O depresji bez łez
Czy może rozbawić historia kobiety, która żyje bez poczucia sensu, z niezdiagnozowaną chorobą psychiczną, wśród równie niestabilnych emocjonalnie członków rodziny? I czy opowieść o życiu w depresji może poruszyć, jeśli opowiedziana jest z dużą dozą ironii i żartu?
„Smutek i rozkosz” nowozelandzkiej pisarki Meg Mason jest dowodem na to, że książka o depresji i chorobach psychicznych nie musi być ani poważną, ani trudną lekturą. Żeby opowiedzieć o poczuciu braku sensu w życiu, o niemożliwości wstania rano z łóżka, o wycofaniu się z życia towarzyskiego, o niemocy, porzuceniu ambicji, toksycznych związkach, bezsenności, niepanowaniu nad emocjami i ciągłych próbach odbicia się od dna, nie trzeba sięgać po dramatyczne historie. Wymyślać traumatycznych i tragicznych powodów, przeżytych w dzieciństwie pijackich i seksualnych nadużyć, traum wojennych i dramatów rodzinnych. Bo depresja, jak i inne choroby psychiczne, dotyka także osoby z bardzo zwyczajnym dzieciństwem, z tzw. pełnych rodzin. Nawet jeśli te rodziny odbiegają od ideału, a ich członkowie mierzą się z różnymi problemami: rozstają się, kłócą, boleśnie docinają sobie przy okazji świątecznych spotkań, frustrują się niepowodzeniami zawodowymi i życiowym niespełnieniem, czasem nadużywają alkoholu i są po prostu pogubieni w zwykłej codzienności.

„Smutek i rozkosz” to książka, która próbuje walczyć z tym stereotypem. Stygmatyzowanie chorób psychicznych, ale też ich fetyszyzacja, to jeden z ważniejszych problemów naszych czasów i społeczeństwa, które szuka rozwiązań w mediach społecznościowych i Internecie. Ta książka jest na pewno próbą normalizacji i oswajania tematu. I na pewno może pomóc w zrozumieniu siebie nawzajem.
Anna Augustowska
„Smutek i rozkosz”, Meg Mason, Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2022.
