Okiem pacjenta
Insekty
Od razu chcę zastrzec, że nie będzie to opowieść o politykach, choć tytuł może to sugerować. Przynajmniej w tym miejscu oszczędzę sobie i Wam oceny tego, co się dzieje w Sejmie, Senacie, Pałacu i na świecie.
Pocieszające jest to, że mamy wiosnę.
W dniu, kiedy to piszę, temperatura za oknem w zacienionym miejscu wynosi 17 stopni. Kilka roślin ma już pąki, rododendrony takie, jakby miały zakwitnąć lada moment, a magnolia, którą posadziłem ćwierć wieku temu, posiada imponujące kotki. I to wszystko wydarzyło się w tydzień. Gdzieniegdzie od północnej strony zalegają jeszcze resztki śniegu, ale już nie są w stanie zniechęcić do wychodzenia z domu. Nasz sąsiad powiedział, że bezpieczniej jest spacerować i po lesie, ponieważ mrozy wybiły insekty, które też nie spodziewały się takiej mroźnej zimy. Nie oszczędziły i kleszczy, które zazwyczaj są postrachem spacerowiczów.
Dwa razy załapałem się na boreliozę, którą udało się ubić antybiotykami, ale te wredne istotki i tak nie robią na mnie większego wrażenia, ponieważ urodziłem się w nadleśnictwie Wichrowo na Warmii i przez kilkanaście lat mieszkałem w środku lasu. Po wyjściu z zagajnika strzepywało się je z siebie wraz z igliwiem i szło się dalej.
Nawet nie pamiętam, czy borelioza już wtedy była. Człowiek żyjący w latach pięćdziesiątych wypatrywał raczej stonki zrzucanej z nieba przy pomocy imperialistycznych spadochronów, żeby się nie pozabijała, spadając na żyzne, socjalistyczne pola, by wyjeść nam kartofle smaczniejsze od drobiu, dziczyzny i wieprzowiny. Teraz, mniej więcej od ćwierć wieku, kleszcz stał się najgroźniejszym bandytą wśród drobnych owadów i pewnie by tak było zawsze, gdyby nie jak zwykle upierdliwi badacze i uczeni. Zapytacie pewnie teraz, a co oni takiego wykryli? Otóż, okazuje się, że ich chitynowe pancerze, bo kleszcze posiadają prócz odwłoków także pancerze, podczas wędrówek po łąkach i lasach, zbierają dane o otoczeniu i dzięki tym informacjom można ocenić stan środowiska, w którym żyjemy.
Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przebadali trzydzieści osobników z różnych obszarów geograficznych, między innymi z Warszawy i Czarnobyla i w każdym z badanych obszarów zbiory zgromadzone w pancerzach kleszczy były równie dokładne, jak te zarejestrowane przez bardzo drogie urządzenia. Okazuje się, że wyrywając z własnego, ciepłego podbrzusza to wydawałoby się przerażające stworzenie, niszczycie dorobek naukowy zarówno kleszcza, jak i wiedzę naukową potrzebną nam. I ta wiedza różni się zasadniczo od informacji na kolei, gdzie do okienka podchodzi zagubiony pasażer z pytaniem:
O której odchodzi pociąg do Przemyśla?
Nie wiem.
Przecież pracuje pani w informacji i powinna o tym informować.
Na to pani:
Więc informuję, że nie wiem.
Krzysztof Daukszewicz

