Lekarze na sportowo. 23. Igrzyska Lekarskie w Cetniewie
O sportowych sukcesach lubelskich lekarzy rozmawia Ewa Urbanowicz.
Przez pięć sierpniowych dni biały fartuch ustąpił miejsca sportowym strojom, a gabinety, szpitale i przychodnie – boiskom, kortom, bieżniom i trasom kolarskim. W dniach 26–30 sierpnia Cetniewo ponownie stało się sportową stolicą polskich lekarzy i lekarzy dentystów. W 23. Igrzyskach Lekarskich nie zabrakło licznej reprezentacji Lubelskiej Izby Lekarskiej. Były medale, rekordy i sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim spotkania, wzajemny doping i odpoczynek od zawodowej codzienności.
Igrzyska Lekarskie to największa w Polsce impreza sportowa adresowana do środowiska lekarskiego. Tegoroczna edycja była drugą w pełni organizowaną przez samorząd lekarski. Po ubiegłorocznych zawodach rozgrywanych pod Tatrami uczestnicy powrócili nad Bałtyk, a większość konkurencji odbywała się na terenie Centralnego Ośrodka Sportu – Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie. Program był wyjątkowo bogaty. Zawodnicy mogli sprawdzić swoje możliwości m.in. w lekkiej atletyce, pływaniu, badmintonie, nordic walking, siatkówce plażowej i halowej, koszykówce, piłce nożnej, tenisie ziemnym i stołowym, brydżu, trójboju siłowym, biegach przełajowych, kolarstwie górskim i szosowym, triathlonie, golfie oraz strzelectwie. Do programu wróciły również konkurencje, których nie udało się przeprowadzić podczas poprzednich igrzysk w Cetniewie – m.in. kolarstwo, triathlon i strzelectwo, a golfiści rywalizowali na polu golfowym w Tokarach.
Sportowe emocje nie były zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy i lekarzy dentystów. W części konkurencji mogli uczestniczyć także studenci kierunków lekarskiego i lekarsko-dentystycznego oraz osoby towarzyszące. Organizatorzy zadbali również o sportową zabawę dla dzieci – w tym dla naprawdę najmłodszych uczestników. Dzięki temu igrzyska miały wyraźnie rodzinny charakter. Obok poważnej, sportowej rywalizacji był czas na wspólny wypoczynek, rozmowy i spotkania z kolegami z całej Polski.
W Cetniewie nie zabrakło zawodników reprezentujących Lubelską Izbę Lekarską. W tegorocznych igrzyskach wystartowali: Piotr Banaszek, Jacek Baszak, Grzegorz Borowski, Aleksandra Burakowska, Cezary Dryniak, Błażej Filipowicz, Jakub Kosikowski, Andrzej Marcin Kot, Andrzej Krawczyk, Tomasz Krysa, Kacper Kulik, Michał Małysza, Karol Marosz, Krzysztof Matras, Janusz Milanowski, Romuald Pietrosiuk, Daniel Sajdłowski, Jarosław Sawiniec, Anna Skublewska-Karska, Agnieszka Śliwińska, Janusz Sorbian, Joanna Szczerba-Gwoźdź, Kamil Szpiech, Piotr Walkowicz, Katarzyna Wójcik-Borowska oraz Adam Zarzycki. Lubelscy lekarze pojawiali się na starcie wielu konkurencji, pokazując, że sportowa pasja może z powodzeniem iść w parze z wymagającą pracą zawodową. Były medale i miejsca na podium, ale też walka o kolejne sekundy, metry i punkty, wzajemny doping oraz satysfakcja z samego udziału. Bo choć podczas igrzysk liczą się wyniki, tabele i medale, ich znaczenie od lat wykracza poza sportową rywalizację. To kilka dni spotkań ludzi, którzy na co dzień pracują w różnych częściach kraju, reprezentują różne specjalizacje i pokolenia, ale w Cetniewie łączy ich wspólna pasja.
Doskonale wie o tym dr Andrzej Marcin Kot, multimedalista igrzysk, który w Cetniewie wystartował w pływaniu stylem dowolnym na dystansach 50, 100 i 400 metrów w kategorii wiekowej 46–55 lat. Ukończył również triathlon na dystansie 1/8 Ironmana.
