Karetka nie jest taksówką. Dokąd zmierza polskie ratownictwo medyczne?
Zespół ratownictwa medycznego powinien być tam, gdzie liczą się minuty. Tymczasem coraz częściej staje się elementem zastępczego systemu ochrony zdrowia. Każdy niepotrzebny wyjazd to nie tylko koszt. To również czas, w którym załoga ambulansu nie może pomóc pacjentowi w stanie zagrożenia życia.
Według najnowszych danych GUS w 2025 r. w Polsce funkcjonowało 1699 zespołów ratownictwa medycznego, w tym 1479 podstawowych (P) i 220 specjalistycznych (S). W ciągu roku ZRM udzieliły 3,3 mln osób świadczeń w miejscu zdarzenia. Jednocześnie z pomocy doraźnej na SOR-ach i izbach przyjęć skorzystało 6,6 mln pacjentów. Spośród nich 4,9 mln wypisano do domu po udzieleniu świadczenia, a 1,7 mln przyjęto do szpitala. Te liczby powinny skłaniać do refleksji. Nie dlatego że pacjent korzystający z pomocy doraźnej jest winny przeciążenia systemu. Problem jest znacznie głębszy.
Ambulans coraz częściej bywa traktowany jak medyczna taksówka. Pacjent z kilkudniowym bólem brzucha, infekcją, przewlekłymi dolegliwościami czy problemem, którego nie udało się rozwiązać w POZ, trafia ostatecznie na SOR. Zdarza się również, że wezwanie ZRM staje się sposobem na szybsze przyjęcie do szpitala.
Dla pojedynczego pacjenta może to być wygodne rozwiązanie.
Dla systemu oznacza jednak zajęcie zespołu, który przez kilkadziesiąt minut lub kilka godzin pozostaje niedostępny. A w ratownictwie medycznym czas jest zasobem nieodnawialnym.
Jeżeli w tym samym czasie pojawi się pacjent z zawałem, udarem, ciężką sepsą, anafilaksją czy urazem wielonarządowym, dyspozytor może nie mieć kogo wysłać na ratunek. To już nie tylko problem organizacyjny, ale przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa pacjentów.
Potwierdzają to wyniki najnowszej kontroli NIK. W pięciu badanych województwach, w tym lubelskim, Izba zwróciła uwagę na wydłużenie czasów związanych z dysponowaniem i wyjazdem zespołów. Główną przyczyną opóźnień był brak dostępnych ZRM.
W analizowanym okresie dochodziło również do przekraczania maksymalnego czasu dotarcia do pacjenta.
Szczególnie ważne jest to w województwie lubelskim. W 2025 r. funkcjonowało tam 102 ZRM, w tym 14 specjalistycznych i 88 podstawowych. Najnowsza kontrola NIK wykazała także poważne problemy kadrowe – wśród analizowanych przypadków odnotowano nieprzerwaną pracę personelu trwającą ponad 24 godziny.
Drugim problemem jest brak płynności w przekazywaniu pacjentów między poszczególnymi elementami systemu. Gdy zespół przywozi chorego do szpitala, nie zawsze zostaje on przyjęty w placówce, do której został skierowany. Zdarza się, że trafia z izby przyjęć na SOR albo z jednego szpitala do drugiego lub też oczekuje na decyzję dotyczącą miejsca dalszego leczenia. W tym czasie ambulans nie realizuje kolejnego wezwania.
Nie można oczywiście twierdzić, że każda odmowa przyjęcia na oddział jest nieprawidłowa. Szpital ma określone profile działalności, a pacjenci powinni otrzymać świadczenia w miejscach wyspecjalizowanych w leczeniu konkretnych schorzeń. Problem pojawia się wtedy, gdy odpowiedzialność za organizację dalszego leczenia jest przerzucana na kolejne podmioty, a ZRM staje się elementem transportowym systemu.
Nie potrzebujemy więc kolejnych zmian punktowych, ale spójnego łańcucha opieki. Jako jeden system muszą zacząć funkcjonować wszystkie jego elementy: POZ, nocna i świąteczna opieka zdrowotna, ambulatoryjna opieka specjalistyczna, ZRM, izba przyjęć, SOR i oddziały szpitalne.
Nie chodzi o ograniczenie dostępu do pogotowia, lecz o jego ochronę. Karetka powinna być tam, gdzie naprawdę liczą się minuty. Jeżeli wykorzystujemy ją do rozwiązywania problemów, które mogą zostać uregulowane w innym miejscu, to odbieramy systemowi jego najważniejszą wartość – gotowość do udzielenia natychmiastowej pomocy pacjentowi w stanie zagrożenia życia.
Bo pytanie nie brzmi już tylko: Czy karetka przyjedzie? Coraz częściej powinniśmy pytać: Czy w chwili, gdy naprawdę okaże się potrzebna, będzie jeszcze wolna?
Źródła danych:
Główny Urząd Statystyczny, Pomoc doraźna i ratownictwo medyczne w 2025 r., publikacja z 26.03.2026 r.
Najwyższa Izba Kontroli, Systemowe problemy systemu ratownictwa medycznego, 2026 r.
GUS, Bank Danych Lokalnych, dane dotyczące pomocy doraźnej i ratownictwa medycznego.
Tomasz Myszala
specjalista medycyny ratunkowej

