Z życia pacjenta
Wiersz Noworoczny Bezrocze 2026
Szampany z wdziękiem rozlewano
w kieliszki i na toalety
i bezpartyjnie było panom
i śmiały się kobiety.
Już odchodziła życzeń składka,
a nie pojawiał się Rok Stary,
więc Nowy klął go na rogatkach,
gdy biły w krąg zegary.
Lecz póki jest zabawa
i panie są ochocze,
nikogo nie obchodzi,
że staje się bezrocze.
Gdzieś koło czwartej Stary przybył,
kielicha golnął ze dwa razy,
i rzekł ojcowsko: – Słuchaj, Nowy,
ty zjeżdżaj stąd do bazy.
Dwunastu synów tu wychować,
od stycznia licząc aż po grudzień,
to można tylko, gdy robotę
opiera się na cudzie.
Pan Styczeń plany miał genialne,
lecz Luty je dokładnie schrzanił,
a Marzec za nich premię zgarnął
i miesiąc był na bani.
Zaś Kwiecień tylko kombinował,
jak zostać równym wojewodzie,
a Maj pierwszego wyszedł z domu,
do dzisiaj jest w pochodzie.
Zaś Czerwiec do Brukseli jechał,
a jest na Węgrzech, głosi fama.
Wczasował Lipiec, milczy Sierpień,
bo czegoś się załamał.
Victorie tylko albo cięgi,
a wszystko inne im się biesi,
więc szkoda, Nowy, twej mitręgi,
ja idę się powiesić.
A każdy miesiąc to bohater,
więc z miejsca tracisz cały tupet
i jak tu karać, gdy historia
im mocniej biła w kuper.
Ni Pan Bóg, ani żadne prawo
przed klęską Ciebie nie uchroni.
Prezydent tu odmawia wszystkim
i Ciebie też pogoni.
Krzysztof Daukszewicz

