Kiedy bomby spadły na ich domy
Do Kliniki Okulistyki Ogólnej SPSK 1 w Lublinie trafiają ofiary bombardowania w Ukrainie. Jedną z pierwszych operowanych tu osób była Olena Seliczianowa i jej synowie, pięcioletnie bliźniaki, mieszkańcy 100‑tysięcznego Siewierodoniecka na wschodzie Ukrainy. Cała trójka odniosła poważne obrażenia, groziła im całkowita utrata wzroku. Kiedy pod koniec marca trafili do Lublina nie widzieli.

– Jesteśmy w stałym kontakcie ze szpitalem we Lwowie, konsultujemy różne przypadki dzień i noc, to już ponad 200 pacjentów – mówił w połowie kwietnia prof. Rejdak. – Mamy też umowę, żeby ranne dzieci kierować do nas jak najszybciej, wręcz natychmiast, bo są to zwykle trudne, specjalistyczne zabiegi. Postanowiliśmy, że przejmujemy opiekę i leczenie dzieci z Ukrainy – dodaje prof. Rejdak.
Rektor UM w Lublinie prof. Wojciech Załuska, a także prezydent Lublina zdecydowali o objęciu opieką tej rodziny. Ruszyły starania o znalezienie w Lublinie mieszkania i pracy dla pani Oleny, która jest kucharką.
Anna Augustowska
Tuż przed zamknięciem tego wydania Medicusa do kliniki trafiły dwie dziewczynki, jedna z poważnymi uszkodzeniami powiek, stłuczoną gałką oczną i zranieniami twarzy. Jak informował prof. Robert Rejdak, operacje wszystkich dzieci zakończyły się sukcesem.
W Lublinie utworzono też specjalny zespół medyczny składający się z okulistów, chirurgów twarzowo‑szczękowych i chirurgów plastycznych, który jest gotowy świadczyć pomoc ofiarom wojny w Ukrainie.
