Trzy godziny, które zmieniły wszystko — jak uratowano 9-latkę z udarem
Z dr Justyną Kmieć, neurologiem Klinicznego Oddziału Udarowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, oraz dr. Łukaszem Światłowskim, radiologiem zabiegowym Zakładu Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii USK nr 4, rozmawia Ewa Urbanowicz.
■ Jak wyglądały pierwsze minuty od momentu zgłoszenia pacjentki i co przesądziło o podejrzeniu udaru?
dr Justyna Kmieć: 9 marca 2026 r. pełniłam dyżur w Klinicznym Oddziale Udarowym USK nr 4. W godzinach wieczornych otrzymałam informację od dyżurującego neurologa z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie o transporcie 9-letniej pacjentki z podejrzeniem udaru mózgu.
Objawy wystąpiły nagle — około godziny 20:00 doszło do upadku, pojawił się niedowład prawostronny oraz zaburzenia mowy. Wczesne powiadomienie naszego ośrodka, jeszcze przed pełnym potwierdzeniem diagnostycznym, pozwoliło na równoległe przygotowanie zespołu udarowego i skrócenie czasu do wdrożenia leczenia.
Udar mózgu u dzieci pozostaje rzadkim, ale potencjalnie dramatycznym zdarzeniem klinicznym, o częstości szacowanej na 3–13 przypadków na 100 tys. rocznie. Wymaga szybkiej diagnostyki, sprawnej organizacji systemowej oraz interdyscyplinarnego podejścia terapeutycznego.
dr Łukasz Światłowski: W czasie dyżuru 9 marca rozmawiałem z dr Klaudią Szukałą z USD w Lublinie, która pełniła wtedy dyżur na Oddziale Neurologii Dziecięcej, że karetka wiezie do ich szpitala 9-letnią dziewczynkę z podejrzeniem udaru mózgu i zapytała, czy podejmiemy się jej leczenia — czy wykonamy zabieg trombektomii mechanicznej (wewnątrznaczyniowego udrożnienia zamkniętej tętnicy wewnątrzczaszkowej), ponieważ wystąpienie udaru u dzieci jest niezwykle rzadkie i wymaga zupełnie innego podejścia zarówno od strony samego zabiegu, jak i znieczulenia. Zdecydowaną większość zabiegów trombektomii mechanicznej wykonuje się w znieczuleniu ogólnym, dlatego należało ustalić z zespołem dyżurnym z anestezjologii USK nr 4, czy podejmą się znieczulenia ogólnego u tak młodej osoby. Po konsultacji z pierwszym dyżurnym z anestezjologii otrzymałem informację, że podejmą się próby intubacji i znieczulenia ogólnego pacjentki.
■ Jakie wyzwania diagnostyczne pojawiły się w tym przypadku?
dr Łukasz Światłowski: Kluczowym ograniczeniem był brak możliwości wykonania rezonansu magnetycznego — pacjentka miała wszczepiony rozrusznik serca oraz mechaniczną zastawkę, co stanowiło bezwzględne przeciwwskazanie do badania MR, które jest złotym standardem w diagnostyce udarów u dzieci.
W związku z tym wykonano tomografię komputerową głowy z angiografią (angio-TK), która wykazała niedrożność lewej tętnicy środkowej mózgu (MCA). W ostrym udarze taka diagnostyka jest wystarczająca do kwalifikacji do leczenia wewnątrznaczyniowego.
dr Justyna Kmieć: Badanie wykazało niedrożność lewej tętnicy środkowej mózgu. Pacjentka została zakwalifikowana do zabiegu trombektomii mechanicznej i przetransportowana do Oddziału Udarowego USK nr 4.
■ Jak przebiegała kwalifikacja do trombektomii i współpraca między ośrodkami?
dr Łukasz Światłowski: Czas jest kluczowy. Pozostawaliśmy w stałym kontakcie z zespołem szpitala dziecięcego. Po potwierdzeniu niedrożności dużego naczynia oraz upewnieniu się, że pacjentka mieści się w tzw. standardowym oknie terapeutycznym (do 6 godzin od wystąpienia objawów), podjęto decyzję o jej transporcie. Istotnym elementem była również konsultacja z zespołem anestezjologicznym — ze względu na wiek pacjentki konieczne było znieczulenie ogólne, co w ośrodku dla dorosłych stanowi dodatkowe wyzwanie. Przez cały czas byłem w telefonicznym kontakcie z dr Justyną Kmieć, do której należała ostateczna decyzja co do kwalifikacji chorej do trombektomii mechanicznej.
Mając potwierdzenie udaru, zgodę lekarza dyżurnego z naszej anestezjologii oraz kwalifikację dr Justyny, podjęliśmy decyzję o transporcie dziewczynki do naszego szpitala na zabieg. Dzięki bardzo sprawnej reakcji zarówno rodziców, jak i personelu medycznego z USD, pacjentka znalazła się na naszej pracowni udarowej o godz. 23.05, to było dokładnie 3 godziny i 5 minut od momentu wystąpienia udaru.
■ Jak wyglądał sam zabieg trombektomii mechanicznej?
dr Łukasz Światłowski: Zabieg został wykonany w znieczuleniu ogólnym, które przeprowadzili nasi anestezjolodzy z USK nr 4 (dr Robert Jaskowiak, dr Łukasz Dudek, dr Przemysław Szabat).
