Okiem pacjenta

Opublikowano: 3 maja, 2026Wydanie: Medicus (2026) 05/2026Dział: 2,3 min. czytania

Znachor

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że przez to pisanie do Medicusa niedługo sam zacznę się leczyć. Mało tego, ja już to robię. Jakość swojej tarczycy poprawiłem, jadając trzy gruszki tygodniowo, ponieważ jod w nich zawarty wystarczy, żeby funkcjonowała prawidłowo. A gdy dopada mnie handra, to idę do ogrodu i przytulam się do lipy. To wyciąga drobne kłopoty.

I tylko drobne. Gdyby pomagała leczyć większe, to patrząc na tę Tramp Story, musiałbym się przykuć do drzewa i pod żadnym pozorem nie odchodzić.

A propos depresji, okazało się, że te uważane wcześniej za ciężkostrawne i nic dobrego niedające dla naszych organizmów grzyby są lekarstwem działającym na depresję. To znowu odkryli Amerykanie. Tak więc proszę zapisać w swoich kajecikach, że grzybowa też leczy.

Przy innej okazji dowiedziałem się o właściwościach liści bluszczu. Są one wykorzystywane do produkcji naturalnych preparatów wykrztuśnych. Tego bluszczu mamy już pół ogrodu i chciałem go wyciąć i spalić. Ale teraz, gdy moja Wiola mówi: „Zrób coś z tym zielskiem”, mówię: — Po co będziemy wycinać, kiedy możemy wykrztusić?

Wy się z tego nie śmiejcie! Bo to po pierwsze jest prawda, a po drugie spójrzcie na NFZ… jeszcze ze dwa lata i temperaturę ciała będziemy zbijać naparem z kory wierzby, która zawiera salicyny przekształcające się w organiźmie w kwas salicylowy… A ten zbija gorączkę. Podejrzewam, że nie spodziewaliście się takiej wiedzy u mnie. Satyryk jest od tego, żeby rozśmieszać, a nie leczyć, z tym że to stwierdzenie przeszło do lamusa, od kiedy lekarz Kosiniak-Kamysz został Ministrem Obrony Narodowej stojącym na straży wojska i aborcji.

I jeszcze musicie pamiętać o jednym, przechodząc na alternatywną medycynę. Leczenie korą wierzby nie jest wskazane dla pań w ciąży i dla osób, które nie ukończyły dwunastego roku życia.

A propos ciąży — przyleciały już bociany i wzięły się do roboty… i po trzech tygodniach usiadły na dachu stodoły sołtysowej i rozmawiają o swoich sukcesach. — Ja — zaczął pierwszy — latałem nad Kowalskimi i widziałem, jak ich najstarsza córka leciała do apteki po test ciążowy… — A ja — wciął się drugi — penetrowałem zagrodę Rubiszewskich i wczoraj gospodyni była u księdza, żeby ślub przyspieszyć. — A ja — odezwał się trzeci — robiłem przeloty nad plebanią. — I co? I co? — zaklekotały dwa pierwsze. — I nic. Ale zauważyłem, że ksiądz zaczął się naprawdę modlić.

Krzysztof Daukszewicz

satyryk, artysta kabaretowy