Owady sekcję zwłok zrobią
XIX‑wieczni badacze dostrzegli osiem epok w czasie rozkładu zwłok a w każdej z nich określali odmienne gatunki pasożytów. W czasie listopadowej zadumy przypominamy „Faunę zwłok” – tekst wybitnego naukowca, specjalisty technik sekcyjnych, fachowca od utonięć, orzecznika w sprawach gwałtów i rozpoznawania dziewiczości. Zapuścił on wzrok w ciemnie grobowe i bada ich tajemnice
To Leon Wachholz (1867‑1942), który całe życie był związany z Krakowem. Kierował Katedrą oraz Zakładem Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego przez ponad czterdzieści lat. Był dziekanem na Wydziale Lekarskim UJ i na… Wydziale Prawa UJ. Jeśli ktoś w tym momencie przypomniał sobie metodę oznaczania hemoglobiny tlenkowo‑węglowej zwaną próbą Wachholza‑Sieradzkiego, jest na dobrym tropie, bo to właśnie nasz autor jest jej współautorem.
Dzięki temu, że profesor był niezwykle wszechstronnym badaczem – od toksykologii sądowej, tanatologii, orzecznictwa sądowo‑lekarskiego po aspekty śmierci w wyniku utonięcia – możemy sięgnąć po jego tak specyficzną pracę, jaką jest „Fauna zwłok”.
Pierwsza plujka

By uzmysłowić czytelnikom powszechność i tempo namnażania pasożytów odwołuje się do Linneusza, który zwykł mawiać, iż trzy muchy wystarczają, aby pożreć zarówno zwłoki konia, jak lwa.
Zaledwie kilkunastostronicowy artykuł z pogranicza medycyny sądowej i zoologii ukazał się w 1895 roku nakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego, a wcześniej zapoznali się z nim czytelnicy „Przeglądu Lekarskiego”. Jak to możliwe, że nikt nie skorygował i nie ujednolicił pisowni, w efekcie czego mamy w nim pasożyty i pasorzyty – trudno wyjaśnić.
Po trzech, do sześciu dni od śmierci człowieka, z chwilą wytworzenia się woni cuchnącej, pojawiają się muchy zielone (lucilia) i ścierwice (sarcophaga), a w sprzyjających okolicznościach roztocze z rodzaju uropoda. Ten zestaw zwierząt można zaobserwować na zwłokach przez trzy‑cztery miesiące od chwili śmierci.
Pora na chrząszcze i motyle nocy

Wraz z upływem czasu, kiedy mamy już rocznicę zgonu i miękkie części ciała przeobrażają się w brudną posokę, nadchodzi czas muchówek ophiraphora i tyreophora, zwanych szyprem kostnym. One cechują piąty okres.
Nadciągają grabarze oraz błazenki
Chrząszcze: gatunki grabarzy, padlinożerców silpha, błazenków hister i saprinus, a także roztocze (acarina) z grupy tyroglyphinae, do której należy znany pasożyt sera, tak zwany serowiec (tyroglyphus siro) pojawiają się i żerują na zwłokach w następnej kolejności. To już szósty okres, który może trwać nawet do dwóch lat od zgonu. Te pasożyty pochłaniają resztki części płynnych i gdy znikną pojawią się przedstawiciele okresu siódmego. Zjawią się kolejne chrząszcze i motyle, których zadaniem będzie zniszczenie tkanek zeschłych: skóry, ścięgien, więzadeł i włosów. Są to pewne rodzaje chrząszczy skórnych dermestes i małe mole, krewni naszych ubraniowych z rodzaju tineola. Będą na zwłokach trzeci rok od zakończenia życia.
Resztki

W ówczesnych zakładach sądowo‑lekarskich w Wiedniu czy Paryżu znajdowały się zbiory tych pasożytów służące do demonstracji.
Kurtyna i wieko
Kilkanaście lat po tym, jak ukazała się „Fauna zwłok” w „Przeglądzie Lekarskim”, który był organem Towarzystw Lekarskich Krakowskiego i Galicyjskiego ukazał się tekst już wówczas profesora Wachholza zatytułowany ni mniej ni więcej, jak „Szekspir a medycyna sądowa”.
– W „Hamlecie” w scenie cmentarnej rozpatruje Szekspir sprawę rozkładu ciała ludzkiego w ziemi. Zdaniem jego jeżeli człowiek nie gnił przed śmiercią (co się w tych czasach często zdarza; mamy bowiem ciała, które pod tym względem nie czekają aż się je w ziemię włoży), to może przeleżeć ośm lub dziewięć lat. Garbarz przeleży lat dziewięć, bo mu jego rzemiosło tak wygarbowało skórę, że kawał czasu może wodę wstrzymać; a woda jest straszliwą naszych ciał niszczycielką.
Zatem Szekspir znał już wpływy wewnętrzne (zakażenie za życia powstałe) i zewnętrzne (wpływ wody), które przyspieszają rozkład gnilny zwłok – zauważał naukowiec.
Nie zauważył niestety idealnie pasującego do tematu fragmentu III aktu sztuki, gdy Król pyta: Hamlecie, gdzie Poloniusz? Hamlet: Na kolacji. Król: Na kolacji? gdzie? Hamlet: Nie tam, gdzie on je, ale tam, gdzie jego jedzą.
Janka Kowalska
