Wspomnienie
Krystyna Anna Płatakis‑Rysak
(1924‑2020)
[su_spacer size=”20″]

Krystyna Litwiniukówna podczas hitlerowskiej okupacji pomagała matce przy wykonywaniu różnych zabiegów medycznych pacjentom z miasta i z „lasu”. Składała też elementy do domowej produkcji granatów dla podziemia. W 1944 r. ukończyła 6‑tygodniowy kurs sanitarny AK, przygotowujący instrumentariuszki do szpitali polowych. Po zajęciu Lublina przez Armię Czerwoną, z racji swego młodego wieku, ominęła ją zsyłka do bolszewickiego łagru w wyniku nalotu NKWD na ich dom na Dziesiątej. Niestety, nie uniknęli tego jej matka i starszy brat, Jerzy.
W 1945 r. podjęła studia na Wydziale Lekarskim UMCS. Miłością jej życia był dr Jerzy Płatakis, repatriant z Wilna, adiunkt w Klinice Dermatologii. Z nim, wraz z innymi lubelskimi lekarzami, przeniosła się do Białegostoku tworząc kadrę nowo powstałej Akademii Medycznej. Pracę rozpoczęła jako asystent w Zakładzie Mikrobiologii, a później podjęła pracę w Klinice Chorób Wewnętrznych. Po śmierci męża, dr Krystyna Płatakis w 1954 r. wróciła do Lublina, gdzie podjęła pracę pediatry w Ośrodku Zdrowia nr 2 przy ulicy Morsztynów 2‑4, zorganizowanym od podstaw w 1948 r., przez jej matkę. Następnie w Dziecięcym Sanatorium Przeciwgruźliczym w Kazimierzówce. Zakładała też od podstaw przy ul. Wallenroda 15 pierwszą w LSM przychodnię. Pracowała w niej jako pediatra i kierownik. Wspominała w swojej książce: „Zapoznałam się z planem architektonicznym budynku pierwotnym i po korekcie. Obserwowałam postęp robót budowlanych, a gdy dostałam do ręki klucze, przerwałam pracę na ul. Weteranów 11 i zaczęłam wraz z pierwszymi pracownikami urządzanie i organizowanie mego królestwa zgodnie z koncepcją kierownika Wydziału Zdrowia. Byłam w swoim żywiole. Moim bezpośrednim zwierzchnikiem nie była moja matka, tylko kierownik Przychodni Obwodowej, mieszczącej się przy ulicy Hipotecznej”. Krystyna Płatakis‑Rysak przeszła na emeryturę w 1980 r. Ale jeszcze jako pediatra wzięła pod swoje skrzydła najbliższe przedszkole. Nowy etap życia wypełniła pisaniem artykułów, między innymi w Medicusie. Miała w życiu podstawowe misje. Rzetelne, odpowiedzialne, wręcz „judymowe” praktykowanie obowiązków lekarza, o każdej porze dnia i nocy. Angażowała się społecznie w różne działania dla dorosłych i młodzieży. Jej dumą stała się książka, podwójna autobiografia spisana wraz z jej matką, Kazimierą Litwiniukową pt. „Póki pamięć dopisuje, póki jeszcze czas…”. Kiedy w 2019 roku traciła pamięć sięgała po książkę, by odzyskać wspomnienia. O tym, jak wiele znaczyła dla innych świadczą liczne komentarze w mediach społecznościowych:
(…) wspaniała osoba. Takiej pani doktor już nie spotkam, pamiętam jak w czasie wizyty domowej gotowała ze mną marchwiankę dla mojego chorego maluszka.
Zawsze myślałem o Niej z najwyższym szacunkiem i tak też będę Ją wspominać… Bardzo życzliwa Osoba – wspaniała pediatra i społeczniczka. Wspaniały Człowiek, pełen empatii i życzliwości.
Wielka szkoda… zaczepiła nas uprzejmie na chodniku w samym środku os. Mickiewicza, by chwilkę porozmawiać o… życiu. Wspomniała także o swojej książce, zachęcając do lektury. Będziemy Panią miło wspominać.
Jerzy Płatakis – syn