– Do udziału w Igrzyskach Lekarskich chciałbym zachęcić wszystkich lekarzy i lekarzy dentystów wraz z rodzinami i przyjaciółmi – nie tylko osoby, które od lat regularnie trenują i startują w zawodach, lecz także tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę ze sportem. Nie trzeba być zawodowcem ani od razu walczyć o medale. Najważniejsze jest uczestnictwo, podjęcie wyzwania i radość płynąca z aktywności fizycznej – podkreśla.
Jak zaznacza, wyjątkowy charakter zawodów tworzą przede wszystkim sami uczestnicy. – Podczas igrzysk panuje niezwykle serdeczna i wspierająca atmosfera. Zawodnicy, mimo sportowej rywalizacji, wzajemnie się dopingują, motywują i cieszą z osiąganych wyników.
Każdy może liczyć na dobre słowo i wsparcie – zarówno przed startem, jak i po przekroczeniu mety. To sprawia, że nawet trudniejsze konkurencje stają się źródłem ogromnej satysfakcji.
Dla dra Kota tegoroczne igrzyska były kolejną okazją do sprawdzenia swoich możliwości w kilku wymagających konkurencjach. – Każdy start wymagał innego przygotowania i rozłożenia sił, ale największą nagrodą była możliwość zmierzenia się z własnymi ograniczeniami i dotarcie do mety. Medale są oczywiście powodem do radości, jednak równie ważne pozostają emocje, spotkania z innymi lekarzami oraz poczucie, że wspólnie tworzymy wyjątkową sportową społeczność.
Sport jest dla niego również sposobem na zachowanie równowagi przy intensywnej pracy zawodowej. – Pozwala oderwać się od codziennych obowiązków, zadbać o zdrowie i odzyskać energię. Igrzyska pokazują, że aktywność fizyczną można rozpocząć w każdym wieku. Nie trzeba obawiać się pierwszego startu – na miejscu spotyka się ludzi, którzy wspierają, motywują i dzielą tę samą pasję. Warto spróbować, nawet jeśli początkowo celem ma być wyłącznie ukończenie wybranej konkurencji.
Po raz pierwszy w Igrzyskach Lekarskich wystartował również dr Jacek Baszak. Debiut okazał się na tyle udany, że już zapowiada kolejny start. – Bardzo żałuję, że wcześniej się na to nie zdecydowałem. Jest to impreza ze wszech miar zasługująca na rozpowszechnienie w środowisku lekarskim i wsparcie samorządu lekarskiego. Swoich sił powinni spróbować wszyscy, w każdym wieku, niezależnie od stopnia zaawansowania w treningach w swojej ulubionej dyscyplinie – mówi.
Jak podkreśla, równie ważne jak sama rywalizacja są atmosfera i możliwość spędzenia czasu z dala od zawodowych obowiązków. – Oprócz zawodów dla lekarzy są rywalizacje dla osób towarzyszących, a nawet malutkich dzieci.
Atmosfera jest wspaniała, koleżeńska, a sportowej rywalizacji towarzyszy wzajemne wsparcie. Sędziowanie jest profesjonalne. Nawiązują się nowe znajomości i jest wreszcie okazja, żeby delektować się chwilą wolnego od pracy – odpocząć na świeżym powietrzu i zrelaksować się zarówno podczas sportowych zmagań, jak i wieczornych spotkań przy grillu.
Doktor Baszak rywalizował w tenisie ziemnym. W swojej kategorii wiekowej wygrał dwa mecze i dotarł do finału. – W finale, po walce, uległem zawodnikowi z Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. Za rok w Zakopanem – rewanż! Zachęcam wszystkich do uczestnictwa w tych zawodach. Warto zostawić sobie dwa–trzy dni urlopu pod koniec sierpnia. Zapewniam, że będzie to wspaniały wypoczynek.
Debiutantką Igrzysk Lekarskich była również dr Joanna Szczerba-Gwoźdź, choć pływanie towarzyszy jej od wielu lat. – Pływam w zasadzie od czasów szkoły średniej. Jest to dla mnie świetna odskocznia od codzienności, doskonały czas relaksu i odprężenia. Pierwszy raz uczestniczyłam w Igrzyskach Lekarskich, chociaż pomysł udziału kiełkował już od dawna. Zawsze wydawało mi się, że należy jeszcze nad czymś popracować, coś udoskonalić w technice czy poprawić czasy. Tegoroczny udział dostarczył mi jednak wiele radości i satysfakcji – opowiada.
