, które przechowywały wiedzę zielarską. Z jego pierwotnych, dzikich form wyselekcjonowano beznasienne odmiany uprawne, które dziś są szeroko rozpowszechnione na całym świecie. Na tereny polskie, jak wskazują kroniki, czosnek dotarł w średniowieczu, najprawdopodobniej za sprawą kupców, którzy przemierzali nasze ziemie lub też, jak twierdzą niektórzy, za sprawą Tatarów. Warzywo to jest bardzo bogatym źródłem antyoksydantów, w tym allicyny, która stymuluje proces powstawania limfocytów przeciwdziałających różnym patogenom oraz witaminy C, a także witamin i minerałów.

Prezentowane przez czosnek właściwości to wspieranie pracy układu odpornościowego, wspomaganie pracy układu sercowo-naczyniowego, czy też wsparcie utrzymania prawidłowego poziomu cholesterolu. No dobrze, to ile go można zjeść? Optymalna dawka czosnku wynosi około dziesięciu gramów dziennie (co odpowiada dwóm małym, surowym ząbkom). W naszym przepisie mamy go

dużo więcej, ale liczy się także sposób jego przygotowania. Kiedyś pisałem Wam, że to również afrodyzjak. W przypadku czosnku „na surowo” pozostaje jeszcze pytanie, jak uporać się z charakterystycznym zapachem, który od wieków budzi i obawy, i fascynację.

I choć starożytni wierzyli, że ten jest w stanie odstraszyć złe moce, dziś poszukujemy raczej bardziej praktycznych rozwiązań. Polecam w tym celu po jego konsumpcji kostkę czarnej, gorzkiej czekolady do wyssania lub pożucie przez kilka minut… goździka, takiej przyprawy.

Ale w przypadku naszego dzisiejszego dania te obawy i działania są, jak wcześniej pisałem, niepotrzebne. Tak więc do pracy.

Składniki:

  • 4 duże główki czosnku (oczywiście rodzimego!)
  • 2 średniej wielkości cebule
  • 1 duża pietruszka
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 1 łyżka suszonego tymianku
  • 1 duży seler
  • 2 ziemniaki średniej wielkości
  • 30 cm białej części pora
  • 1 szklana wody z ogórków kiszonych
  • 2-3 łyżki oliwy
  • 1 szczypta pieprzu do smaku
  • gęsty ocet balsamiczny
  • posiekany koperek

Wykonanie: Czosnek, selera, pietruszkę i cebulę obrać. W folię aluminiową lub papier do pieczenia włożyć warzywa pokrojone na małe kawałki i wszystkie ząbki czosnku. Dodać 2-3 łyżki wody i piec wszystko zamknięte w piekarniku lub airfryerze, w temperaturze 180 stopni C przez 15-18 minut. Bulion warzywny zagotować, dodając tymianek i pokrojone w drobną kostkę ziemniaki. Na patelni zeszklić na oleju pokrojonego w talarki pora i dodać do bulionu. Upieczone warzywa wrzucić do bulionu i gotować na małym ogniu do miękkości. Po lekkim ostudzeniu całość zblendować w garnku, a następnie dodać wodę spod ogórków kiszonych i doprowadzić do zagotowania, stale mieszając. Serwować gorącą z dekoracją z octu balsamicznego i koperku. Dla chętnych z kleksem śmietany i grzankami.

Smacznego!

Dariusz Hankiewicz

przewodniczący Komisji Kultury LIL