Z Lublina do czołówki europejskich naukowców
z Maciejem Szajnerem,
radiologiem z Zakładu Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii PSK 4 w Lublinie, członkiem zarządu European Society of Minimally Invasive Neurological Therapy,
rozmawia Anna Augustowska
[su_spacer size=”30″]
- Jako jedyny Polak zostałeś właśnie zaproszony do niezwykle prestiżowej działającej w Europie grupy neuroradiologów zabiegowych. I chyba poczułeś zaskoczenie?

- Rozumiem, że koledzy z pracy w zakładzie radiologii chyba pękają z dumy?
– Nie doświadczam tego. Zresztą nie pierwszy raz. Tego rodzaju osiągnięcia nie mają przełożenia na moją lokalną sytuację. Szkoda, bo można by je z sukcesem wykorzystać dla zakładu, szpitala i Alma Mater. Kontakty ze światem są przecież niezwykle ważne dla każdej uczelni.
- Czym się będziesz zajmował w ramach EBNI?
– Póki co, z powodu pandemii plany działalności EBNI wykluczyły prowadzenie praktycznych kursów i egzaminów, czyli szeroko pojętej działalności szkoleniowej. To po prostu mija się z celem, czysto praktyczna dziedzina wymaga praktycznych szkoleń. Dlatego skupiamy się na podtrzymywaniu ognia pod kotłem dyskusji nad wciąż rozwijającą się dziedziną, nowymi urządzeniami wprowadzanymi na rynek i oceną ich praktycznego zastosowania.
EBNI jest ważnym, silnie umocowanym w środowisku towarzystwem, które przyznaje akredytacje jednostkom leczniczym, uznaje kwalifikacje poszczególnych lekarzy i zapewnia równowagę pomiędzy rozwojem dziedziny a medycyną eksperymentalną.
W ramach zarządu ESMINT (The European Society of Minimally Invasive Neurological Therapy) zajmowałem się przez 8 lat stroną etyczną działań lekarskich w neuroradiologii interwencyjnej i zapewniam, że było co obserwować i czego doglądać.
Obecnie, gdy doszły do głosu instynkty pierwotne, brak skrupułów szczególnie ze strony młodych lekarzy, niestety mało obeznanych z etyką zawodową, nadeszła chwila wyjątkowa i alarmująca dla EBNI. Przypuszczam, że w kolejnych miesiącach temat ten może stać się jednym z wiodących. Etyczna postawa młodych lekarzy jest zaskakująco mało przekonująca, szczególnie przykry jest ich lekceważący stosunek do starszych kolegów, to akurat wiem, bo doświadczam tego na co dzień.
- Można z tego wybrnąć?
– EBNI zajmuje się analizą i oceną sytuacji i działań w zakresie stanu neuroradiologii interwencyjnej, w razie konieczności podaje możliwe rozwiązania zaistniałych problemów, jest wyrocznią w sprawach fachowych. Natomiast reszta, czyli zastosowanie tego, co EBNI podpowiada, leży po stronie zainteresowanych. Jeśli ci podążą ścieżką „widzimisię”, to oczywiście EBNI nie będzie służyć wsparciem, bo rezultaty anarchicznych działań są niemożliwe do przewidzenia, poza oczywistym chaosem. Braku dobrej woli i chęci niestety się nie przeskoczy.
- Czym teraz się zajmujesz? Co z muzyką tak dla Ciebie ważną?
– Blues jest ze mną zawsze. Pomaga myśleć, czuć i przeżywać życie po ludzku. To ważne szczególnie teraz. Ostatnio postanowiłem nieco poszerzyć swój profil życia zawodowego, by zachować możliwość pracy i rozwoju. Skupiłem uwagę na badaniach rezonansu magnetycznego w nowo powstałym w Lublinie centrum medycznym, które jest zaopatrzone w świetny aparat, z dużymi możliwościami diagnostycznymi. Mam więc nadzieję na prowadzenie tu także działalności naukowej. Zobaczymy, energii dzięki muzyce mi nie brakuje.