Wątpliwości przed pierwszym startem okazały się zupełnie niepotrzebne. Pani doktor wróciła z Cetniewa z pełną paletą medali. – Startowałam w trzech konkurencjach pływackich, zdobywając złoty, srebrny i brązowy medal. Igrzyska były dla mnie nie tylko okazją do sprawdzenia swoich umiejętności pływackich, ale również impulsem do określenia nowych planów treningowych.
Do tego doszły nowe znajomości i możliwość spędzenia kilku dni nad Bałtykiem. To wszystko sprawiło, że był to naprawdę wyjątkowy czas.
Złoty medal w rzucie oszczepem wywalczył w Cetniewie prof. dr hab. n. med. Janusz Milanowski. Jego przygoda z tą dyscypliną zaczęła się jednak na długo przed studiami medycznymi – i miała dość niecodzienne źródło inspiracji.
– Moje zainteresowanie sportem rozpoczęło się we wczesnym dzieciństwie, kiedy zafascynowany literaturą przygodową, zwłaszcza książkami o Indianach i Winnetou, doskonaliłem rzut oszczepem i strzelanie z łuku. Później, już w latach szkolnych, pod okiem trenerów zdobywałem kolejne tytuły i medale na mistrzostwach powiatu i województwa. Jako student, w barwach naszej Uczelni, zdobyłem srebrny medal Mistrzostw Polski Wyższych Uczelni – wspomina.
Po latach prof. Milanowski postanowił ponownie stanąć do sportowej rywalizacji. – W tym roku zdecydowałem się spróbować swoich sił na Igrzyskach Lekarskich w Cetniewie. Udało mi się wywalczyć złoty medal, choć zwycięstwo zostało okupione ciężką kontuzją. Podczas rozbiegu do trzeciego rzutu doszło do zerwania ścięgna Achillesa. Jestem już po operacji i przechodzę powolny proces rehabilitacji – mówi. Mimo kontuzji nie zamierza jednak definitywnie żegnać się ze sportem i ma nadzieję, że to jeszcze nie koniec sportowych przygód.
W Cetniewie nie mogło zabraknąć również piłki nożnej.
W turnieju wystartowało 11 drużyn z całej Polski, wśród nich reprezentacja Lubelskiej Izby Lekarskiej. O przebiegu rywalizacji opowiada dr Jakub Kosikowski. – W piłce nożnej wzięło udział 11 drużyn z całej Polski. Oczywiście była też drużyna z Lublina. Z racji problemów kadrowych, spowodowanych zbliżającymi się LEK-iem i PES-ami, wsparliśmy się kilkoma zawodnikami z OIL w Warszawie.
Mimo to niestety zakończyliśmy zawody na fazie grupowej. Na pocieszenie pozostaje fakt, że ostatni mecz był jeszcze meczem o wszystko, ale tym razem nie udało się uzyskać korzystnego wyniku i igrzyska skończyliśmy bez medalu – relacjonuje. Dla lubelskich piłkarzy oznaczało to zakończenie bardzo dobrej serii. – Passa medalowa w piłce nożnej zakończyła się na trzech medalach z rzędu. Kolejna szansa już w listopadzie w Rzeszowie – zapowiada dr Kosikowski.
Historie lubelskich uczestników pokazują, że na Igrzyska Lekarskie można przyjechać jako doświadczony zawodnik, ale można też po prostu zdecydować się na pierwszy start. Można walczyć o kolejne medale, bronić dobrej passy swojej drużyny albo po raz pierwszy przekonać się, jak smakuje sportowa rywalizacja w gronie koleżanek i kolegów po fachu. Dla lekarzy, których codzienność oznacza ogromną odpowiedzialność, dyżury, presję czasu i konieczność podejmowania trudnych decyzji, aktywność fizyczna jest także sposobem na zachowanie równowagi i odpoczynek od zawodowych obowiązków. Igrzyska pokazują, że nawet przy bardzo intensywnej pracy można znaleźć przestrzeń na trening, sportowe cele i – równie ważne – zwyczajną przyjemność z ruchu.
Reprezentantom Lubelskiej Izby Lekarskiej gratulujemy wyników, determinacji i sportowej formy. A sądząc po deklaracjach tegorocznych uczestników, przyszłoroczne igrzyska pod Tatrami mogą mieć jeszcze liczniejszą reprezentację Lubelszczyzny.




