Podsumowanie kadencji: osiągnięcia, wyzwania i przyszłość izby lekarskiej

Opublikowano: 1 kwietnia, 2026Wydanie: Medicus (2026) 04/2026Dział: 2,9 min. czytania

Z lek. med. Leszkiem Bukiem, prezesem Lubelskiej Izby Lekarskiej IX kadencji, o tym, co było, jest i będzie — rozmawia Ewa Urbanowicz

Panie Prezesie, zakończył Pan swoją kadencję na czele Izby Lekarskiej. Z jakimi najważniejszymi osiągnięciami i decyzjami najbardziej utożsamia Pan ten czas?

Zrobiliśmy dużo. Trudno tak ad hoc wymienić wszystko i ustalić gradację ważności. Na pewno za duży sukces należy uznać ubezpieczenia OC i dobrowolne, zawierane za pośrednictwem Izby. W ubiegłym roku około 7,5 tysiąca lekarzy skorzystało z tej możliwości. Kolejny sukces to rozpoczęcie budowy nowej siedziby, którą otrzymamy 29 maja tego roku. Na ukończeniu i na dobrej drodze do sukcesu jest proces zakupu poza przetargiem obecnej siedziby Izby. Zaczynaliśmy kadencję w dzierżawionym budynku, a możemy ją skończyć z dwoma siedzibami. Sukcesem zakończyło się porządkowanie zaległości składkowych. Jesteśmy na bieżąco.

Od ręki dostępne są pożyczki. Od kwietnia powinna ruszyć dawno zapowiadana e-Izba. Poszerzyliśmy zakres ochrony prawnej z Lex Secure o opiekę prawnika w trakcie przesłuchań. Z dobrym odbiorem u najmłodszych członków naszej Izby spotkało się uroczyste rozdanie praw wykonywania zawodu, do którego wróciliśmy po pandemii. Z rzeczy lżejszych — sprawdziły się mikołajki — nowa formuła dla dzieci i wnuków lekarzy oraz pikniki rodzinne.

Które wyzwania w trakcie kadencji okazały się najtrudniejsze dla Pana jako prezesa?

Najtrudniejsza okazała się sprawa z pozoru prosta do wykonania — e-Izba. Umówiliśmy się z dwiema izbami, że wykonamy wspólny program, ale sprawa padła przez Izbę odpowiedzialną za jej wykonanie. Bez problemu znaleźliśmy wyjście awaryjne i utknęliśmy na ponad dwa lata w machinie biurokratycznej. Tyle czasu zajęła nam „walka” o uzyskanie dostępu do węzła krajowego. Trudno rozmawia się z urzędami centralnymi, ale w końcu mamy już możliwość posługiwania się w e-Izbie i mObywatelem, i podpisem zaufanym, i uwierzytelnianiem w inny sposób. Myślę, że uda się przenieść znakomitą większość „papieru” do Internetu.

Oszczędzi to Koleżankom i Kolegom trochę czasu i fatygi.

Jak ocenia Pan kondycję Lubelskiej Izby Lekarskiej na zakończenie swojej kadencji?

Myślę, że jest dobra. Na pewno wiele rzeczy jest jeszcze do zrobienia, ale mając wykonaną podbudowę, łatwiej będzie gospodarować energią chętnych do działania. Mam nadzieję, że Koleżanek i Kolegów z wieloma pomysłami nie zabraknie.

W ostatnich dniach odbyły się wybory nowych władz Izby. Jak Pan je ocenia i jakie znaczenie mają dla przyszłości środowiska lekarskiego w regionie?

Kadencyjność niesie to ze sobą, że kiedyś władze muszą się zmienić. I dobrze. Przychodzi nowa energia, inne spojrzenie na te same sprawy. Nowe pomysły. Stawiane są nowe wyzwania.

To może mieć tylko dobre skutki dla naszej Izby.

Jaką radę przekazałby Pan swojemu następcy na stanowisku prezesa?

Dobrymi radami podobno piekło jest wybrukowane. Osoba obejmująca stanowisko przychodzi ze swoją wizją funkcjonowania samorządu, ze swoimi pomysłami na zmiany. Przekonała delegatów Zjazdu do własnych poglądów i wygrała wybory. Ja chętnie pomogę.

Gdyby miał Pan jednym zdaniem podsumować swoją kadencję, jakie byłoby to zdanie?

Trudna, wymagająca, ale jednocześnie przynosząca satysfakcję z tego, czego wspólnie dokonaliśmy.