Niezaszczepieni chorują ciężko
z dr. n. med. Sławomirem Kiciakiem,
kierownikiem Oddziału Chorób Zakaźnych dla Dorosłych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Bożego w Lublinie,
rozmawia Jerzy Jakubowicz
[su_spacer size=”30″]
- Kolejna, czwarta fala pandemii COVID‑19 jest faktem. Jak wyglądała dynamika zachorowań na COVID‑19 na przestrzeni wrzesień – październik – listopad?

- Jaka jest na oddziale obsada personelu medycznego i aparatury medycznej, w tym respiratorów.
– Oddział Chorób Zakaźnych dla Dorosłych rozpoczął swoją działalność 20 października 2020 r. Początkowo oddział liczył 30 łóżek, w tym dwa miejsca z respiratorem. Następnie w związku z narastającą liczbą potrzeb hospitalizacji pacjentów oddział rozwinięto do 65 łóżek, w tym siedem respiratorowych. Od września 2021 r. oddział posiada kontrakt na leczenie dorosłych pacjentów chorych na choroby zakaźne. Skład mojego zespołu jest interdyscyplinarny. W zespole oprócz lekarzy chorób zakaźnych są specjaliści chorób wewnętrznych, pulmonologii oraz anestezjologii. Personel pielęgniarski jest również interdyscyplinarny. Jako lekarz kierujący oddziałem miałem zaszczyt być uczniem wybitnej prof. Romy Modrzewskiej, która oprócz wiedzy merytorycznej nauczyła mnie holistycznego podejścia do pacjenta. Oddział wyposażony jest w nowoczesny sprzęt medyczny. Posiadamy nowoczesne respiratory, aparaty do wentylacji NIV, jak również aparaty do wysokoprzepływowej tlenoterapii. Na terenie szpitala istnieje pełnoprofilowa baza diagnostyczna (RTG, CT, pełnoprofilowe laboratorium analityczne oraz mikrobiologiczne). W oddziale są dostępne wszelkie terapie stosowane w leczeniu COVID‑19.
- Lubelszczyzna jest w czołówce niechlubnej statystyki liczby zachorowań, liczby zgonów, małej procentowo liczby osób zaszczepionych. Dlaczego tak jest ?
– Niestety, nie znam formuły, która przekonałaby osoby niezaszczepione do poddania się szczepieniu. Pomimo pokazywania tym osobom następstw ciężkości choroby, nadal nie dają się przekonać. W mojej pracy zawodowej mam kontakt z osobami w różnym wieku, które zachorowały na COVID‑19. Większość z nich pomimo choroby nadal jest sceptycznie nastawiona do szczepień. Kiedy pytamy ich, dlaczego się nie zaszczepili odpowiadają, że nie mieli czasu. Niestety, miałem przypadki osób w wieku około 40 lat, które zachorowały na COVID‑19, u których doszło do ostrej niewydolności oddechowej, w momencie podłączania do respiratora płakały i żałowały, że się nie zaszczepiły. Czasami był to dramat wielu członków jednej rodziny.
- Czy przynajmniej dla niektórych grup zawodowych szczepienia przeciw COVID‑19 nie powinny być obowiązkowe, jak np. dla pracowników ochrony zdrowia, nauczycieli, pracowników handlu?
– W mojej ocenie szczepienie przeciwko wirusowi SARS CoV‑2 jest najskuteczniejszą profilaktyką zakażenia COVID‑19. W związku z powyższym uważam, że pracownicy ochrony zdrowia powinni być poddani obowiązkowym szczepieniom przeciwko COVID‑19. Szczepienia te poza ochroną pracownika przed zakażeniem COVID‑19 chronią również pacjentów, którymi dany pracownik się zajmuje, przerywając łańcuch epidemiczny zakażenia. Niezaszczepieni pracownicy ochrony zdrowia, mając kontakt z wieloma osobami na co dzień, często z obniżoną odpornością (chorzy przewlekle, w immunosupresji) są głównym źródłem ich zakażenia. Powyższe dotyczy również nauczycieli i pracowników handlu. Oczywiście nie dotyczy to osób z bezwzględnymi przeciwwskazaniami do szczepień. Te osoby powinny być przesunięte na inne stanowiska pracy.