Następnie, kiedy dziewczynka była już znieczulona, rozpoczęliśmy zabieg poprzez nakłucie prawej tętnicy udowej wspólnej. Przy użyciu odpowiednio dobranych — mniejszych niż standardowe — cewników udało się nam zacewnikować niedrożną tętnicę środkową mózgu. W kolejnym etapie zastosowaliśmy specjalne systemy do usuwania skrzeplin z naczyń wewnątrzczaszkowych i wspólnie z dr. hab. n. med. Krzysztofem Pyrą wykonaliśmy skuteczne usunięcie materiału zatorowego z lewej tętnicy środkowej mózgu, uzyskując pełną rekanalizację. Dzięki doświadczeniu (w roku 2025 r. wykonaliśmy w naszym szpitalu ok. 240 takich zabiegów) i doskonałemu zapleczu sprzętowemu, udało się nam idealnie dobrać sprzęt i usunąć cały materiał zatorowy z tętnicy środkowej mózgu. Procedura trwała około 30 minut. Łączny czas od wystąpienia objawów do przywrócenia przepływu wyniósł około 3,5 godziny.
■ Dlaczego trombektomia u dzieci jest szczególnie wymagająca?
dr Justyna Kmieć: Wykonanie zabiegu trombektomii mechanicznej u tak młodych osób jest bardzo trudne technicznie.
Większość ośrodków w Polsce leczy dorosłych, ponieważ to ich przede wszystkim dotyka problem udaru. Pojawienie się tej jednostki chorobowej u dziecka jest zjawiskiem niezwykle rzadkim.
Mali pacjenci mają mniejsze i bardziej delikatne naczynia, dlatego podczas trombektomii łatwiej jest je uszkodzić lub wywołać skurcz naczyniowy. Inny jest również materiał zatorowy, a dostępna aparatura przeznaczona jest głównie do leczenia dorosłych. Wykonanie zabiegu u 9-latki wymagało odpowiedniego przygotowania, w tym dobrania właściwych cewników.
dr Łukasz Światłowski: W skrócie, wynika to z kilku czynników: mniejszego kalibru i większej podatności naczyń na uszkodzenie, ryzyka skurczu naczyniowego, odmiennych właściwości materiału zatorowego, ograniczeń sprzętowych. Dodatkowo każdy etap — od nakłucia tętnicy udowej po manipulacje w naczyniach mózgowych — wymaga zwiększonej precyzji.
■ Jak w praktyce realizuje się zasadę „czas to mózg”?
dr Justyna Kmieć: W sposób dosłowny. Każda minuta niedokrwienia prowadzi do nieodwracalnej utraty neuronów. W tym przypadku szybka reakcja rodziców, sprawna diagnostyka w szpitalu dziecięcym oraz natychmiastowe przygotowanie zespołu w USK 4 pozwoliły na osiągnięcie optymalnego czasu leczenia.
Pacjentka uzyskała niemal całkowity powrót do stanu funkcjonalnego sprzed zachorowania, co w kontekście udaru mózgu stanowi wynik bardzo dobry i potwierdza skuteczność szybkiej interwencji.
Kliniczny Oddział Udarowy i Wczesnej Rehabilitacji Poudarowej USK4, kierowany przez dr. n. med. Piotra Luchowskiego, jest jedynym oddziałem w Polsce z wyodrębnionym zespołem lekarskim i pielęgniarskim zajmującym się wyłącznie pacjentami z chorobami naczyniowymi mózgu. Warto się pochwalić, że w ubiegłym roku oddział otrzymał nagrodę Europejskiej Organizacji Udarowej Angels Award za najwyższy poziom diagnostyki i leczenia pacjentów z udarem. Zespół udarowy w USK4 pełni dyżury całodobowo, siedem dni w tygodniu, a ja miałam zaszczyt i przyjemność pełnić dyżur tego dnia.
■ Czego ten przypadek uczy środowisko medyczne?
dr Łukasz Światłowski: Przede wszystkim, że udar mózgu może wystąpić w każdym wieku i powinien być uwzględniany w diagnostyce różnicowej także u dzieci. W tym przypadku rodzice prawidłowo zdiagnozowali problem i mimo niewątpliwego stresu bardzo szybko i prawidłowo zareagowali. Następnie cała komunikacja pomiędzy szpitalami USK 4 i USD oraz prawidłowa kwalifikacja do zabiegu przebiegła niezwykle sprawnie. Słowa uznania również dla naszych anestezjologów, ponieważ bez ich zgody, podjęcia ryzyka przeprowadzenia intubacji i prowadzenia znieczulenia ogólnego, nie mielibyśmy szansy wykonania zabiegu u pacjentki, a przecież wykonują oni na co dzień procedury anestezjologiczne u osób dorosłych, gdzie również cały sprzęt służący do zabiegu, jak również stosowane dawki leków są inne niż u dzieci.
dr Justyna Kmieć: Kluczowe znaczenie ma szybka reakcja zarówno rodziców, jak i personelu medycznego. Nawet niespecyficzne objawy, takie jak senność, ból głowy czy wymioty, nie powinny być bagatelizowane. Do sukcesu przyczyniła się również sprawna komunikacja pomiędzy wszystkimi lekarzami i pozostałymi członkami zespołu, a także rodzicami dziewczynki, którzy pomimo stresu zachowali spokój.
Podsumowanie
Przedstawiony przypadek 9-letniej pacjentki stanowi przykład skutecznego leczenia ostrego udaru niedokrwiennego z wykorzystaniem trombektomii mechanicznej w warunkach ośrodka dedykowanego głównie pacjentom dorosłym. Kluczowe dla powodzenia terapii były wczesne rozpoznanie objawów, szybka diagnostyka obrazowa, sprawna współpraca między ośrodkami, gotowość zespołu interdyscyplinarnego oraz doświadczenie ośrodka referencyjnego. W kontekście rosnącej świadomości klinicznej oraz rozwoju technik wewnątrznaczyniowych, przypadek ten potwierdza, że również najmłodsi pacjenci mogą skutecznie korzystać z nowoczesnych metod leczenia udaru — pod warunkiem szybkiej i skoordynowanej interwencji.




